Stowarzyszenie Twoje Miejsce

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: organizacja

Stowarzyszenie Twoje Miejsce Pomoc osobom potrzebującym wsparcia emocjonalnego, społecznego bądź innego wynikającego z ich bieżących potrzeb i sytuacji życiowej. W CZYM MOŻEMY CI POMÓC?

🌐 Nasze działania: Wsparcie edukacyjne | Kampanie społeczne | Przeciwdziałanie wykluczeniu.
👥 Zespół specjalistów: logopedii, pedagogiki, terapii, coachingu, fizjoterapii. Misja

Prowadzenie działalności edukacyjnej, poradniczej, terapeutycznej i profilaktycznej, upowszechniania kultury fizycznej sprzyjające rozwojowi kompetencji osobistych i realizacji własnego potencjału, w szczególności na rzecz dzieci, młodzieży i osób dorosłych zwiększające ich aktywność, integrację społeczną i zawodową. Wizja

Dążymy do tego, aby nasi podopieczni nauczyli się samodzielnie radzić z trudnościami, rozwijali się, poprawiali jakość swojego życia i czuli się dobrze wśród ludzi. A gdy w przyszłości będą potrzebować ponownie pomocy to zwrócą się do nas, albo wraz z nami zaangażują się w pomoc innym potrzebującym. Strategia

Będziemy inicjować i wspierać działania na rzecz rozwoju dzieci, młodzieży, dorosłych i seniorów poprzez integrację społeczną, oddziaływania terapeutyczne indywidualne i grupowe, rozwój umiejętności, tak aby nasi podopieczni z naszą pomocą i wsparciem wprowadzali zmiany w swoim życiu. Pomagamy dzieciom i młodzieży: wykonując specjalistyczne diagnozy: psychologiczną, pedagogiczną, logopedyczną, wypracowując indywidualne programy terapeutyczne, wspomagając rozwój dzieci i młodzieży pełnosprawnej oraz niepełnosprawnej, wspomagając edukację dzieci i młodzieży ze szczególnymi potrzebami edukacyjnymi, prowadzimy konsultacje i poradnictwo psychologiczne i pedagogiczne. Pomagamy rodzinom i dorosłym: prowadząc szkolenia i zajęcia wspierające dla rodziców, organizując szkolenia obejmujące problematykę osób niepełnosprawnych, organizując zajęcia dla seniorów. Rodzaj oferowanego wsparcia dostosowujemy do indywidualnych potrzeb odbiorców. DLA KOGO? Swoją pomocą wspieramy: dzieci i młodzież: ze szczególnymi potrzebami edukacyjnymi, pełnosprawną oraz niepełnosprawną, a także rodziny i dorosłych. Prowadzimy działalność: terapeutyczną, edukacyjną, profilaktyczną, rekreacyjną.

Dlaczego jedna krytyczna uwaga potrafi zagłuszyć kilka komplementów?Wyobraź sobie, że robisz prezentację. Po wszystkim s...
22/09/2026

Dlaczego jedna krytyczna uwaga potrafi zagłuszyć kilka komplementów?

Wyobraź sobie, że robisz prezentację. Po wszystkim słyszysz:
▪️„Super Ci poszło!”
▪️„Bardzo dobrze się tego słuchało.”
▪️„Świetnie przygotowany materiał.”
▪️„Naprawdę dobra prezentacja.”

A potem jedna osoba mówi:
„W sumie… momentami trochę się gubiłaś/gubiłeś.”
Wracasz do domu i zgadnij, o którym komentarzu myślisz wieczorem. Nie o kilku komplementach, ale ciągle w Twojej głowie analizujesz ten jeden:
▪️„Gdzie się pogubiłam/pogubiłem?”
▪️„Może rzeczywiście źle to przedstawiłam/przedstawiłem?”
▪️„A może pozostali tylko byli mili?”
▪️„Czyli jednak nie poszło mi tak dobrze…”

🤔Brzmi znajomo?

To, że negatywna informacja potrafi przyciągnąć naszą uwagę mocniej niż pozytywna, nie musi oznaczać, że jesteśmy pesymistami. W psychologii mówi się o negativity bias, czyli tendencji do nadawania większego znaczenia informacjom negatywnym niż pozytywnym.

