21/07/2026
"Mam na imię Józefa. Jestem rodowitą krakowianką, urodziłam się pod koniec II wojny światowej w szpitalu Narutowicza, gdzie nie było pieluch. Wszystkie materiały opatrunkowe szły na front i maluchy były owijane w gazety i to jeszcze niemieckie, dlatego wiecznie chorowaliśmy. Jednak pomimo biedy w tamtych czasach, miło wspominam dzieciństwo, bo cieszyliśmy się "byle czym" 😀 Nawet jakąś "babcią", która się pojawiła u nas na obiedzie, bo mamusia wpuszczała, jeśli ktoś potrzebował pomocy. To mi zostało z dzieciństwa, że również pomagałam potrzebującemu. Dzisiaj w miarę możliwości pomagam różnym fundacjom jakąś drobną kwotą. Teraz jest mi trudniej. Odkąd zostałam wdową - to już 17 lat, ale to mnie nauczyło radzić sobie w życiu, nie płakać, nie narzekać. Jestem osobą bardzo samotną, mam 82 lata, mam jeszcze siostrę, ale jeszcze starszą, która ma 85 lat i początki alzheimera. No i jeszcze mam siostrę mego męża, łącznie z dziećmi, którzy mi pomagają w miarę możliwości i zapraszają na każde święta i uroczystości rodzinne. Teraz mało chodzę ze względu na moje choroby zwyrodnieniowe kręgosłupa, stawów, jestem ślepa i głucha 😀 Wiem, że nie jestem młoda, a starość ma swoje "prawa". Cieszę się, że mam umowę z fundacją "stawiamy na łapy" na domek tymczasowy dla kotków, bo to jest obowiązek, trzeba wstać, kotki nakarmić, posprzątać kuwety, napoić dać im czas i miłość. Nie myślę o swoich schorzeniach, utrzymuje czystość w miarę możliwości. Fundacja przywozi mi jedzonko dla kotków i żwirek do kuwet, a także gdy chorują zabierają je do weterynarza . Dzięki kotkom ja się ruszam i mam z kim "rozmawiać " i nie zrezygnuję dopóki mogę chodzić i je obsługiwać 👌♥️"
Pani Józefa ma skromną emeryturę, z której musi opłacać czynsz, rachunki i swoje leki. Niewiele zostaje jej na życie. Pomożecie nam zapewnić jej wszystkie potrzeby? Aktualnie na Zrzutce ma 80 zł miesięcznego wsparcia! 😞
Link do Zrzutki 👇
https://zrzutka.pl/ua66gb