27/01/2026
Adam Lutostański: W czwartek 15 stycznia odbyła się debata o relacjach polsko-ukraińskich, Wołyniu, ekshumacjach i banderyzmie. Oddano głos przedstawicielom środowisk kresowych, narodowych i patriotycznych. Tego brakowało na niedawnej debacie w Kanale Zero. W warszawskim Centrum Kształcenia Młodzieży Kuźnia pojawiły się osoby znane w środowisku narodowym: Leszek Żebrowski, Łukasz Warzecha, dr Michał Siekierka, dr Krzysztof Kawęcki, jak i prowadzący spotkanie Paweł Zdziarski oraz Zdzisław Żurowski - świadek zbrodni.
Cieszą mnie takie inicjatywy jak ta debata. Bardzo to doceniam. Każde takie spotkanie, każda debata to kropla drążąca skałę. Ponadto, takie spotkania integrują środowisko narodowe. Obserwując od lat walkę wielu uczciwych Polaków o sprawy kresowe mam mieszane odczucia. Z jednej strony mamy pewien postęp, coś udaje się zrobić, powstają pomniki, temat powoli przebija się do świadomości Polaków a także Ukraińców. Z drugiej strony Ukraina gra na przeczekanie. Nie ma masowych ekshumacji, umierają ostatnie osoby które mogłyby wskazać kolejne doły śmierci. A co najważniejsze na Ukrainie dalej trwa gloryfikacja banderyzmu. Ze zbrodniarzy robi się bohaterów. Robimy dwa kroki w tył i jeden naprzód.
O tym, że coś się zmienia i temat Rzezi Wołyńskiej się przebija świadczy zmiana podejścia niedawno rządzącej partii P*S. Partia ta dwa tygodnie temu domagała się by uznano mera Lwowa Andrija Sadowego jako persona non grata za gloryfikację Bandery i Szuchewycza. Skąd ta zmiana? Przyszła moda? Dziś nie można już pominąć tego tematu? Skończyło się bycie sługami Ukrainy? Presja ma sens. Wskazywał na to także Michał Siekierka: "Gdy mój dziadek starał się o powstanie Pomnika Pomordowanych na Kresach we Wrocławiu wielu mówiło, że się nie da. W przypadku batalii o ustanowienie 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP, wszyscy byli przekonani ze słowo ludobójstwo nie przejdzie przez polski Sejm. Przeszło".
Dr Kawęcki mówił o abdykacji państwa polskiego ze swych obowiązków, ganił polski minimalizm i przemilczanie. Niestety narracja ukraińska dominuje. Historycy ukraińscy wykazują się ogromną aktywnością mając wsparcie państwa ukraińskiego w zakłamywaniu historii i wybielaniu zbrodniczej działalności OUN UPA. Dr Kawęcki wspomniał o niedawnej uroczystości na Ukrainie, w której brali udział wysocy przedstawiciele państwa z przewodniczącym Rady Najwyższej Ukrainy na czele. Stowarzyszenie ukraińskie z Kanady przekazało znaczne ilości materiałów archiwalnych. Szacuje się, że samych książek jest 7 ton. Można sobie wyobrazić jaka to będzie propagandowa ofensywa ze strony ukraińskiej.
Ukraina heroizuje nie tylko Banderę ale i wcześniejszą Rzeź w Humaniu w 1768 roku, w której zginęło w sposób okrutny 20 tysięcy Polaków i Żydów. Na wiosnę 2026 będzie miało miejsce ukraińsko-polskie forum historyków. Polską stronę będą reprezentował dyrektor Centrum Mieroszewskiego Ernest Wyciszkiewicz, co dr Kawęcki przyjął ze smutkiem.
Leszek Żebrowski był sceptyczny odnośnie możliwości debaty z Ukraińcami. Jak wskazywał Ukraińcy mogą zrobić wszystko a my we wszystkim ustępujemy. Ukraińcy walczą za siebie a za nas nie ruszyliby palcem. Jeśli my pomagamy na skalę niesamowitą to mieliśmy prawo oczekiwać choćby ekshumacji. Odnosząc się do pytania czy banderyzm był antyrosyjski czy antypolski Leszek Żebrowski zadał pytanie: "ilu Rosjan zginęło z rąk oddziałów Upa w walkach bezpośrednich? A ilu zostało zamordowanych Polaków w tym samym czasie?". Wg Leszka Żebrowskiego wciąż za mało środowisk się udziela w sprawie kresowej a my Polacy nie potrafimy doprowadzić do budowy pomnika na Powązkach, a lata mijają. My Polacy będziemy obwiniani za wszystko a nam nie będzie można powiedzieć prawdy. Leszek Żebrowski wskazywał także na zalew naukowych prac ukraińskich w Polsce i na trudności jakie robią ukraińscy naukowcy Polakom w Polsce. Publicysta mówił także o antypolskim wymiarze banderyzmu, który niestety wciąż się szerzy. Młodzi Ukraińcy także dziś patrzą na bojców UPA jak na bohaterów.