Nasz umysł szczególnie uważnie wychwytuje informacje, które mogą sygnalizować problem, zagrożenie lub ryzyko odrzucenia. Krytyczna uwaga może więc zostać potraktowana jako coś, czemu warto przyjrzeć się dokładniej: „Co zrobiłam/zrobiłem źle i jak mogę uniknąć tego następnym razem?” I samo w sobie może być to przydatne. Informacja zwrotna pozwala nam zauważyć błędy i coś poprawić.

Problem pojawia się wtedy, kiedy jedna krytyczna uwaga zaczyna unieważniać wszystkie pozostałe informacje. Kilka osób mówi, że było dobrze, ale ta jedna wskazuje rzecz do poprawy i w naszej głowie powstaje: „Czyli było źle.”

Warto wtedy zatrzymać się przy czymś, co często robimy automatycznie: pozytywne komentarze uznajemy za uprzejmość, a negatywne za „prawdę”.

▪️„Mówią tak, żeby było mi miło.”
▪️„Pewnie nie chcieli mnie urazić.”
▪️„Ta jedna osoba przynajmniej powiedziała szczerze.”

Tylko dlaczego zakładamy, że krytyka jest bardziej szczera niż pochwała? Jedno i drugie jest informacją. Możemy więc przyjąć krytyczną uwagę, zastanowić się nad nią i wykorzystać ją, jeśli jest zasadna, ale bez odbierania wartości wszystkim pozytywnym informacjom, które usłyszeliśmy.

💚 Następnym razem, kiedy jeden negatywny komentarz zostanie z Tobą na cały wieczór, spróbuj przypomnieć sobie również pozostałe. Nie po to, żeby zignorować krytykę. Tylko po to, żeby jedna opinia nie zaczęła mówić głosem wszystkich. Spróbuj docenić swoje starania i pozytywne głosy.

„Po co ja tyle powiedziałam/powiedziałem?”Rozmowa była dobra. Ktoś naprawdę słuchał. Zadawał pytania. Nie przerywał. Wyd...
20/09/2026

„Po co ja tyle powiedziałam/powiedziałem?”

Rozmowa była dobra. Ktoś naprawdę słuchał. Zadawał pytania. Nie przerywał. Wydawał się zainteresowany tym, co mamy do powiedzenia. Więc opowiadamy. Jedną rzecz. Potem drugą. Wspominamy o czymś bardziej osobistym. Później o jeszcze jednej rzeczy, której właściwie nie planowaliśmy nikomu mówić. W trakcie rozmowy wszystko wydaje się naturalne. A kilka godzin później przychodzi:
▪️„Po co ja to powiedziałam/powiedziałem?”
▪️„Pewnie pomyśli, że jestem dziwna/dziwny.”
▪️„Znowu powiedziałam/powiedziałem za dużo.”
▪️„Niepotrzebnie tak się otworzyłam/otworzyłem.”
▪️„Następnym razem już nic nie powiem.”

🤔Skąd bierze się ten wstyd?

Jedno z możliwych wyjaśnień może sięgać naszych wcześniejszych doświadczeń. Jeśli w dzieciństwie często nie było przestrzeni na to, co mieliśmy do powiedzenia, nasze emocje były bagatelizowane, ktoś regularnie nam przerywał albo mieliśmy poczucie, że nasze sprawy nie są wystarczająco ważne, nikogo nie obchodzą, mogliśmy nauczyć się, że bycie wysłuchanym nie jest czymś oczywistym.

🫂Dlatego w dorosłości spotkanie osoby, która naprawdę chce słuchać, może być szczególnie ważnym, ale i trudnym doświadczeniem. Wreszcie ktoś nie zmienia tematu. Nie mówi: „przesadzasz”. Nie daje od razu rady. Po prostu jest zainteresowany. Czasami właśnie wtedy pojawia się potrzeba powiedzenia wszystkiego, na co wcześniej brakowało miejsca.
Nie oznacza to, że każda wylewna osoba ma za sobą takie doświadczenia ani że mówienie o sobie jest czymś, co trzeba „naprawić”. Ludzie różnią się potrzebą samoujawniania, temperamentem, sposobem budowania bliskości i granicami prywatności. Część osób jednak wcześniejsze doświadczenia mogą mieć znaczenie dla tego, jak bezpiecznie czują się z własną otwartością.

