10/05/2026
Cztery mecze do końca sezonu: Athletic vs. Valencia na San Mames... zapowiedź!
https://athleticbilbao.pl/index.php/1938-cztery-mecze-do-konca-sezonu-athletic-vs-valencia-na-san-mames-zapowiedz
Opublikowano: niedziela, 10, maj 2026 03:27 | Joxer
Kolejka numer 35 i wracamy na San Mames. Los Leones podejmą w tej rundzie spotkań walczącą o utrzymanie Valencię. Zespól trenera Carlosa Corberana wciąż walczy o utrzymanie i musi zdobywać punkty by uniknąć nerwówki w końcówce rozgrywek. Wprawdzie Los Ches zajmują 12 pozycję w tabeli, ale przewaga nad otwierającym strefę spadkową Alaves wynosi zaledwie 3 oczka. Tak więc każda zdobycz punktowa jest na wagę złota. Los Leones z kolei po ostatniej wygranej, właśnie z Deportivo, nieco uspokoili swoją sytuację jeśli chodzi o kwestie utrzymania, ale wciąż jest za wcześnie na odpuszczenie bo to się szybko może zmienić gdyż do końca sezonu czekają Basków naprawdę ciężkie mecze. Do tych niewątpliwie należy starcie z walczącymi o utrzymanie Valencią i Espanyolem (wyjazd), grającą o puchary Celtą i ostatni pojedynek na zakończenie sezonu z Realem Madryt na Santiago Bernabeu. Tak więc może to być ekstremalne wyzwanie i obydwaj dzisiejsi rywale będą liczyć i walczyć o każdy punkt, który w ostatecznym rozliczeniu może być bezcenny. Niestety stawka tego spotkania może sparaliżować obydwie drużyny więc oczekiwanie na jakieś super widowisko może być zbyt optymistycznym założeniem, bo teraz liczy się chłodna kalkulacja, a styl, efektowna gra odchodzą na dalszy plan. Początek spotkania w niedzielne popołudnie o godzinie 16:15. Mecz poprowadzi sędzia Ortiz Arias.
W poprzedniej kolejce lepsze wrażenie i przede wszystkim komplet punktów zdobyli zawodnicy Los Leones. Baskowie zmierzyli się na Mendizorroza z będącą w niezłej formie ekipą Alaves. Athletic mimo że przegrywał 1-0 (Blanco), a później 2-1 (Tenaglia – Navarro), to jednak zdołał odwrócić losy spotkania dzięki wyrównaniu Sanceta, a następnie dwóm trafieniom Nico Williamsa. Wynik 2-4 pozwolił ekipie trenera Valverde na poprawienie swojej pozycji o dwie lokaty – z 10 na 8. Valencia miała trudniejszego rywala, na pewno na papierze gdyż było nim Atletico. Tyle że Los Ches grali u siebie, a dodatkowo Los Colchonerros zaangażowani w walkę w półfinale Ligi Mistrzów z Arsenalem wstawili w dużej mierze rezerwy skład, w tym kilku zawodników rezerw. To nie pomogło ekipie trenera Corberana, która dość gładko przegrała 0-2, a obydwa trafienia zaaplikowali młodzieżowcy Atletico, którzy pojawili się w drugiej połowie meczu – Iker Sierra i Miguel Llorente. Porażka dość mocno skomplikowała sytuację drużyny z Mestalla w tabeli, która utrzymała 12 pozycję w tabeli, ale tylko dlatego że znajdujące się za plecami Espanyol, Elche i Girona przegrały swoje spotkania.
