Fundacja ZŁap Dom

Fundacja ZŁap Dom Naszym celem jest złapanie jak największej liczby jak najlepszych domów dla bezdomnych zwierząt. Mamy pomysł. Mamy plan. Mamy projekt. Mamy entuzjazm. Mamy siłę.

Mamy doświadczenie. Mamy wiarę w to, że to co chcemy zrobić ma sens. Mamy wiarę w ludzi, bez których nie zrealizujemy swoich pomysłów. Wiemy czego chcemy i co potrafimy. Wiemy jak pomagać bezdomnym zwierzętom. Wiemy jak ciężka praca Nas czeka. Znamy uczucie bezsilności i mamy świadomość, że nie uratujemy wszystkich potrzebujących zwierząt ale pamiętamy ile już udało się uratować. Nie tracimy czasu

, nie mamy cierpliwości do bezczynności, mamy trudności z zaakceptowaniem tych, którzy nie lubią zwierząt. Potrzebujemy Was - bez wsparcia i pomocy nie damy rady.

Dobra wiadomość dzisiejszego dnia jest taka, że Grzesiek walczy 💪Julka z Gruchowiska wrzuciła up date więc repostuje.To ...
11/08/2026

Dobra wiadomość dzisiejszego dnia jest taka, że Grzesiek walczy 💪

Julka z Gruchowiska wrzuciła up date więc repostuje.

To jest Grześ, mogliście go poznać z postów Karoliny która jako jedyna zatrzymała się i pochyliła nad losem ptasiego dziecka.❣️

Praca ze zwierzętami nie należy do najprostszych lecz wiem że dzięki niej spotyka się ludzi którzy rozumieją że nawet gołąb który dla kogoś jest zwykłym odpadem zasługuje na pomoc💪

Gdy oglądałam go pierwszy raz nie wierzyłam że ten wyniszczony maluch ma jeszcze jakie kolwiek szansę ale (mam nadzieję) pomyliłam się😊

Grześ to mały wojownik, na jego diagnozę składa się nie tylko złamanie kości piszczelowej ale również rzęsistek i zapalenie górnych dróg oddechowych co jest przyczyną okropnie zaropiałych oczu które Karolina cierpliwie oczyszczała🫡 ❣️💪
Noga została usztywniona, złamanie jest wieloodłamowe lecz ma spore rokowania na zrośnięcie się bez większych komplikacji, codziennie przyjmuje 6 różnych leków, a cała kuracja obejmuje następne 4tyg. które pokażą czy ta walka przyniesie rezultaty.

Dziś rano przywitał mnie popiskiwaniem co w jego stanie jest wspaniałą reakcją, mimo iż stara się sam jeść cały czas musi być dokarmiamy ręcznie bo walczymy o każdy dodatkowy gram na wadze😊💪
Wazy zawrotne 130g (to bardzo mało, w tym wieku powinien ważyć powyżej 200g)
Dostaje 6 róznych leków, witaminy i suplementy wątrobowę, krople do oczu, 5x dziennie do tego 2x dziennie czyszczenie oczu i nosa bo cały czas zatyka się wydzieliną.

Będziemy wdzięczne za wpłaty

Blik 501 000 814

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/golabgrzegorz

Dodatkowo możecie na fb znaleźć Gruchowisko- obserwować dziewczyny i wspierać je finansowo bo robią kawał dobrej roboty ♥️

Bardzo potrzebujemy karmy dla naszych kocich podopiecznych 🆘️🐱Czy chciałby ktoś zamówić trochę puszek/saszetek?  Brit, A...
10/08/2026

Bardzo potrzebujemy karmy dla naszych kocich podopiecznych 🆘️🐱

Czy chciałby ktoś zamówić trochę puszek/saszetek? Brit, Animonda, , Feringa itp

📦Paczkomat SJL01M
Kołbielska 2/3 , Stojadła 05-300
przy sklepie Społem
506 580 962

🛒Możecie też wrzucić nawet jedna puszkę na moim profilu ocalone łapki i nie płacić za kuriera⬇️🐱

https://ocalonelapki.pl/organizacja/368/martyna-nalazek-ziegler

Otóż dobrze widzicie. Zrobiłam zbiórkę na ratowanie gołębia 🥹Kochani, dla tych, którzy od wczoraj śledzą historię Grześk...
09/08/2026

Otóż dobrze widzicie.
Zrobiłam zbiórkę na ratowanie gołębia 🥹

Kochani, dla tych, którzy od wczoraj śledzą historię Grześka — mamy dobre wiadomości.

Grzesiek przeżył noc.

Znalazłam go na ulicy z zaropiałymi oczami, skrajnie osłabionego i bez szans na samodzielne przeżycie.