Jest tutaj jeszcze druga strona. Kiedy rozmowa się kończy, zostajemy ze świadomością, że druga osoba wie o nas coś osobistego. Odsłonięcie siebie oznacza pewną podatność na ocenę i również wtedy może pojawić się wstyd.

🤔„Może jednak nie powinnam/powinienem była/był tego mówić?”

Czasami nie dlatego, że rzeczywiście przekroczyliśmy własną granicę, ale dlatego, że bycie zauważonym i usłyszanym nadal wydaje się trochę niebezpieczne. Warto więc rozróżnić dwie rzeczy.

1. Czy naprawdę powiedziałam/powiedziałem coś, czym nie chciałam/chciałem się dzielić?
2. Czy może po prostu czuję dyskomfort, ponieważ pozwoliłam/pozwoliłem komuś zobaczyć mnie trochę bardziej?

To nie zawsze jest to samo.

💚 Bliskość wymaga pewnego stopnia odsłonięcia siebie. A uczenie się, że można coś o sobie powiedzieć i nadal być akceptowanym, dla niektórych osób może wymagać czasu.

Dlatego po dobrej, szczerej rozmowie nie zawsze trzeba natychmiast obiecywać sobie:
„Nigdy więcej tyle nie powiem.”

Czasami warto najpierw zapytać:
„Czy naprawdę powiedziałam/powiedziałem za dużo, czy po prostu nie jestem jeszcze przyzwyczajona/przyzwyczajony do tego, że ktoś naprawdę chce mnie słuchać?” 💚

Czy zawsze musisz tłumaczyć, dlaczego odchodzisz?▪️„Powinnaś/powinieneś z nimi porozmawiać.”▪️„Powiedz dokładnie, dlacze...
18/09/2026

Czy zawsze musisz tłumaczyć, dlaczego odchodzisz?

▪️„Powinnaś/powinieneś z nimi porozmawiać.”
▪️„Powiedz dokładnie, dlaczego odchodzisz.”
▪️„Wyjaśnij wszystko, żeby mieli szansę to zrozumieć.”

Rozmowa jest ważna. Komunikowanie problemów również. Ale co w sytuacji, kiedy te rozmowy już się odbyły?

Kiedy wielokrotnie mówisz, że coś nie działa. Zgłaszasz przeciążenie. Zwracasz uwagę na sposób, w jaki jesteś traktowana/traktowany. Przypominasz o niedotrzymanych ustaleniach. Próbujesz znaleźć rozwiązanie i za każdym razem niewiele się zmienia. W końcu przestajesz tłumaczyć i zwyczajnie odchodzisz.

Milczenie często kojarzymy z czymś negatywnym. Rzeczywiście cisza może być czymś negatywnym, wykorzystywanym jako kara, wzbudzania poczucia winy czy wywierania presji. Takie zachowanie bywa określane jako silent treatment 🤫.

Ale nie każde milczenie pełni tę samą funkcję.
Jest różnica między:

👉„Nie będę się do Ciebie odzywać, dopóki nie zrobisz tego, czego chcę”

a:

👉„Powiedziałam/powiedziałem już wszystko, co miałam/miałem do powiedzenia. Nie chcę po raz kolejny prowadzić tej samej rozmowy.”

W drugim przypadku cisza nie musi służyć ukaraniu kogokolwiek. Może oznaczać wycofanie się z sytuacji, która od dawna kosztuje nas zbyt wiele. Podobnie może wyglądać odejście z toksycznego środowiska pracy. Czasami decyzja o odejściu nie zapada po jednym złym dniu. Poprzedzają ją tygodnie albo miesiące prób dostosowania się, rozmów, zgłaszania problemów, czekania na zmianę i zastanawiania się:

„Może jeszcze będzie lepiej?”

Jeżeli przez długi czas pracownik lub pracowniczka sygnalizuje problem, a organizacja go ignoruje, umniejsza sytuacji albo nie podejmuje realnych działań, trudno oczekiwać, że na końcu to właśnie osoba chcąca odejść będzie miała obowiązek przygotować szczegółowe wyjaśnienie.
Czasami pojawia się wtedy pytanie: „Ale dlaczego wcześniej nic nie powiedziałaś/powiedziałeś?” Co jest frustrujące, bo odpowiedź może brzmieć: „Mówiłam/mówiłem. Tylko nikt tego nie potraktował poważnie.”

