01/04/2025
Interesujące pendant do niekończącej sie rozmowy o reformie służby zdrowia. Oto fragment artykułu z Gazety Wyborczej, który został opublikowany w ubiegłym tygodniu, więc nie jest to na pewno Prima Aprilis.
" Problem polega na tym, że podwyższenie stawek za leczenie ma się odbyć według tych samych reguł co zawsze, a więc szpitale i przychodnie, które wykonują zyskowne procedury, będą miały jeszcze większe zyski.
Nawet ci, którzy na takich rozwiązaniach korzystają, dostrzegają, że to problem. Chodzi o dyrektorów dużych publicznych szpitali. Jeden z nich porozmawiał ze mną szczerze, ale pod warunkiem że nie podam jego nazwiska ani niczego, co pozwoliłoby zidentyfikować szpital, którym kieruje.
– Bo mnie pożrą – tłumaczy. – Pożrą za gadanie o szalonych pensjach i patologiach systemu.
Dyrektor nie dowierza Agencji
Oto więc jego szpital w mieście A. Ma ponad 600 łóżek i ponad 600 mln zł kontraktu z NFZ. W ocenie dyrektora płaci pracownikom bardzo dobrze. Mimo to wydatki na wynagrodzenia nie rujnują budżetu szpitala. Powód? Jak to ujął dyrektor, wykonuje dużo „odpowiednich procedur". "Odpowiednich", czyli takich, za które NFZ świetnie płaci: radioterapię, dializy, kardiologię inwazyjną. Wokół w promieniu 50 km są tylko małe szpitaliki. Nie ma więc też konkurencji.
Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji podała ostatnio, że lekarzy, których zarobki przekraczają 100 tys. zł miesięcznie, jest w Polsce 1 proc. Oparła się na danych szpitali zatrudniających łącznie 40 tys. lekarzy i podała, że lekarzy zarabiających powyżej 100 tys. jest 431.
– Nie wierzę w to. Skoro tylko w moim szpitalu takich lekarzy jest kilkunastu, to po prostu niemożliwe. Bo to nie jest tak, że tylko bogaty szpital dużo płaci. Biedne powiatowe szpitale też płacą dużo, żeby na przykład mieć specjalistę, dzięki któremu będzie można robić jakąś drogą procedurę. No i mało który lekarz pracuje tylko w jednym miejscu – tłumaczy dyrektor. A potem wylicza...
Zatrudnia 350 lekarzy, z czego ponad 200 na kontraktach. Tych z zarobkami powyżej 100 tys. zł ma 13, w tym zarobki jednego sięgają prawie 200 tys. zł, ale to lekarz, który zgodził się pracować w szpitalu w mieście A. na wyłączność. Trójka lekarzy zarabia miesięcznie od 80 do 100 tys. zł. W przedziale od 50 do 80 tys. zł zarabia 36 lekarzy. Zarobki między 40 a 50 tys. zł ma 31. Pozostali – czyli ponad 100 osób – zarabiają na kontraktach poniżej 40 tys. zł.
Spośród 140 lekarzy, którzy mają umowy o pracę, dwie trzecie to rezydenci, a więc młodzi lekarze w trakcie specjalizacji, którym pensje ustala i opłaca Ministerstwo Zdrowia. Spośród pozostałych lekarzy na etacie siedmiu zarabia między 50 a 80 tys. zł miesięcznie, dwóch od 40 do 50 tys. zł i 18 od 30 do 40 tys. zł.
Pielęgniarki też mają niezgorzej
Szpital zatrudnia też ponad 500 pielęgniarek. Kontrakt ma co piąta. Cztery pielęgniarki zarabiają od 25 do 30 tys. zł miesięcznie. Kolejne cztery mają zarobki na poziomie 20-25 tys. zł. Kilkanaście zarabia od 15 do 20 tys. zł na miesiąc.
– Będę musiał polepszyć warunki pracy na kontraktach dla pielęgniarek, bo one są bardziej skłonne brać dodatkowe dyżury. Pielęgniarki na etacie pracują 168 godzin i nie chcą więcej, bo połowa z nich po pracy w naszym szpitalu idzie jeszcze dorobić na kontrakcie gdzie indziej – przyznaje dyrektor".
Szpitale powiatowe toną w długach. To fakt. Są też jednak szpitale, które mimo ogromnych wydatków na pensje i tak mają wielkie zyski. Dość gadania o tym, że w systemie opieki zdrowotnej jest za mało pieniędzy.