Valencia można powiedzieć wróciła do „normalności". Corberan, który z przytupem wszedł do La Liga i z Valencii zrobił klasową drużynę, teraz cały sezon kopie się po czole. Można powiedzieć że efekt nowej miotły minął i gdy przyszedł nowy sezon zespół wrócił do swojego starego stylu. Trudno powiedzieć dlaczego bo transfery na papierze były całkiem dobre jak na standardy klubu z Mestalla. Osłabienia wprawdzie spore, szczególnie w linii obrony ale i tak ta formacja pozostawała mocna. Dodatkowo w zimie udało się dokonać kolejny wzmocnień. I wciąż patrząc z perspektywy czasu trudno zrozumieć co takiego Corberan widzi w Umarze Sadiqu, że ciągle na niego stawia kosztem Hugo Duro, który jest najlepszym strzelcem zespołu z 9 bramkami. Wprawdzie Duro nie jest jakimś topowym snajperem, ale na pewno lepiej spisuje się niż były zawodnik Sociedad. Zresztą takich kwiatków jest więcej bo np. pod koniec lutego ściągnięto na zasadzie wolnego transferu prawego obrońcę Argentyńczyka Renzo Saravię. 32 letni defensor przez prawie 2 miesiące był klubu po tym jak podziękowano mu w brazylijskim Atletico-MG. Co takiego zobaczył w nim Corberan poza narodowością trudno powiedzieć, szczególnie że w składzie było już 2 prawych obrońców. Wprawdzie na początku lutego poważnego urazu kolana doznał Folquier, ale w drużynie wciąż był Correa. Trener jednak wolał ściągnąć swojego krajana niż spróbować dać pograć młodzieżowcowi z rezerw. Na ławkę i tak się by taki nadał bo i tak grałby Portugalczyk. No chyba że Corberan potrafi przewidywać przyszłość bo Correa już parę razy złapał urazy i zastępował go Saravia i pewnie dalej tak będzie bo znowu Portugalczyka dopadł uraz. W każdym razie niespodziewanie nowy obrońca się przydał i pewnie dalej będzie się przydawał bo Correa nieprędko chyba wróci na murawę. Zresztą defensywa przeżywa wciąż spore problemy kadrowe bo wyłączony z gry (od stycznia) do końca sezonu jest stoper Diakhaby, choć ostatnio zaczął trenować. Posypali się jeszcze kolejny środkowy obrońca Copete no i bramkarz Julen Agirrezabala, który doznał urazu menisku, przeszedł operację w marcu i w tym sezonie już raczej nie zagra mimo powrotu do treningów. Czterech obrońców jest więc wyłączonych. Do tego od minionego tygodnia na uraz kolana narzeka Beltran i też raczej nie zagra z Athletic. Jak więc widać sytuacja wydawałaby się dramatyczna w defensywie, choć akurat po zimowych wzmocnieniach wciąż jest w składzie 3 stoperów (Tarrega, Comert, Unai Nunez). Ale z nich regularnie gra tylko Tarrega, a ostatnio w meczu z Atletico jego partnerem był defensywny pomocnik Pepelu. Dziwna decyzja no ale patrząc na przekrój całego sezonu to przestaje to dziwić bo Argentyńczyk strasznie miesza składem. Mamy już za sobą 34 kolejki i podstawowi zawodnicy powinni spokojnie mieć ponad 2000 rozegranych minut. W składzie Valenci takich zawodników jest czterech: Jose Gaja, który rozegrał 30 spotkań i ma na koncie 2310 minut, Cesar Tarrega – 28/2239, Pepelu - 27/2001) i Luis Roja – 33/2299). Można zrozumieć jeszcze kontuzje które ograniczają grę ale np. taki Diego Lopez ma na swoim koncie 30 spotkań i zaledwie 1489 minut, Hugo Duro nawet 32 mecze i tylko 1710 minut, Javi Guerra 32 spotkania i 1756 minut czy też Danjuma, który rozegrał 30 spotkań w których zgromadził 1639 minut. Jeszcze tylko