Łukasz Warzecha mówił o praktycznym wymiarze poszukiwań i ekshumacji. Państwo ma obowiązek dbać o swoich obywateli. Jeśli nie dba to znaczy, że jest słabe. To się przełoży na to jakie w przyszłości będą relacje polsko-ukraińskie i interesy gospodarcze. Następnie redaktor Warzecha mówił o przyczynach dominującej w Polsce postawy w sprawach polsko-ukraińskich. Po pierwsze część polityków w Polsce zapomina, że USA dba o interes amerykański a nie o polski a o polski może zadbać przy okazji. Kończy się to akceptacją waszyngtońskiej polityki odnośnie Ukrainy. Po drugie, są to interesy osobiste. Nie jest tajemnicą, że grupa polityków i akademików żyje z propagowania przymusowej miłości polsko-ukraińskiej. Kolejnym powodem jest to, że niewielu polskich polityków potrafi myśleć poza schematami: "skoro zawsze słuchaliśmy USA to i teraz musimy słuchać USA". Następnym powodem jest obsesja na tle Rosji. Niektórzy bardziej nienawidzą Rosji niż kochają Polskę. Jak mówił redaktor Warzecha: "obsesja powoduje że najdrobniejsza krytyka wobec Ukrainy staje sie sprzyjaniem rosyjskiej narracji". Państwem nie powinna rządzić obsesja ani fobia (zarówno ukrainofobia jak i rusofobia), ale racjonalna ocena. Naszym przewodnikiem muszą być nasze interesy, także w relacjach z Rosją. Ostatnia przyczyna, na którą wskazywał redaktor Warzecha to ukraińska infiltracja w Polsce. Mnóstwo się mówi o rosyjskich wpływach i rosyjskich trollach, którzy oczywiście, że są. Lecz kto sprawdzi i kto oficjalne mówi o ukraińskich wpływach i ukraińskich trollach?
Dr Kawęcki zakwestionował narrację ukraińską, według której OUN UPA walczyła tylko z Niemcami i Sowietami. Jest to nieprawda bo najwięcej ofiar to byli Polacy. Dr Michał Siekierka dodawał, że początki działania UPA były ukierunkowane na walkę z państwem Polskim. Nie da się zatem wyciągnąć czynnika antypolskiego z banderyzmu bo to była jego integralna część. Leszek Żebrowski przypomniał, że choć Rzeź Wołyńska to lata 1943 do 1945 to ataki ukraińskie na Polaków zaczęły się już wcześniej. W 1939 roku Ukraińcy występują przeciw państwu polskiemu, przeciwko polskim żołnierzom, policjantom, księżom.
Dr Kawęcki dodał, że Ukraińcy wykorzystują prace przygotowawcze i ekshumacje do manipulacji polegającej na zaniżaniu liczby ofiar. Na stronie ukraińskiego IPN po pogrzebach w Puźnikach napisano, że ofiary zostały zabite przez NKWD. Ten komunikat po interwencji strony polskiej został zmieniony ale w nowym napisie nie wskazuje się na to kim byli sprawcy. Strona Ukraińska nie chce mówić o tym, że ofiarami byli Polacy i Polska. Rzeź Wołyńska to była ludobójcza czystka etniczna, mająca na celu zabór ziem polskich. Dr Kawęcki przypomniał wypowiedź wiceministra kultury Ukrainy Andrija Nadżosa, wg którego liczba polskich ofiar Rzezi może być o połowę niższa niż uważa się w Polsce. Nadżos poczynił tę uwagę na podstawie jednego dołu śmierci, w którym Polacy oczekiwali, że znajdą 100 ofiar a znaleziono 40. Nadżos konkluduje, że zatem cała liczba zabitych w Rzezi to nie 150 tysięcy a 40 tysięcy. Ukraińcy kłamią też o mieszkańcach Puźnik, że było to miejsce współpracy polskiego podziemia z NKWD przeciw Ukraińcom.
Dyskutanci zastanawiali się także co należy robić. Redaktor Warzecha był zdania, że każde państwo Zachodu które miało powody do przeprosin postarało się zrobić jakąś ekspiację za popełnione winy. Tymczasem Ukraina zupełnie nie. Wskazuje to na cywilizacyjną obcość Ukrainy i na różnice kulturowe Wschód Zachód. Jaka mogłaby być polska polityka wschodnia? Redaktor Warzecha mówił, że powinniśmy rozgrywać wschód Ukrainy vs zachód ponieważ państwo które kieruje się realizmem rozgrywa takie sprawy. Nie zgadzam się z redaktorem Warzechą, że w statystykach policyjnych na razie nie widać by Ukraińcy osiadli w Polsce sprawiali większego problemu.
Warto docenić działania organizatora debaty Stowarzyszenia Wspólnota i Pamięć. Stowarzyszenie stara się o budowę pomnika pomordowanych na Powązkach. Ponadto, tworzony jest film o księdzu Isakowiczu-Zaleskim (filmisakowicz.pl). Po za tym, powstała strona Stop kultowi zbrodniarzy domagająca się od polskich władz penalizacji ideologii banderyzmu w Polsce i zakazu rozpowszechniania tzw. kłamstwa wołyńskiego.
Debata była transmitowana na trzech kanałach Youtube. To bardzo dobry pomysł. Po niecałych 2 dniach od transmisji statystyki mówiły co następuje: Super Ring 18 000 wyświetleń (1 tysiąc polubień), Kanał Stowarzyszenia Wspólnota i Pamięć 1 400 wyświetleń i 186 polubień, Do Rzeczy 6 200 wyświetleń (545 polubień). Wciąż za mało zainteresowania. To także niestety mniej niż 72 tysiące wyświetleń na Kanale Zero transmisji debaty o polsko ukraińskich relacjach od której minęło 9 dni.