Oczywiście odejście bez słowa nie w każdej sytuacji będzie najlepszym rozwiązaniem. Jeżeli problem nigdy nie został zakomunikowany, druga strona może rzeczywiście nie zdawać sobie sprawy, że coś było nie tak. Jeśli jest bezpieczna przestrzeń, to warto porozmawiać.

Komunikacja jednak wymaga nie tylko osoby, która mówi. Potrzebuje również kogoś, kto jest gotowy słuchać. Jeśli po wielu próbach każda rozmowa kończy się bagatelizowaniem, obietnicami bez pokrycia, przerzucaniem odpowiedzialności albo koniecznością ponownego udowadniania, że problem w ogóle istnieje, można dojść do momentu, w którym nie mamy już niczego nowego do dodania.

💚Nie każda cisza jest manipulacją. Nie każde odejście bez długiej rozmowy wyjaśniającej jest niedojrzałością czy zniewagą. Tak samo, jak nie każda relacja zawodowa musi zakończyć się konwersacją, podczas której kolejny raz będziemy przedstawiać wszystkie swoje argumenty, które z resztą padały już wielokrotnie.

Często brak kolejnego wyjaśnienia nie oznacza, że powodów nie było. Może oznaczać, że zostały wypowiedziane już wystarczająco wiele razy.

Kiedy zaczynasz czuć się winna/winny za swoją reakcjęCzasami długo próbujemy coś naprawić.Mówimy, że dane zachowanie nam...
16/09/2026

Kiedy zaczynasz czuć się winna/winny za swoją reakcję

Czasami długo próbujemy coś naprawić.

Mówimy, że dane zachowanie nam nie odpowiada. Przypominamy o wcześniejszych ustaleniach. Tłumaczymy, że coś było dla nas ważne. Dajemy kolejną szansę.

A kiedy nic się nie zmienia, to zdobywamy się na odwagę i w końcu reagujemy.

Stawiamy granicę. Dystansujemy się. Przestajemy ufać. Odchodzimy z pracy. Kończymy współpracę albo relację.
I wtedy możemy usłyszeć:
▪️„Dlaczego mi to robisz?”
▪️„Dlaczego tak mnie traktujesz?”
▪️„Naprawdę musisz tak reagować?”
▪️„Przecież nic takiego się nie stało.”

I nagle to nie zachowanie drugiej osoby jest już głównym tematem rozmowy. Problemem staje się nasza reakcja na to zachowanie.

To właśnie moment, w którym łatwo się pogubić.
✅Bo zamiast myśleć:
„Co sprawiło, że doszłam/doszedłem do tego miejsca?”

❌zaczynamy zastanawiać się:
„Czy to ja przesadzam?”

🤔Dlaczego tak się dzieje?

Jednym z możliwych mechanizmów jest przeniesienie odpowiedzialności na zewnątrz. Przyznanie: „nie dotrzymałam/dotrzymałem słowa” ;„przekroczyłam/przekroczyłem czyjąś granicę” albo „moje zachowanie miało konsekwencje” może być nieprzyjemne i zagrażać temu, jak myślimy o sobie.

Łatwiejsze może stać się więc skupienie na zachowaniu drugiej osoby:
▪️„To ona przesadza.”
▪️„To on robi problem.”
▪️„To przez jej/jego reakcję mamy konflikt.”

W ten sposób uwaga przesuwa się z przyczyny na reakcję.
Mogą to wspierać różne mechanizmy psychologiczne, m.in. racjonalizacja, zewnętrzne przypisywanie odpowiedzialności czy próba zmniejszenia dysonansu poznawczego. W niektórych, bardziej nasilonych sytuacjach podobny wzorzec może być elementem mechanizmu określanego jako DARVO - zaprzeczania, atakowania i odwracania ról osoby odpowiedzialnej i pokrzywdzonej.

Nie oznacza to jednak, że każda defensywna reakcja czy kłótnia jest DARVO. Czasami ludzie po prostu bronią się przed przyznaniem do błędu, minimalizują jego znaczenie albo rzeczywiście inaczej interpretują daną sytuację.

Dlatego warto patrzeć nie tylko na jedną rozmowę, ale na cały ciąg zdarzeń.
▪️Co wydarzyło się najpierw?
▪️Czy problem był wcześniej komunikowany?
▪️Czy druga osoba miała możliwość zareagowania?
▪️Czy sytuacja się powtarzała?
▪️I dopiero później, co sprawiło, że pojawiła się granica lub decyzja o odejściu?

