04/07/2026
W przededniu 85 rocznicy mordu polskich profesorów lwowskich uczelni na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie przy tablicy upamiętniającej pomordowanych profesorów w Instytucie Biochemii i Biofizyki PAN w Warszawie zebrali się wspólnie by uczcić ich pamięć przedstawiciele IPN, O/S TMLiKPW i profesorowie Instytutu.
Zbrodnia ta dotychczas jest nieosądzona i powszechnie przemilczana. Aresztowania były dokonywane w brutalny sposób wieczorem i w nocy z 3 na 4 lipca 1941 roku przez hitlerowców przy pomocy ukraińskich studentów należących do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, którzy to stworzyli listę profesorów. Aresztowano nie tylko profesorów, ale i członków ich rodzin oraz znajomych znajdujących się w ich domach. Tak stało się w mieszkaniu profesora Jana Greka, gdzie wraz z nim zabrano też żonę i szwagra – Tadeusza Boya-Żeleńskiego, którego nie było na liście.
W sumie tej nocy zabrano 52 osoby. Najstarszym wśród aresztowanych był profesor położnictwa w stanie spoczynku 82 letni Adam Sołowij. Aresztowano go wraz z wnukiem dziewiętnastoletnim Adamem Miesowiczem. Podczas aresztowań miały miejsce grabieże cennych rzeczy, szczególnie dokumentów, biżuterii, pieniędzy.
Aresztowanych profesorów przewieziono do Bursy Abrahamowiczów, dawnego Zakładu Wychowawczego, znajdującego się w pobliżu Wzgórz Wuleckich. Tu każdy z zatrzymanych profesorów oraz członkowie ich rodzin zostali szczegółowo przesłuchani na osobności. Czekając na swoją kolej aresztowani musieli stać twarzą do ściany z opuszczonymi głowami i podniesionymi rękami do góry. Każdy ruch był karany biciem. Podczas przesłuchań gestapowcy zastrzelili syna chirurga Stanisława Ruffa – Adama.
Nad ranem 4 lipca poprowadzono profesorów na miejsce stracenia na wzgórza Wuleckie w dwóch grupach. Pierwsza grupa wyruszyła z Bursy Abrahamowiczów pieszo niosąc ciało zabitego Adama Ruffa, drugą grupę okrężną drogą dowieziono ciężarówką. Osobno na miejsce zbrodni przywieziono trzy kobiety.
Rano 4 lipca Niemcy rozstrzelali 37 osób. W zbiorowej mogile spoczęło 21 profesorów, małżonki 3 profesorów, synowie dziewięciu profesorów, jeden wnuk, ksiądz Komornicki, lekarz, prawnik oraz mąż jednej z gospodyń. Egzekucji dokonali członkowie oddziału egzekucyjnego przy pomocy policajów ukraińskich przebranych w niemieckie mundury.
Wspomnienia śp. Barbary Hamerskiej-Chrobak córki jednego z zamordowanych: „Jestem najmłodszą potomkinią z grona lwowskich naukowców. Zginął mój ojciec profesor Akademii Medycyny Weterynaryjnej we Lwowie Edward Hamerski – epidemiolog. Został rozstrzelany wraz ze swoim szwagrem profesorem Romanem Witkiewiczem z Politechniki Lwowskiej. Zostali zamordowani w licznej grupie wybitnych uczonych wyższych uczelni Lwowa. Niepowetowana strata dla polskiej nauki i kultury.
Obecne po wielu latach tułaczki, mieszkam w Warszawie. Pokochałam Warszawę, jako bohaterską Stolicę i moją przystań. Miasto wielu ludzkich tragedii po II wojnie światowej, bliskie mojemu Lwowowi od zawsze.
Opuszczałam Lwów jako 4-letnie dziecko z owdowiałą matką i osieroconą przez Ojca siostrą. Dziś nawiedzam miejsca upamiętniające tę wielką dla Lwowian tragedię w różnych miejscach Polski. Są to przeważnie wmurowane Tablice pamięci w kościołach i ośrodkach naukowych. Najwięcej tych miejsc pamięci jest we Wrocławiu, Krakowie, Lublinie a nawet w Kałkowie-Godowie. We Wrocławiu i Lublinie znajdują się pomniki. W Warszawie istnieje jedyna profesorska tablica. Jest piękna, kryształowa, okazała, lecz nieco schowana w wąskim korytarzu obok holu. Wdzięczni jesteśmy za ten dar ufundowany przez profesora Wacława Szybalskiego – wychowanka lwowskiej elity intelektualnej, mieszkającego w USA naukowca światowej sławy.
Rokrocznie przy tej Tablicy możemy się spotkać, aby przedstawić młodym ludziom historię tamtych czasów zaznaczonych wielką kulturą i intelektem elit. W modlitewnej zadumie, patriotycznym nastroju składamy kwiaty i podświetlamy Tablicę.
Barbara Hamerska”