24/04/2026
Wczoraj umarł człowiek. Inaczej, Człowiek, przez wielkie C. Świat na chwilę stanął, stracił rozpęd. Pustka w sercu, poczucie ogromnej straty. Poczucie beznadziei i osamotnienia. Żałobna muzyka, galop myśli, emocje trudne do ubrania w słowa. Bezruch.
Ale dziś… jak co dzień zadzwonił budzik. Jak co dzień Kosmatka zareagowała na to natychmiastowym położeniem się na mojej twarzy. Jak co dzień psy zareagowały na moje wyjście z sypialni zgodnym merdaniem ogonów, a koty poprowadziły mnie do pustych misek w kuchni. Jak co dzień – trzeba umyć zęby, ubrać się w coś i ruszać do roboty. Czekają nieodebrane maile, wolontariusze podrzucają pytania, na które wczoraj nie odpisałam. Czas zawieszenia minął. Wrócił czas roboty.
I wiecie, jestem przekonana, że Łukasz Litewka by tak chciał. Żeby po króciutkiej chwili każdy z nas otrząsnął się i po prostu żył dalej. To jedno, czego na pewno chciałby nas wszystkich nauczyć, to uważności i reagowania na cierpienie. Pamiętacie jakie były zawsze jego akcje? KONKRETNE. Widzieliśmy konkretne dziecko, czy konkretnego psa. Działał też nad zmianami systemowymi, ale w tym akurat nie każdy z nas musi się odnaleźć. Ale każdy z nas może rozglądać się po swojej okolicy czy nie widzi jakiegoś cierpienia. I spróbować to jedno, konkretne cierpienie zmniejszyć. Tak jak on rozwiązywał bieżący problem zepsutej pralki w jakimś ośrodku szukając kogoś, kto ma jakąś do oddania – możemy rozwiązywać te drobne a uciążliwe trudności.
Jesteśmy organizacją kocią, więc zachęcam Was oczywiście również do działań zwierzakowych. Nie poddawajmy się poczuciu beznadziei, przygnębieniu systemem czy przytłoczeniu ogromem nieszczęścia. Pomóżmy teraz jednemu zwierzakowi. Załatwmy jedną kastrację. Kupmy leki jednemu choremu kotu. Znajdźmy nowy dom jednemu bezdomniakowi. Zmieńmy ten mały kawałek świata, który mamy wokół siebie. Jeśli będzie nas legion – świat stanie się wówczas lepszy nawet bez wielkich inicjatyw i systemów.
Każdy z nas może pozostać obojętny, trzymać się swojej samotności i mówić „jestem za cieńki żuczek, nic nie mogę”. Ale możemy też trzymać się razem i wspierać w załatwianiu tych drobnych spraw, drobnych nieszczęść, pojedynczych przypadków. Ja kota wyleczę, Ty kupisz trochę jedzenia, on przywiezie drapak z darów, ona zasponsoruje pierwsze szczepienie, one przyjdą posprzątać kuwety, a oni zrobią zrzutkę na kastrację. My wszyscy skomentujemy ogłoszenia i pomożemy znaleźć mu dom. Razem jesteśmy silni.
I wiecie co? Myślę, że to będzie najpiękniejszy wyraz pamięci o Łukaszu Litewce.