Oczywiście każdy i każda z nas odpowiada za sposób, w jaki reaguje. To, że ktoś nas zranił, nie daje nam prawa do agresji czy poniżania.

Ale jednocześnie:
▪️postawienie granicy nie jest automatycznie agresją,
▪️utrata zaufania nie musi być karą,
▪️a odejście nie zawsze jest próbą skrzywdzenia drugiej osoby.

Czasami jest konsekwencją tego, co działo się wcześniej.
Dotyczy to również pracy. Jeśli wcześniejsze ustalenia czy obietnice wielokrotnie nie są realizowane, a pracownik lub pracowniczka w końcu decyduje się odejść, przeniesienie całej rozmowy na jego lub jej „nielojalność” może całkowicie pomijać to, co do tej decyzji doprowadziło.

Podobnie w relacji, jeśli ktoś wielokrotnie słyszał, że dane zachowanie rani drugą osobę, trudno oczekiwać, że po kolejnej takiej sytuacji wszystko zacznie się od następnego tłumaczenia.
Czasami te rozmowy już się odbyły. I wtedy kolejne wyjaśnianie może przestać być komunikacją, a zacząć przypominać niekończące się uzasadnianie, dlaczego w ogóle mamy prawo do własnych granic.

💚Dlatego kiedy po postawieniu granicy pojawia się poczucie winy, warto nie analizować swojej reakcji w oderwaniu od całej historii.

Zamiast pytać wyłącznie: „Czy zareagowałam/zareagowałem zbyt mocno?” warto zapytać również: „Co wydarzyło się wcześniej i na co właściwie reaguję?”

Bo nasza reakcja nie zawsze jest początkiem problemu. Czasami jest jego konsekwencją. Ta wersja moim zdaniem trafia dokładnie w środek: nie usprawiedliwia każdej reakcji, ale też nie pozwala wyciąć jej z kontekstu i zrobić z niej głównego problemu. Wyjaśnia mechanizm bez rzucania modnym „to gaslighting/DARVO!” na każdą sytuację.

Czy tylko ja czasami mam całe pasmo porażek?Rano zasypiasz.1. Potem ucieka autobus.2. W pracy albo na uczelni popełniasz...
14/09/2026

Czy tylko ja czasami mam całe pasmo porażek?
Rano zasypiasz.

1. Potem ucieka autobus.
2. W pracy albo na uczelni popełniasz błąd.
3. Wylewasz kawę.
4. Wracając do domu, orientujesz się, że zapomniałaś/zapomniałeś kupić dokładnie tej jednej rzeczy, po którą trzeba było wejść do sklepu.

I wtedy przychodzi moment:

😡 „No jasne. Jeszcze tego brakowało. Dzisiaj WSZYSTKO idzie źle.”

A przecież prawdopodobnie nie wszystko.

Kiedy kilka nieprzyjemnych rzeczy wydarzy się jedna po drugiej, łatwo zacząć patrzeć na resztę dnia właśnie przez ich pryzmat. Kolejne niepowodzenie przestaje być osobnym zdarzeniem i zaczyna pasować do historii, która już powstała w naszej głowie:

😡 „To jest po prostu fatalny dzień.”

Wtedy drobiazg, który normalnie szybko wypadłby nam z pamięci, może zostać odebrany jako kolejny „dowód”.

Co więcej, po kilku niepowodzeniach możemy być już zdenerwowani, zmęczeni i mniej skoncentrowani. A to sprawia, że łatwiej coś przeoczyć, zapomnieć albo zareagować impulsywnie.
I w ten sposób naprawdę może powstać małe pasmo niefortunnych zdarzeń.

Warto jednak uważać na moment, w którym:

✅„Kilka rzeczy mi dzisiaj nie wyszło”
zmienia się w:

❌„Nic mi nie wychodzi”.

Pierwsze opisuje trudny dzień.
Drugie zaczyna opisywać nas samych.

💚 Czasem naprawdę mamy fatalny dzień. Nie trzeba udawać, że każda porażka jest „lekcją”, szukać w niej pozytywów ani natychmiast zmieniać nastawienia.