Copete ma większą liczbę minut spędzonych na murawie bo w 21 meczach zagrał 1763 minuty. Reszta już słabiutko. I to są właściwie wszyscy piłkarze z największą liczbą minut. Wygląda to mniej więcej tak jakby Corberan cały czas rotował składem, pytanie tylko po co skoro zespół nie gra w Europie a i w Copa del Rey za wysoko nie zaszedł. Trudno powiedzieć jaki też jest szkielet zespołu. Obronę jeszcze można jakoś zrozumieć bo tam jest plaga kontuzji, ale reszta w tym druga linia i napad. Jak zawodnicy maja się zgrać, uzyskać wysoką formę jak grają tak mało. Oczywiście można zrozumieć że jak drużynie nie idzie, a takich meczów było sporo w obecnym sezonie to zmiany są niezbędne, ale tutaj to poszło chyba jednak zbyt daleko. Trochę więc nie dziwi fakt że Valencia spisuje się tak jak spisuje. Pytanie jednak co dalej. Zespół z Mestalla raczej się powinien utrzymać, chyba że przydarzy się coś nieoczekiwanego. Tyle że jakichś specjalnych planów na jego rozwój nie widać. Jeszcze rok temu drużyna miała wielu młodych obiecujących zawodników, wcześniej jedną z najmłodszych jeśli nie najmłodszą drużynę w La Liga i to mógł być jakiś plan na klub bo rozwój młodzieży był spory, wykreowano kilka ciekawych zawodników. Natomiast teraz i brak młodych i brak jakichś piłkarzy na których można by oprzeć skład. Od grupa przeciętniaków bo nawet Javi Guerra, Diego Lopez czy Vazquez przestali się rozwijać. No i kolejne pytanie czyli co zrobi Lim i jego zarząd po sezonie bo tutaj można się wszystkiego spodziewać. No ale to melodia przyszłości i decyzje zapadną po sezonie, który trzeba najpierw dokończyć. Przed meczem z Athletic Corberan ma sporo zmartwień. Przede wszystkim jak już wspomniałem w tyłach gdzie jest sporo kontuzji. Agirrezabala, Diakhaby, Copete, Folquier i Correia to w zasadzie pewne absencje. Nie wiadomo co z napastnikiem Beltranem, choć może się wyleczy. Mógłby do zespołu jeszcze dołączyć Agirrezabala, który dołączył do treningów po urazie meniscu ale trenera raczej nie będzie ryzykował jego występu i da mu czas na powrót do pełnej dyspozycji. A jaki skład wystawi na niedzielny mecz trener Corberan? Prawdopodobnie będzie w większość powtórka z tego co zobaczyliśmy w pojedynku z Atletico. W bramce stanie Dimitrivski. Pewnej modyfikacji może ulec obrona, która być może przejdzie na ustawienie z 3 stoperami, a tym który straci miejsce w składzie będzie Saravia. W jego miejsce może wejść Nunez, którzy uzupełni formację w której powinni znaleźć się jeszcze Tarrega i Pepelu. Dalsze zmiany, ale tym razem kosmetyczne mogą być w drugiej linii gdzie rolę cofniętych pomocników przejmą Rioja, który będzie cofnięty z ataku oraz przesunięty nieco do przodu Gaya. Będzie to oznaczało że Valencia zagra na typowych trzech środkowych pomocników w których role powinni się wcielić Guido Rodriguez, Javi Guerra i Ugrinic. Parę atakujących stworzą Ramazani oraz Sadiq. Tak więc ustawienie zamiast 4-3-3 jakie było z Atletico powinno przejść w 3-2-3-2 lub 3-5-2. Valencia zagra raczej z kontry więc trzeba będzie uważać na straty i szybkich zawodników, którzy są do tego wręcz stworzeni jak Ramazani czy Rioja. Słabym punktem może być obrona, ale jeśli drużyna z Mestalla zagra 3 stoperami to Baskom może być ciężko się przebić, choć nie jest to taki monolit jakby się wydawało.
