01/10/2024
Koncerty Solo czyli „Miłość i Okrucieństwo”. Po pierwsze, przynosicie radość, kiedy spotykam się waszą żywą reakcją i niesłychaną atencją. Domyślam się, słuchanie jednego instrumentu przez godzinę, czasem trochę dłużej, patrzenie na jednego muzyka stojącego na scenie, może być po prostu nudne.
Okrucieństwo? Dlatego, że właśnie w momencie, w którym daliście się przekonać, prosicie mnie o dwa, a czasem nawet trzy bisy. Saksofonizm to jednak fizyczna praca, po godzinie nieustannego trąbienia czujesz się jak wymięta gruszka do lewatywy. Jednak spełniam wasze, łechcące mój narcyzm życzenia i dalej pruję pod prąd. Być może dlatego, że mam problem z zaspokajaniem oczekiwań innych, (tu oddaję skok ze sceny na kozetkę). Swoją drogą jest coś bardzo ciekawego w samym zjawisku Bisu. Nazwał bym to „Encore Syndrom”. Stan, uwolnienia, w którym już niczego nie udowadniasz, w którym możesz trwać bez końca. Drugi oddech gdzie zmęczenie nie istnieje. Nawet dla mnie, osoby improwizującej otwierają się nowe okna, zaczynam być wolny raz jeszcze. Zaczynam śnić na jawie dźwięku, pojawiają się w głowie nowe rzeczy, stan poddania się, rezygnacji, pozwala ci porzucić coś do czego byłeś przywiązany przez całe lata co ciebie definiowało.
Nie da się utrwalić w pamięci, rzeczy, których nie powinno się utrwalać poza nawykiem do nieprzyklejania się. Ważne jest aby pamiętać moment, w którym kontrola i krytyk osobisty poszły sobie na przysłowiowego papierosa. „Masz Wolne!!!” Wykorzystaj tę chwilę dla siebie. Biedna publiczność, być może nie prosiła właśnie o to. Tu cytuję mojego ukochanego mentora, " Iz Good for you but not fur zee azers" Peter Brötzmann.
Bardzo Ciepłe podziękowania za opiekę i rodzinną, spokojną atmosferę zapewnioną przez Wujka Gustawa i całą rodzinę Muchów: Romę, Agatona i oczywiście wspaniałą Panią Babcię. Dziękuje Witek Kielak za zdjęcia i żywą obecność. Bardzo się cieszę, że mogłem zagrać koncerty: W Zielonej Górze, w winnej piwnicy u Krzysztof Fedorowiczedorowicz i w Legnicy Modejska Art Café, dziękuję Turketti Tomasz. Fot. Witek Kielak