Dokarmiałam go co kilka godzin, przemywałam oczy, a dziś trafił do lecznicy dla zwierząt egzotycznych.

Jest najprawdopodobniej odpadem hodowlanym — został wyrzucony, bo był słabszy.

Diagnostyka wykazała rzęsistkowicę, zamknięte złamanie kości piszczelowej oraz infekcję górnych dróg oddechowych. Na szczęście to nie aspergiloza, więc mamy lepsze rokowania.

A najlepsza wiadomość? Po lekach Grzesiek zainteresował się ziarnem i próbuje sam jeść!
To naprawdę dobry znak.

Powstała zbiórka na jego leczenie i powrót do zdrowia. Grzesiek jest pod opieką Julki z Gruchowiska, która robi dla niego wszystko, co możliwe.

Jeśli wyzdrowieje, czeka go jeszcze… adopcja ♥️

Trzymajcie za niego kciuki i jeśli możecie — dorzućcie się do jego leczenia.
Każda złotówka i każde udostępnienie ma znaczenie.

Blik 501 000 814

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/golabgrzegorz

Nie mam już siły ratować kotów 💔Bezdomność wśród kotów jest tak ogromna, że czasami mamy wrażenie, że chyba nigdy nie ud...
09/08/2026

Nie mam już siły ratować kotów 💔

Bezdomność wśród kotów jest tak ogromna, że czasami mamy wrażenie, że chyba nigdy nie uda się nad nią zapanować…

Każdy nasz podopieczny, który do nas trafia, jedzie do weterynarza i przechodzi pełną profilaktykę. Niestety bardzo rzadko zdarza się, żeby kot był zdrowy i nie potrzebował żadnej pomocy.

Prześladuje nas giardia, kokcydia, koci katar, infekcje, pasożyty i mnóstwo innych problemów😔
Leczenie kotów potrafi być naprawdę kosztowne, a wydatków przy takiej liczbie podopiecznych wciąż przybywa.

Właśnie dlatego organizujemy zbiórki żeby móc ratować naszych podopiecznych.

Dziękujęmy Wam za pomoc dla Migotki i Migotka ♥️

Naprawdę potrzebujemy opłacić faktury za te kociaki🥺

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/migotekimigotka

Ptyś szuka domu🏡Dt o Ptysiu⬇️"Mały jest ogólnie super kotkiem, wpatrzonym w człowieka, jak usiądziesz na kanapie to częs...
08/08/2026

Ptyś szuka domu🏡

Dt o Ptysiu⬇️
"Mały jest ogólnie super kotkiem, wpatrzonym w człowieka, jak usiądziesz na kanapie to często jest gdzieś przyklejony do człowieka. Ze zwierzakami i psami i kotami ekstra, dzieci się nie boi. Jest bardzo ciekawski świata i mega odważny, niczego się nie boi w życiu"
Obecnie mieszka z 5 psami 🐕 i 1 kotem 🐈‍⬛ ).
Uwielbia tulaski i zabawę ❤️
To idealny przyjaciel.

✅️Maluch ma około 12tyg,
✅️Jest odrobaczony, zaszczepiony, ✅️Ładnie korzysta z kuwetki.
✅️Przebywa w okolicy Mińska Mazowieckiego

📞517 584 800 ( najlepiej wysłać wiadomość)
📞506 580 962

Może za rzadko pokazujemy Wam Kimchi. A może po prostu jeszcze nie trafiła na swojego człowieka. Każdy post o niej przec...
06/08/2026

Może za rzadko pokazujemy Wam Kimchi.
A może po prostu jeszcze nie trafiła na swojego człowieka. Każdy post o niej przechodzi niemal bez echa, ale nie chcemy się poddawać. Bo wierzymy, że gdzieś jest ktoś, kto czeka właśnie na nią.

Nie jest już szczeniakiem, ale daleko jej do psiej seniorki. Jest w idealnym wieku, żeby rozpocząć nowe życie u boku swojej rodziny.

Kimchi to prawdziwa terrierka – ma charakter, temperament i własne zdanie. To pies, którego nie da się “ustawić”, ale z którym można zbudować piękną relację opartą na zaufaniu i wzajemnym szacunku.

Ludzi uwielbia. Chętnie nawiązuje kontakt i cieszy się z obecności człowieka. W stosunku do innych psów bywa różnie – jedne akceptuje od razu, z innymi potrzebuje więcej czasu. Nie jest konfliktowa, ale potrzebuje przestrzeni, aby poczuć się bezpiecznie.