Można po prostu uznać:
„Dzisiaj sporo rzeczy poszło nie tak. Ale ten dzień nie jest podsumowaniem tego, jak radzę sobie w życiu.”

Chcemy pokazać się z jak najlepszej strony. Ale gdzie kończy się dobre wrażenie, a zaczyna maska?▪️Pierwszy dzień w nowe...
13/09/2026

Chcemy pokazać się z jak najlepszej strony. Ale gdzie kończy się dobre wrażenie, a zaczyna maska?

▪️Pierwszy dzień w nowej pracy.
▪️Nowa grupa na uczelni.
▪️Spotkanie z osobami, których jeszcze dobrze nie znamy.

Chcemy wypaść dobrze. Kontrolujemy, co mówimy, jak się zachowujemy, jak wyglądamy. Staramy się nie popełnić błędu, nie powiedzieć czegoś „głupiego”, nie dać innym powodu do negatywnej oceny.

I samo w sobie nie jest to niczym dziwnym.

W kontaktach społecznych wszyscy w pewnym stopniu zarządzamy wrażeniem, jakie wywieramy na innych. Inaczej zachowujemy się podczas rozmowy rekrutacyjnej, inaczej przy najbliższej osobie, a jeszcze inaczej podczas pierwszego spotkania z kimś nowym.

Trudniej robi się wtedy, kiedy potrzeba pokazania „najlepszej wersji siebie” oznacza ciągłe pilnowanie każdego słowa i ukrywanie wszystkiego, co mogłoby zostać źle ocenione.

❌Nie przyznaję, że czegoś nie wiem.
❌Nie mówię, że się stresuję.
❌Nie pokazuję, że coś mnie zabolało.
❌Nie proszę o pomoc, bo inni mogą pomyśleć, że sobie nie radzę.

Muszę być kompetentna/kompetentny. Pewna/pewny siebie. Zabawna/zabawny. Spokojna/spokojny. Interesująca/interesujący.
Wtedy próba zrobienia dobrego wrażenia może zacząć kosztować coraz więcej energii.

Bo trudno przez cały czas kontrolować siebie i jednocześnie naprawdę uczestniczyć w relacji.

💚 Nie musimy zachowywać się identycznie przy każdej osobie ani odsłaniać przed wszystkimi wszystkiego. To również część zdrowych granic.

Ale warto czasem zadać sobie pytanie:
Czy pokazuję innym najlepszą wersję siebie, czy wersję, o której myślę, że jako jedyna zostanie zaakceptowana?

Czy powiedziałabyś/powiedziałbyś to samo, gdyby ta osoba stała przed Tobą?💔„Ale ona wygląda.”💔„Co za idiota.”💔„Jak można...
12/09/2026

Czy powiedziałabyś/powiedziałbyś to samo, gdyby ta osoba stała przed Tobą?

💔„Ale ona wygląda.”
💔„Co za idiota.”
💔„Jak można być tak głupim?”
💔„Lepiej się nie pokazuj.”

W internecie takie komentarze potrafią pojawić się pod zdjęciem czy filmem osoby, której komentujący nigdy nawet nie spotkali.
I pojawia się pytanie: dlaczego w sieci niektórzy pozwalają sobie na zachowania, na które prawdopodobnie nie zdecydowaliby się podczas rozmowy twarzą w twarz?

🧠Psychologia opisuje zjawisko nazywane efektem rozhamowania online.

Ekran tworzy dystans. Nie widzimy bezpośrednio twarzy drugiej osoby, jej reakcji ani tego, co zrobiły z nią nasze słowa. Czasami dodatkowo możemy ukryć się za anonimowym kontem.
W zwykłej rozmowie powiedzenie komuś czegoś okrutnego wiąże się z natychmiastową reakcją: widzimy zmianę wyrazu twarzy, słyszymy ton głosu, czujemy napięcie.
W internecie można napisać komentarz, nacisnąć „wyślij” i przewinąć dalej.

To nie oznacza, że internet „tworzy” agresję ani że każda anonimowa osoba zacznie hejtować. Może jednak osłabiać część społecznych hamulców, które działają podczas bezpośredniego kontaktu.

Problem polega na tym, że dystans istnieje tylko po jednej stronie ekranu.

Dla osoby piszącej to może być kilka sekund, jeden komentarz i kolejny film.

Po drugiej stronie znajduje się jednak prawdziwy człowiek.

