21/09/2026
Postanowiliśmy wykorzystać ostatnie ciepłe dni tego lata ☀️ i ruszyliśmy motocyklami w stronę Włoch. 🇮🇹🏍️
Drugiego dnia wyprawy dotarliśmy nad Gardę, do Torbole. Następny dzień poświęciliśmy na eksplorowanie okolic jeziora. Była krótka, ale niezwykle efektowna Strada della Forra, kawa z widokiem przy Santuario di Montecastello i pizza nad niewielkim, malowniczym Lago d’Idro.
Wieczorem spojrzeliśmy na prognozy i decyzja była szybka — ewakuujemy się znad Gardy. Pogoda miała się wyraźnie pogorszyć, więc zamiast czekać na deszcz, postanowiliśmy ruszyć dalej.
Rano wystartowaliśmy w stronę Canazei, skąd wjechaliśmy na jedną z najpiękniejszych motocyklowych tras Dolomitów — Sellarondę. Przełęcze Sella, Gardena i Pordoi, a na zakończenie dnia Passo Giau, zaprowadziły nas do Cortiny d’Ampezzo, gospodarza zimowych igrzysk olimpijskich w 1956 roku.
Kolejnego dnia zamiast najprostszej drogi wybraliśmy oczywiście tę ciekawszą. 😉 Lokalnymi włoskimi drogami, między innymi słynnym kolarskim podjazdem na Monte Zoncolan, a później przez Plöckenpass, dotarliśmy do niewielkiego miasteczka w malowniczej austriackiej dolinie, tuż przed wjazdem na Grossglockner Hochalpenstrasse.
O tej porze roku ruch turystyczny w Alpach jest już zdecydowanie mniejszy. Ma to swoje zalety… i czasami drobne minusy. Nawet w bogatej Austrii najwyraźniej zaczynają oszczędzać na ogrzewaniu, więc ci z nas, którzy wstali najwcześniej, nie załapali się na ciepły poranny prysznic. 😁
Po śniadaniu ruszyliśmy na Grossglockner. Kilku z nas już wcześniej tam było, ale na pewno nie w takich okolicznościach. Akurat w ten weekend w okolicy odbywał się zlot zabytkowych traktorów, więc jazda jedną z najbardziej kultowych alpejskich dróg dostała dodatkowy poziom trudności. 🚜🏍️
Po zjechaniu z Hochalpenstrasse obraliśmy już kierunek na Polskę. Ostatni nocleg wypadł nam w czeskim Táborze, który — wbrew temu, co mogłaby sugerować jego nazwa — okazał się naprawdę pięknym i klimatycznym miasteczkiem.
Niedziela była już dniem powrotu. Kilometry leciały nieco wolniej, a postoje zdarzały się częściej — po kilku dniach zakrętów, przełęczy, pięknych widoków i intensywnego testowania lokalnej kuchni organizmy zaczęły dopominać się o swoje. 😉
Kilka dni, kilka krajów, mnóstwo przełęczy i zakrętów. Garda, Dolomity, Grossglockner i tysiące kilometrów dobrej motocyklowej przygody.
Bo sezon jeszcze się nie skończył. 🏍️🇮🇹🇦🇹🇨🇿🇵🇱
Hawks Europe Warsaw 🤘🦅🏍🦅