20/06/2026
Kiedy choruje jeden kot – jest ciężko.
Kiedy choruje kilka naraz – zaczyna się walka o każdy dzień.
Nigdy nie prosiłam o pomoc tak bardzo, jak dziś.
Na moim utrzymaniu znajduje się obecnie ponad 40 kotów – własnych, tymczasowych i tych, które nie miały nikogo poza mną. Staram się radzić sobie. Organizowałam zbiórki karmy, sprzedawałam fanty na kiermaszach, brałam kolejne zlecenia, aby mieć własne środki na kocie rachunki. Tym razem jednak kilka bardzo trudnych historii nałożyło się na siebie w jednym czasie.
Kotka z FIP – walka o życie trwa każdego dnia
Tuż przed majówką trafiła do mnie młoda kotka po kastracji. Miała dostać szansę na nowe życie i spokojny dom tymczasowy.
Zamiast tego przyszła diagnoza, której boi się każdy opiekun kota – FIP, czyli zakaźne zapalenie otrzewnej.
Badania krwi wykonane 2 maja oraz USG wykazały rozwijającą się chorobę i obecność płynu w jamie brzusznej. Kotka przestała jeść, chudła, pojawiły się wymioty. Rozpoczęliśmy leczenie. Każdego dnia otrzymuje bolesny zastrzyk. Jesteśmy dopiero w połowie 84-dniowej terapii.
Do tej pory zakupiłam 5 fiolek leku, 10 ml fiolka. Przede mną kolejne koszty związane z leczeniem, badaniami kontrolnymi, diagnostyką i suplementami. Jako, że Sznurówfka jest bardzo drobnym kotem, jej waga nie przekracza 2,70 kg i chciałabym wdrożyć preparat immunomodulator stosowany jako wsparcie przy FIP, aby to leczenie miało pozytywne zakończenie, przy już sporych jak dla mnie wydanych funduszach i wizji wydatków, które mnie czekają.
Wampirka – starość nie powinna boleć
Wampirka ma około 13–15 lat. Została zabrana z piwnicy na warszawskich Bielanach.
Jej kręgosłup jest niemal całkowicie zesztywniały od połowy grzbietu aż po ogon. Porusza się, korzysta z życia, kocha miękkie legowiska i ciepłe miejsca, ale każdy dzień bez leczenia oznacza ból.
Aby mogła normalnie funkcjonować, potrzebuje regularnych zastrzyków przeciwbólowych Solensia oraz suplementacji wspierającej stawy i kręgosłup. Na to wszytko ma objawy alergii pokarmowej.
Marzę, aby resztę życia spędziła bez cierpienia. Ba, może nawet we własnym domu, jako jedyna rozpieszczana kotka.
Kto wie....
Ognik – FeLV, FIV, kaliciwiroza i chore nerki
Ognik, wyrwany z łap kostuchy w grudniu 2023 roku, od dawna walczy z chorobami, ale ostatnie miesiące okazały się wyjątkowo trudne.
Jest kotem dodatnim w kierunku FeLV i FIV. W maju potwierdzono także kaliciwirozę. W pysku pojawiły się bolesne nadżerki, owrzodzenia języka i zapalenie gardła. Jedzenie sprawiało mu ogromny ból.
Jakby tego było mało, doszła przewlekła niewydolność nerek. Kreatynina osiągnęła poziom 3,9 mg/dl.
Ognik otrzymuje regularnie zastrzyków przeciwbólowych Solensia, wymaga regularnych badań, kroplówek, leków przeciwbólowych, suplementów nerkowych, jak Nefroactive specjalistycznych preparatów do jamy ustnej, jak Vet Protector i Acatavir oraz odpowiedniej diety. Walczy każdego dnia i nadal bardzo chce żyć.
A skoro on walczy - to nie można tego zaprzepaścić.
Karmel – miesiące leczenia i kolejny etap przed nami
W styczniu 2026 rozpoczęła się długa walka o zdrowie Karmela.
Stan zapalny w pysku był tak zaawansowany, że konieczne było usunięcie większości zębów. Po kilku miesiącach leczenia antybiotykiem, wdrożonch zastrzyków przeciwbólowych Solensia, silnych leków przeciwbólowych i sterydów wydawało się, że najgorsze za nim, jednak choroba wróciła.
Karmel przeszedł kolejne leczenie antybiotykami, sterydami i lekami przeciwbólowymi. Nadal otrzymuje Solensię. Ostatnia konsultacja zakończyła się skierowaniem na zabieg laserowego wypalania zmian zapalnych.
To kolejny wydatek, który całkowicie przekracza moje obecne możliwości finansowe.
Maciejka - złamanie w łapce
Badanie RTG wykazało złamanie tylnej łapki. Trudno powiedzieć, kiedy doszło do urazu. Jest zaopiekowany w domu tymczasowym wraz ze swoim kumplem Filonkiem. Ale wydatek, stres i nerwy - pakiet został zaangazowany. Przy okazji okazało się, że kocurek wymaga przeglądu i leczenia pyszczka. Zatem, za rogiem, czekają mnie kolejne wydatki na leczenie, bo przecież nie zostawię kota z bólem w pyszczku.
Nie tylko oni potrzebują pomocy...
W marcu odłowiłam osiem kotów żyjących w piwnicy na warszawskich Bielanach.
Cztery z nich znalazły już domy. Cztery nadal pozostają pod moją opieką.
Jedna z kotek – Tara – jest po plastyce powieki i wymaga dalszej diagnostyki okulistycznej. A ja nie mam funduszy nawet na konsultacje...
Kilka dni temu zostałam także poproszona o pomoc starszej kotce, która straciła swojego opiekuna. Kotka ma około 10–12 lat, ślady po postrzeleniu śrutem i problemy z poruszaniem się. Wymaga pilnych badań krwi, RTG kręgosłupa i konsultacji specjalisty.
A do tego spokojnego i bezpiecznego domu oraz opiekuna.
Dlaczego proszę o pomoc?
Bo wszystkie te historie wydarzyły się jednocześnie.
Bo leczenie FIP kosztuje tysiące złotych.
Bo comiesięczne zastrzyki Solensia dla kilku kotów to kolejne setki złotych.
Bo badania krwi, USG, RTG, konsultacje specjalistyczne, kroplówki, suplementy i specjalistyczna karma nie poczekają.
A jednocześnie nadal staram się finansować kastracje kolejnych bezdomnych kotów, aby takich historii było kiedyś mniej.
Jeśli możesz – PROSZĘ CIĘ, POMÓŻ.
Każda złotówka to realny udział w leczeniu.
Każde udostępnienie zwiększa szansę, że któryś z tych kotów dostanie jeszcze wiele spokojnych miesięcy życia.
W imieniu Ognika, Karmela, Wampirki vel Luśki, Sznurófki, kotki walczącej z FIP i wszystkich pozostałych bezdomniaków – DZIĘKUJĘ za każdą formę wsparcia.
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/nie-chce-wybierac-ktorego-kota-leczyc
Kochani - BARDZO PROSZĘ UDOSTĘPNIAJCIE POST 🙏🙏🙏
🍀