Zwycięstwo nad Alaves i przede wszystkim dobra gra i skuteczność mocno poprawiły humory w zespole. Dodatkowo bramki Nico Williamsa i Sanceta, a więc dwóch niewątpliwych gwiazd zespołu dają kolejne powody do optymizmu. Teraz pytanie czy to chwilowa zwyżka formy czy może w końcu zawodnicy złapali właściwy rytm. O tym przekonamy się w kolejnych spotkaniach które nadejdą bo w kolejnym tygodniu będzie ich sporo gdyż czeka nas dodatkowa kolejka w środku tygodnia. Cieszy też można powiedzieć „dojechanie" na czas Txingurriego, który naprawdę spisał się na medal w tym spotkaniu, zresztą swoim jubileuszowym nr 500, co zostało uczczone w szatni przez zawodników. Oczywiście nie tylko Txingurri był jubilatem bo wraz z nim jego asystent, który jest z nim od początku jego pracy czyli Jon Aspiazu, który również dał się wciągnąć w nastrój imprezowy. No ale to już za nami a przed nami kolejne mecze. Niestety sytuacja w tabeli nieco się pogmatwała od kiedy Sociedad po zdobyciu Copa del Rey postanowił odpuścić rozgrywki ligowe i dał się pokonać Sevilli przez co dalej trzeba walczyć o utrzymanie bo przewaga nad Alaves, które zajęło pozycję Los Nervionenses to 8 oczek. To dużo i jednocześnie mało. Raczej nie do stracenia na 4 kolejki przed końcem rozgrywek, ale lepiej dm***ać na zimne mając w perspektywie mecz z Realem Madryt na Santiago Bernabeu w ostatniej kolejce. Tak więc punkty trzeba zdobywać i to w szczególności na San Mames. Valverde będzie miał do dyspozycji w zasadzie pełny skład. No prawie bo niestety Prados nie może dojść do dyspozycji która pozwalałaby mu wziąć udział w meczu i może być tak że po prostu nasz pomocnik nie zdąży już przed końcem rozgrywek. Najważniejsze żeby jednak był gotowy na nowy sezon. Poza tym raczej nie powinno być żadnych absencji zdrowotnych, chyba że coś się stanie w ostatniej chwili. Były pewne obawy o Yuriego i Laporte'a, którzy odpowiednio we wtorek i w środę nie uczestniczyli w zajęciach, ale klub nie wydał żadnego komunikatu medycznego w tej sprawie, więc pewnie chodziło o jakieś indywidualne sprawy, być może drobne problemy które wymagały indywidualnego treningu. No ale obaj wrócili finalnie do składu i Valverde ma w zasadzie pełny wybór przed tym meczem. To na pewno dobra informacja, zresztą nie jedyna bo kibice dostali jeszcze dwie w minionym tygodniu. Pierwsza i chyba najważniejsza to taka że znamy nazwisko nowego trenera Athletic na przyszły sezon, a właściwie na dwa sezony bo na tyle podpisał umowę w klubem Edin Terzić. Okazało się że dziennikarze mieli dobrego nosa, a właściwie dobre informacje mimo że wszystkie strony uparcie milczały w tym temacie. Wizyty byłego szkoleniowca ekipy z Dortmundu w Barcelonie u Hansiego Flicka nie okazały się więc wizytami tylko szkoleniowymi. Prezentacja nowego trenera odbędzie się jednak po zakończeniu sezonu. Drugą pozytywną wiadomością jest przedłużenie o 2 lata wygasającej w czerwcu umowy z Yerayem Alvarezem, który zostanie w klubie co najmniej do czerwca 2028 roku. W środę przed treningiem zawodnicy oficjalnie pogratulowali swojemu koledze nowego kontraktu. Tak więc klub ma zabezpieczony komplet stoperów na przyszły sezon. W sumie nawet z nadwyżką bo jest jako piąty Egiluz. Tak więc nowy szkoleniowiec raczej nie powinien narzekać na brak konkurencji na poszczególnych pozycjach, gdzie na niektórych będzie wręcz nadmiar zawodników. Valverde też nie ma na co narzekać przed meczem z Valencią bo musiał zrezygnować z aż czterech piłkarzy, którzy obejrzą mecz z perspektywy trybun gdyż kadra może liczyć tylko 23 zawodników. Wybór padł na Lekue, Sannadiego, Egiluza i Pradosa, czyli tych samych którzy nie pojechali do Vitorii na mecz z Alaves. Tak więc kadra przedstawia się następująco:
Bramkarze: Simon, Padilla
Obrońcy: Gorosabel, Vivian, Paredes, Yeray, Areso, Laporte, Yuri, Adama
Pomocnicy: Vesga, Berenguer, Sancet, Galarreta, Jauregizar, Unai Gomez, Rego
Napastnicy: Inaki Williams, Nico Williams, Guruzeta, Nico Serrano, Navarro, Izeta.
