29/05/2026
Z obowiązku dokumentowania patologii i petbiznesu - kilka słów od głównego kronikarza.
Właściwie, co poza prężnie rozwijającą się służbą zdrowia, skuteczną prokuraturą ścigającą rzekomych przestępców do Hameryki i niedługo nawet w kosmosie, inwestycjami, sądownictwem i może jeszcze kulturą, stanowi jeszcze atut naszego państwa?
A ktoś chciałby "coś" od przestępców kręcących miliony na biedzie zwierzątek. To już 9 rok obserwacji tego burdelu, psy szczekają, zmiana warty następuje, karawana jedzie dalej.
Dobra, to skoro Grażyny z Karuny mamy odhaczone, to może warto potrząsnąć workiem z Andżelikami z DIOZ-u. Poziom w sumie zbliżony, różnią się głównie wiekiem. Za to poziom sekciarskiego zacięcia mają dokładnie taki sam. Niech sobie zrobią przerwę w wymyślaniu nowych wzorów malowania paznokci, czy co tam zwykle robią.
---
Kochani, pokażcie mi jeden kraj na świecie, w którym aktywista wchodzi komuś do domu przez okno i zabiera psa. Nie do żadnego schroniska, fermy czy innego centrum eksperymentów nad zwierzętami, ale do czyjegoś prywatnego domu. Bez udziału jakichkolwiek służb, bez żadnego zezwolenia ani nakazu.
Nawet nie chce mi się tego sprawdzać, ale mam wrażenie, że taki kraj nie istnieje. No poza Polską oczywiście. I najłatwiej za taki stan rzeczy byłoby winić samych aktywistów, te wszystkie DIOZ-y i inne twory powstałe na ich podobieństwo, ale spróbujmy nieco inaczej.
1. Halo, Kapitan Państwo! Ty normalny jesteś, czy niezbyt? Skapitulowałeś w temacie zwierząt, oddałeś swoje wszystkie kompetencje sektorowi pozarządowemu, a teraz nie potrafisz nawet- dla przykładu- ukrócić najbardziej szemranych aktywistów? Ile lat to już trwa?
Pomiędzy pierwszym, a trzecim zdjęciem poniżej, minęło kilka lat. Na pierwszym widać wynoszenie psów przez okno. Ponoć miały być zagłodzone- właścicielka tłumaczyła, że niewiele wcześniej zatruły się i powoli dochodziły do siebie- pod okiem weterynarza. Ale nikt jej nie zapytał o zdanie, bo zwierzęta zniknęły pod jej nieobecność. Do dziś nie znaleziono podstaw, żeby chociaż zarzuty jej postawić, a co dopiero mówić o wyroku. To chyba czyni całą akcję niezbyt legalną, prawda?
Na drugim zdjęciu jest wejście do domu jakiegoś psiego tresera. Na miejscu zastano psa w (o zgrozo) klatce kennelowej. Nie udało się go zabrać, bo na miejscu pojawiło się więcej osób, a sam treser chwilę później pokazywał nagrania z radosnym i zadbanym psiakiem. No to takie pytanie: czy skoro psu nic nie groziło, to włamanie było choćby namiastką przestępstwa, czy takie "społeczne kontrole z wejściem przez okno" są zgodne z prawem?
No i trzecie zdjęcie jest z teraz. I jak zawsze w takiej sytuacji jesteśmy zdani na strzępy informacji ze strony DIOZ-u. Pewnie po roku, dwóch lub więcej, okaże się, że historia była nieco inna niż ta przedstawiana. Ale wtedy nie będzie to już nikogo obchodzić. Tak więc...
2. Halo, Prokuratura Okręgowa w Świdnicy! Ja wiem, że macie sporo roboty i dużo medialnych spraw, nawet związanych ze zwierzętami, ale ten cyrk trwa już z 10 lat. Znacie takie powiedzenie jak "bezkarność rozzuchwala"? No to tutaj ma właśnie ono zastosowanie. W niespotykanej nigdzie na świecie skali. A mowa o gościu, który ogolił sobie łeb na potrzeby udawania nowotworu i unikania rozpraw sądowych, a nie Pablo Escobarze.
3. Dzień dobry dolnośląska policja! Ile było już spraw, gdzie oskarżani przez DIOZ ludzie okazywali się- z punktu widzenia prawa- całkowicie niewinni? Tak z setkę, czy więcej? Ile zwierząt bezpodstawnie zabranych komuś w takim razie odzyskaliście? Nie szukajcie w papierach, bo było ich dokładnie... zero. Większość zdechła, lub "uciekła anonimowej wolontariuszce podczas spaceru".
4. A ci politycy, którzy przynajmniej raz w tygodniu wycierają sobie buzie frazesami o praworządności, to właściwie śpią, czy co robią? A nie, czekaj. Oni zapraszają pseudo-aktywistów do sejmu, aby pokornie wysłuchać ich gorzkich żali i wspólnie pomyśleć jak tu zrobić, żeby byli jeszcze bardziej bezkarni. Tak jakby większa bezkarność była w ogóle, technicznie i fizycznie, możliwa.
Nadziei na zmianę nie ma. Może czas pogodzić się z tym, że każdy, kto przebierze się w sztuczny mundur, ma prawo- legalnie i bez żadnego ryzyka poniesienia odpowiedzialności karnej- wejść do naszych domów i mieszkań, zabrać psa lub kota, i więcej go nie zobaczymy. Stracimy poczucie bezpieczeństwa a wieloletni przyjaciel najpewniej zdechnie gdzieś w "przytulisku".
Tylko nie wiem, czy godzenie się z tym przystoi jakkolwiek rozumnej jednostce.
---
Strona 'czarnej listy' to największe archiwum aktywistycznych przekrętów w Internecie. Można ją wesprzeć symboliczną kawą, o tutaj:
https://suppi.pl/czarnalistapro
Ale i nie trzeba tego robić, bo wkurzanie odrobiną faktów tych metaforycznych Grażyn i Andżeli z sekty takiej, czy innej, to w sumie sama przyjemność. I obowiązek. Ogółem powinno to zostać wpisane do Konstytucji.