15/05/2026
W punkt!
https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid02ZXVnS4yE1YcGvriY1ogJ8rV7Gpd2BZQmqFAM49JS5LWCXgrDf58dNEGemNeL1eLrl&id=61583878004181
Na pewno i u nas są tacy, którzy chcą czynnie odpowiedzieć na tezy zawarte w artykule. Możemy robić to razem. Stowarzyszenie Lepszy Rembertów pomieści wszystkich.
Zapraszamy do kontaktu, a potem ruszajmy razem w...przyszłość :-)
Weźmy sprawy w swoje ręce — zgodnie z Konstytucją
Są w życiu narodów momenty ciche. Bez huku syren, bez wielkich przemówień i bez kamer skierowanych na tłumy. Momenty, w których przyszłość państwa rozstrzyga się nie na ulicach, lecz w sumieniach obywateli. W rozmowach przy stole. W decyzji, czy jeszcze chcemy być gospodarzami we własnym domu.
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej nie zaczyna się od polityków. Nie zaczyna się od partii, gabinetów ani sejmowych korytarzy. Zaczyna się od Narodu.
Art. 4 mówi jasno: „Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”. To zdanie nie jest ozdobą. To fundament państwa. To przypomnienie, że obywatele nie są dodatkiem do demokracji — są jej źródłem.
Przez lata przyzwyczajano nas, by politykę traktować jak widowisko. Oni rządzą, my oglądamy. Oni decydują, my komentujemy. Oni obiecują, my mamy cierpliwie czekać. Tymczasem Konstytucja daje nam coś więcej niż prawo do oddania głosu raz na kilka lat. Daje nam odpowiedzialność za państwo.
Nie chodzi o bunt. Nie chodzi o chaos ani o wzajemną wrogość. Polska nie potrzebuje dziś kolejnej wojny Polaków z Polakami. Potrzebuje przebudzenia obywatelskiego — spokojnego, mądrego i odważnego.
Wziąć sprawy w swoje ręce to znaczy zacząć interesować się własną gminą, szkołą, budżetem miasta i decyzjami władz. To znaczy pytać, kontrolować, rozmawiać i wymagać. To znaczy uczestniczyć w konsultacjach społecznych, chodzić na wybory, organizować lokalne inicjatywy i nie pozwalać, by obojętność stała się narodowym nawykiem.
Demokracja umiera nie wtedy, gdy ludzie się spierają. Umiera wtedy, gdy przestają się interesować.
Polacy wielokrotnie udowadniali, że potrafią być wspólnotą. W chwilach prób byli solidarni, odpowiedzialni i odważni. Dziś nie potrzeba barykad. Potrzeba obywateli, którzy pamiętają, że państwo nie jest „ich”. Państwo jest nasze.
Nie oddawajmy całej odpowiedzialności za Polskę zawodowym politykom. Żaden rząd — niezależnie od barw — nie zastąpi świadomego społeczeństwa. Naród, który rezygnuje z własnego głosu, wcześniej czy później budzi się z poczuciem, że ktoś zdecydował za niego.
Dlatego warto wrócić do prostego pytania: czy jeszcze wierzymy, że mamy wpływ?
Jeśli tak — zacznijmy działać. Bez nienawiści. Bez pogardy. Bez ślepej wiary w jedną stronę. Z szacunkiem dla prawa, dla siebie nawzajem i dla Konstytucji, która przypomina nam, że suwerenność nie jest przywilejem władzy, lecz prawem obywateli.
Polska potrzebuje dziś nie tylko polityków. Polska potrzebuje aktywnych Polaków.