14/08/2026
„Święty nie jest dziadygą, ciamajdą do popychania. Święty musi być dziarski, rzutki, pełen inicjatywy” - pisał święty Maksymilian Maria Kolbe, który 85 lat temu umarł w Auschwitz wypełniając przykazanie miłości.
Święty Maksymilian jest patronem Młodzieży Wszechpolskiej, honorowych dawców krwi w Polsce, rodzin, dziennikarzy oraz energetyków.
Na dzisiejsze wspomnienie świętego, będącego patronem dużej części redakcji Nowego Ładu, która szkołę pracy społecznej odebrała w Młodzieży Wszechpolskiej, polecamy przeczytać "regulamin życia" ojca Maksymiliana.
Święty Maksymilian jest niedoścignionym wzorem, przykładem wręcz szalonego aktywizmu, niezłomności. Polecamy Państwu również tekst dr. Piotra Głowackiego "Czego uczy nas święty Maksymilian?". Tekst ten jest jedną z lektur obowiązkowych Młodzież Wszechpolska. Jest to opracowanie, w którym autor wskazuje na to jak ponadczasowe jest przesłanie i przykład świętego, pomimo życia w zgoła odmiennych warunkach niż nasze współczesne.
***
Piotr Głowacki pisze: "Życie wewnętrzne św. Maksymiliana nie ograniczało się bynajmniej do tradycyjnej pobożności i emocjonalnej więzi z Maryją. Jego wiara była solidne ugruntowana w wiedzy i opierała się na rozumie i systematyczności. Wiele o Maksymilianie mówi fakt, że już jako młody zakonnik stworzył dla siebie „regulamin życia”. Był to zbiór dwunastu najważniejszych cytatów i myśli, którymi kierował się franciszkanin. Regularnie (co miesiąc) czytany i przypominany stał się fundamentem na całe życie. Można domyślać się, że takie comiesięczne refleksje były okazją do przeglądu i rozliczenia samego siebie. Dziś wytyczanie celów i regularne ich weryfikowanie nazywa się rozwojem osobistym, a za szkolenia w tym temacie różnego rodzaju „trenerzy” pobierają solidne pensje. Nie pierwszy to przypadek, kiedy w modnym i nowoczesnym opakowaniu podaje się stare, tradycyjne prawdy.
Pierwszy punkt regulaminu Maksymiliana pokazuje, jak wysoko mierzył świeżo upieczony kapłan: „Muszę być świętym jak największym”. Zwięźle i na temat. Świętość brzmi dumnie i górnolotnie, w Kościele oznacza po prostu bezwzględne realizowanie Bożych przykazań. „Święty nie jest dziadygą, ciamajdą do popychania. Święty musi być dziarski, rzutki, pełen inicjatywy” – wyjaśniał już na innym etapie swojego życia Maksymilian i to zdanie kapitalnie uchwyca kluczową cechę pobożności zakonnika. Kłóci się ona z panującym stereotypem katolika jako nudnego, bojaźliwego i zniewieściałego świętoszka. Maksymilian przy wielu okazjach używał twardego, męskiego, militarnego języka, w którym nie pozostawiał wątpliwości – święty to znaczy mężny, szlachetny, oddany sprawie i ideałom, w które wierzy.
Kolejne punkty regulaminu w prostych słowach podkreślają m.in. wagę systematyczności („9. Przygotowanie, działanie, zakończenie”), walki z marnowaniem czasu (3. „Gorącością wynagródź czas stracony”), pracowitości i unikania rozproszeń (6. „Czyń co czynisz; na wszystko inne, dobre czy złe, nie zwracaj uwagi”) czy poczucia misji i odpowiedzialności (4. „Nie opuszczę: a) żadnego zła bez naprawienia go (zniszczenia go) i b) dobra, które bym mógł zrobić, powiększyć lub jakikolwiek inny sposób do niego przyczynić”).
Takie postanowienia powziął dwudziestoczteroletni zakonnik i z żelazną konsekwencją je realizował. Włącznie z postanowieniem o świętości.