💚Ekran może sprawić, że nie widzimy reakcji drugiej osoby.
Nie sprawia, że nasze słowa przestają mieć konsekwencje.

Czasami orientujemy się, że potrzebujemy odpoczynku dopiero po tym, jak się z kimś pokłócimy.I często wcale nie chodzi o...
11/09/2026

Czasami orientujemy się, że potrzebujemy odpoczynku dopiero po tym, jak się z kimś pokłócimy.

I często wcale nie chodzi o wielką sprawę.

▪️Ktoś zadał jeszcze jedno pytanie.
▪️Ktoś czegoś od nas chciał.
▪️W domu znowu coś leży nie na swoim miejscu.
▪️Ktoś napisał w najmniej odpowiednim momencie.

Normalnie prawdopodobnie wzruszylibyśmy ramionami.
Tym razem wystarcza drobiazg i pojawia się złość, podniesiony głos albo odpowiedź znacznie ostrzejsza, niż zamierzaliśmy.

Dopiero później przychodzi refleksja:

🤔„Właściwie o co ja się tak zdenerwowałam/zdenerwowałem?”
Czasami odpowiedź brzmi: wcale nie tylko o tę jedną sytuację.
Zmęczenie i długotrwałe napięcie mogą sprawić, że mamy mniej zasobów potrzebnych do spokojnego radzenia sobie z kolejnymi wymaganiami. To, co w innym momencie byłoby drobną niedogodnością, zaczyna być odbierane jak „jeszcze jedna rzecz, z którą muszę sobie poradzić”.

I właśnie dlatego przeciążenie nie zawsze wygląda jak leżenie bez sił i myślenie: „potrzebuję odpoczynku”.

Czasem wygląda jak:
„Nie pytaj mnie teraz.”
„Dlaczego wszystko mnie dzisiaj denerwuje?”
„Czy wszyscy muszą czegoś ode mnie chcieć?”

Nie oznacza to oczywiście, że zmęczenie usprawiedliwia ranienie innych. Może jednak wyjaśnić, dlaczego nasza reakcja była silniejsza niż zwykle i podpowiedzieć, że warto przyjrzeć się nie tylko samej kłótni, ale również temu, co działo się z nami wcześniej.

Być może zanim pojawiła się sprzeczka, od kilku dni brakowało snu. Było za dużo obowiązków. Za mało czasu w samotności. Za dużo bodźców albo problemów, które odkładaliśmy „na później”.

💚 Dobrze byłoby nie czekać, aż nasze ciało i emocje powiedzą „dość” za nas.

Czasami rozdrażnienie nie mówi: „wszyscy mnie denerwują”.

Czasami mówi: „ja już naprawdę potrzebuję odpocząć”.

Dlaczego nie reagujemy, kiedy komuś dzieje się krzywda?Ktoś przewraca się na ulicy. W autobusie jedna osoba zachowuje si...
10/09/2026

Dlaczego nie reagujemy, kiedy komuś dzieje się krzywda?

Ktoś przewraca się na ulicy. W autobusie jedna osoba zachowuje się agresywnie wobec drugiej. Widzimy, że ktoś wyraźnie potrzebuje pomocy.

Wokół są ludzie. Wszyscy widzą.

A jednak przez chwilę… nikt nic nie robi.

Łatwo wtedy pomyśleć: „Jak można być tak obojętnym?”.

Psychologia pokazuje jednak, że brak reakcji nie zawsze wynika z braku empatii.

🧠Jednym z mechanizmów, który może pojawić się w takich sytuacjach, jest efekt widza. Kiedy jesteśmy jedynymi świadkami zdarzenia, odpowiedzialność za reakcję spoczywa na nas. Kiedy świadków jest wielu, odpowiedzialność może się rozproszyć.

🤔„Przecież ktoś na pewno zadzwoni po pomoc.”
🤔„Może ktoś inny wie lepiej, co zrobić.”
🤔„Skoro nikt nie reaguje, może sytuacja nie jest aż tak poważna?”

I właśnie reakcje innych osób mogą dodatkowo wpływać na naszą ocenę sytuacji. Jeśli wszyscy stoją spokojnie, łatwiej zacząć wątpić we własną interpretację tego, co się dzieje.

Do tego może dochodzić strach. Przed zrobieniem czegoś niewłaściwego, ośmieszeniem się, konfliktem, a czasami również przed narażeniem własnego bezpieczeństwa.