W podstawowej jedenastce na dzisiejszy mecz w porównaniu ze starciem z Alaves powinny zajść tylko dwie zmiany. O ile oczywiście Txingurri czegoś dziwnego nie wymyśli gdyż w środku tygodnia odbędzie się kolejna seria spotkań i Los Leones jadą w środę na Cornella El Prat na mecz z Espanyolem. Rego powinien zastąpić Galarreta a Unaia Gomeza Oihan Sancet. Punkty na San Mames są niezbędne więc raczej wyjdzie bardziej kreatywne i ofensywne ustawienie.
Faworytem wydaje się ekipa trenera Valverde. Los Leones wygrali z Osasuną gdzie mieli świetną pierwszą połowę i dużo gorszą drugą, ale zdołali przy odrobienie szczęścia utrzymać wynik, Potem zagrali całkiem dobrze przeciwko Atletico i to nawet obie połowy, ale przegrali z powodu błędów w defensywie, które niestety bezwzględnie wykorzystała ekipa Los Colchonerros. Mecz z Alaves można powiedzieć był kompletny. No i naprawdę bardzo dobry, przede wszystkim pod względem skuteczności pojedynek wyjazdowy z Alaves. Jest więc spory progres w grze Basków i dobrze byłoby go utrzymać. Valencia nie grzeszy i formą i skutecznością. Wprawdzie wygrała z beznadziejną ostatnio Gironą u siebie, ale poległa z praktycznie rezerwami Atletico u siebie, za co została wygwizdana przez własnych fanów. Wcześniej zremisowała z Mallorcą na San Moix, ale to raczej Wyspiarze stracili dwa oczka niż Los Ches zdobyli jedno bo mecz też był słabiutki. Oczywiście nie należy lekceważyć rywala bo to pierwszy stopień do przegrania meczu, ale jeśli Los Leones i trener podejdą właściwie do sprawy to 3 punkty powinny zostać na La Catedral. Tym bardziej że Los Ches wyjątkowo słabo idzie w Bilbao. W ostatnich 15 latach tylko 3 razy wygrali (poza tym 7 remisów i 5 porażek). Ostatni raz w sezonie 2019/2020 gdy prowadził ich Albert Celades a bramkę na wagę dośc fartownego zwycięstwa strzelił Cheryshev. Pozostałe wygrane miały miejsce w sezonach 2010/2011 (1-2) i 2011/2012 (0-3), ale wtedy to była inna Valencia, walcząca co roku o Ligę Mistrzów. Jeśli z kolei podsumujemy wszystkie występy ekipy z Walencji na San Mames to też nie wygląda to dobrze bo 51 razy przegrywali, 22 razy padły remisy i tylko 17 razy wywieźli komplet oczek. Oby i tym razem powiększyli statystykę punktową po stronie wygranych, ale to już jest w głowach piłkarzy i trenera oraz w nogach tych którzy wyjdą na murawę w niedzielne popołudnie. A może uda się zaliczyć mały jubileusz bo według statystyk na nowym San Mames Los Leones trafili już 498 razy do siatki rywali w 308 meczach. Brakuje więc tylko dwóch goli do osiągnięcia tej bariery. Pierwszy gol dla Athletic padł tutaj 16 września 2013 roku i jego autorem był Mikel San Jose. Z kolei najlepszym strzelcem jest Aritz Aduriz, który ma na koncie 88 trafień z dotychczasowych 498. Na razie obecnym zawodnikom daleko do tego osiągnięcia.
Przewidywane składy:
Athletic: Simon – Gorosabel, Yeray/Vivian, Laporte/Paredes, Yuri – Jauregizar, Galarreta – Inaki Williams, Sancet, Nico Williams – Guruzeta.
Trener: Ernesto Valverde
Valencia: Nunez, Tarrega, Pepelu – Rioja, Guido Rodriguez, Guerra, Ugrinic, Gaya – Ramazani, Sadiq.
Trener: Carlos Corberan
Data: 10.05.2026 godz. 16:15
Miejsce: Bilbao, Estadio San Mames (poj. 53331)
Sędzia: Ortiz Arias