Skąd siły? Maksymilian był przecież zwykłym śmiertelnikiem, podatnym na lenistwo i inne ludzkie słabości. Nieraz może się wydawać, że święci to inni ludzie, pełni szczególnych łask, bez których trudno im dorównać. Franciszkanin nie był jednak nadczłowiekiem, po prostu dzięki współpracy z Bogiem podejmował walkę życia codziennego i małymi czynami wykuwał swoją wielkość i świętość.
Ranne rozmyślanie jest planem walki na cały dzień, rachunki sumienia są przeglądem walki. Nieprzyjaciel duszy stara się skradać te ćwiczenia duchowne. Bez nich jednak żyć nie można. Kiedy jest nam nieraz ciężko to dobrze sobie przypomnieć, że życie jest krótkie. Wróg duszy stara się zająć ją jak najwięcej rzeczami zewnętrznymi, żeby się zachłysnęła i do śmierci tak doszła. Dusza, która ma przed oczami swój cel, dba o skupienie wewnętrzne, żeby nie stracić natchnień z góry, żeby być narzędziem w rękach Niepokalanej. Życie wewnętrzne, nie zewnętrzne, jest jej treścią.
Maksymilian był rygorystyczny nawet w najmniejszych rzeczach. „Z początku dusza nie zważa na te drobnostki, na przykład rano nie wstanie zaraz – [ale] choćby kilka sekund [później]. (…) W sprawie uświęcenia dusz trudno nazwać cokolwiek rzeczą małą, gdyż ze względu na tak ważny cel – wszystko jest bardzo ważne. (…) Dusza, która opuszcza się w małych rzeczach, czuje z początku wyrzuty sumienia. Po jakimś czasie wyrzuty ustają, bo się przyzwyczai do swoich błędów”.
Swojej imponującej bez wątpienia samodyscypliny, wewnętrznej organizacji i panowania nad słabościami Maksymilian nie uważał jednak za swoją zasługę. Nie byłoby to możliwe bez modlitwy, całkowitego oddania się Matce Bożej w opiekę. Maksymilian, choć był osobą oczytaną i inteligentną, wiedział, że jego siła i mądrość nie bierze się w pierwszej kolejności z wykształcenia. Za św. Tomaszem z Akwinu powtarzał, że więcej nauczył się od Krzyża niż z książek.
Chciałoby się rzec, że św. Maksymilian był osobą kompletną. Głęboko wierzył, ale nie czekał na mannę z nieba, lecz ciężko pracował nad swoim charakterem. Był wykształcony, światły i niewątpliwie cenił ludzi z szerokimi horyzontami, ale rozumiał, że mądrość tego świata nie wystarcza. Nie szczędził sobie trudu, podejmował walkę wewnętrzną i zwyciężał, ale wiedział, że bez modlitwy i wiary nie znaczyłby nic."
- Czego uczy nas św. Maksymilian?, Piotr Głowacki
***
Jakub Siemiątkowski: Do wątku źródeł rewolucji jeszcze za chwilę na krótko wrócę. Tu jednak drobna dygresja. Muszę przyznać, że w tekście Sergiusza urzekło mnie (dwukrotne!) wspomnienie o tym, że św. Maksymilian Kolbe jest patronem Młodzieży Wszechpolskiej, z czego – jeśli dobrze zrozumiałem – miałby wynikać nakaz podporządkowania wychowanków tej organizacji wszystkim tezom przez niego ogłoszonym. No cóż, pamiętam moment, kiedy ojciec Kolbe zostawał patronem MW i mogę tu jedynie stwierdzić, że to nie za publicystykę na temat masonerii nim został. W ogóle sprowadzanie tej wielkiej postaci akurat do publicystyki antymasońskiej wydaje mi się dla niej cokolwiek krzywdzące.
- Czy nowoczesność można odrzucić? Na pewno nie na gruncie nacjonalizmu, Jakub Siemiątkowski
***