To nie oznacza, że w sytuacji krzywdy powinniśmy pozostać bierni. Wręcz przeciwnie, świadomość tych mechanizmów może pomóc nam je przełamać.

Czasami reakcją nie musi być bezpośrednia interwencja. Jeśli sytuacja jest niebezpieczna, ważniejsze może być wezwanie odpowiednich służb, zwrócenie się do konkretnej osoby o pomoc czy pozostanie przy osobie potrzebującej wsparcia, jeśli można zrobić to bezpiecznie.

Co ciekawe, w sytuacji zagrożenia skuteczniejsze od ogólnego „Niech ktoś zadzwoni po pomoc!” może być wskazanie konkretnej osoby:
„Pani w niebieskiej kurtce, proszę zadzwonić pod 112.”
Wtedy odpowiedzialność przestaje należeć do anonimowego „kogoś”.

Należy już do konkretnej osoby.

💙 Czasami między zauważeniem krzywdy a reakcją stoi nie obojętność, ale kilka sekund niepewności. Warto wiedzieć, dlaczego się pojawiają, żeby następnym razem łatwiej było zrobić pierwszy krok.

Poniedziałek, a Ty masz ochotę nie rozmawiać z nikim? To może być zupełnie w porządku.Weekend pełen spotkań, rozmów, wyj...
07/09/2026

Poniedziałek, a Ty masz ochotę nie rozmawiać z nikim? To może być zupełnie w porządku.

Weekend pełen spotkań, rozmów, wyjść, wspólnych aktywności. Dużo ludzi, dużo bodźców, dużo czasu spędzonego razem.
A potem przychodzi poniedziałek i… nie masz ochoty nawet spoglądać na innych.

Nie chcesz rozmawiać. Nie masz ochoty na kolejne spotkanie. Najchętniej usiadłbyś/usiedziałabyś gdzieś w ciszy i przez chwilę pobył/a sam/a.

I wiesz co? To nie musi oznaczać, że coś jest z Tobą nie tak.
Każdy z nas ma swoje granice dotyczące tego, ile kontaktu z innymi osobami jest dla niego komfortowe. Potrzebujemy różnej ilości czasu spędzanego z ludźmi, a także różnej ilości czasu w samotności.

Możemy lubić ludzi, cieszyć się spotkaniami i jednocześnie po intensywnym weekendzie potrzebować ciszy.

💙 Samotność nie zawsze oznacza osamotnienie.

Czas spędzony samemu może być sposobem na odpoczynek, uporządkowanie myśli i zmniejszenie liczby bodźców. Dla jednej osoby będzie to wieczór z książką, dla innej spacer bez towarzystwa, muzyka w słuchawkach albo po prostu zamknięcie drzwi i chwila ciszy.

Nie oznacza to również, że każdy, kto potrzebuje samotności, jest introwertykiem. Ekstrawersja i introwersja nie są prostym podziałem na osoby, które lubią ludzi, i takie, które ich nie lubią. Każdy z nas może czasem osiągnąć swój „limit” kontaktów społecznych.

Dlatego jeśli po całym weekendzie spędzonym z ludźmi w poniedziałek jesteś mniej rozmowny/a w pracy, szkole, na uczelni czy nawet podczas zwykłych zakupów — nie musisz mieć z tego powodu wyrzutów sumienia.

Możesz po prostu potrzebować chwili dla siebie.

Warto jednak zwrócić uwagę na różnicę między potrzebą odpoczynku w samotności a poczuciem, że nie chcemy lub nie potrafimy mieć kontaktu z nikim przez dłuższy czas. Jeśli wycofywanie się z relacji staje się stałe, powoduje cierpienie albo sprawia, że tracimy ważne dla nas kontakty, może być sygnałem, że warto przyjrzeć się temu bliżej.

💙 Nie każdy poniedziałek musi zaczynać się od energii, rozmów i uśmiechu.

Czasem po prostu potrzebujemy mniej ludzi, mniej słów i trochę więcej własnej przestrzeni.

Adres

Warsaw
02-783

Telefon

+48790656155

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Stowarzyszenie Twoje Miejsce opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Organizacja

Wyślij wiadomość do Stowarzyszenie Twoje Miejsce:

Skróty

Udostępnij