Duża ilość bodźców potrafi ją przytłoczyć, dlatego marzymy dla niej o spokojnym domu. Takim, w którym będą stabilni, cierpliwi opiekunowie, rozumiejący, że pies ma swoje emocje, potrzeby i charakter. Ludzie, którzy wyznaczą jasne zasady, ale jednocześnie dadzą Kimchi czas, by nauczyła się życia u ich boku.

Dziś Kimchi mieszka w hotelu. Ma zapewnioną opiekę, ale najbardziej potrzebuje swojego miejsca na świecie. Własnego legowiska. Własnych ludzi. Domu, do którego będzie mogła wracać każdego dnia.

Jeśli Kimchi skradła Twoje serce, napisz do nas. Chętnie opowiemy o niej więcej. Być może to właśnie Ty jesteś osobą, na którą czeka od tak dawna. ❤️

Urodzinowa zbiórka na ratowanie zwierząt 🎁Podobno wszystko zaczyna się od marzeń. Od patrzenia dalej niż podpowiada rozs...
05/08/2026

Urodzinowa zbiórka na ratowanie zwierząt 🎁

Podobno wszystko zaczyna się od marzeń. Od patrzenia dalej niż podpowiada rozsądek. Od wyobrażenia sobie, że można zmienić świat

W tym roku kończę 45 lat i mam więcej odwagi.

Patrzę na kwotę tej zbiórki. Jest wysoka. Ale ten rok nauczył mnie jednej bardzo ważnej rzeczy – jeśli naprawdę wierzysz w to, co robisz, musisz mieć odwagę prosić o pomoc.

Przez wiele lat wydawało mi się, że wystarczy ciężko pracować i robić swoje. Dziś wiem, że trzeba również mówić głośno o swojej pracy, o odpowiedzialności, o ryzyku i o marzeniach. Nie po to, żeby stawiać siebie w centrum uwagi, ale po to, żeby ratować jeszcze więcej istnień.

Przez ostatnie 15 lat podjęłam wiele decyzji, które zmieniły moje życie.

Zrezygnowałam z bezpiecznej pracy w korporacji, żeby pracować w schronisku w Celestynowie. To właśnie tam wszystko się zaczęło.

Później, jako praktycznie jednoosobowa fundacja, rozpoczęłam walkę o zamknięcie schroniska w Sobolewie. Osiem lat walki z prywatnym przedsiębiorcą. Osiem lat stresu, zwątpienia i pracy, która wydawała się ponad siły. Dziś cała Polska zna finał tej historii. Wiem, że było warto.

A teraz życie postawiło przede mną kolejne wyzwanie.

Nie planowałam ratować koni. Po prostu stanęły na mojej drodze. Wykupiłam konie przeznaczone na rzeź. Dwa z nich trafią do mojego domu. Ta historia również nie skończyła się wraz z ich wykupieniem. Złożyłam zawiadomienie do prokuratury i wiem, że przede mną kolejne lata walki o sprawiedliwość.

Ale przede wszystkim przede mną jest codzienność.

Siano. Owies. Kowal. Weterynarz. Wiata, którą właśnie budujemy. Mój mąż dostosowuje nasze podwórko do potrzeb koni, żeby mogły żyć bezpiecznie i godnie. Na ten cel udało się uzbierać pieniądze.

Chcę zabezpieczyć konie do końca roku. Chcę mieć środki na ich utrzymanie, leczenie, siano, suplementy, i opiekę.

Ale chcę też nadal pomagać psom i kotom.

Choć świadomie ograniczyłam działalność fundacji, nadal ratujemy zwierzęta. Nadal pomagamy mieszkańcom, finansujemy leczenie, karmę i w miarę możliwości robimy interwencje. Nadal utrzymujemy psy w hotelach – psy trudne, często bez szans na adopcję, o których świat już dawno zapomniał.

Moja fundacja jest małąfundacją.

Nie mam azylu.

Nie mam pracowników.

Nie zbieram pieniędzy na wielką siedzibę ani rozbudowaną infrastrukturę. Konie będą mieszkały na naszym własnym podwórku. Część kosztów ponosimy sami. Proszę tylko o wsparcie, które pozwoli mi spokojnie robić to, co robię najlepiej – ratować zwierzęta.

Kończę 45 lat i czuję, że jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być.

Nie wiem, dokąd zaprowadzi mnie ta droga, ale wiem jedno – nigdy nie wezmę pod opiekę więcej zwierząt, niż będę w stanie utrzymać i otoczyć dobrą opieką. Zawsze kierowałam się odpowiedzialnością i tak pozostanie.

Jeśli przez te wszystkie lata obdarzyliście mnie zaufaniem, jeśli kibicowaliście mojej pracy i wierzycie, że razem możemy zrobić coś dobrego, proszę – wesprzyjcie tę zbiórkę.

Na moje urodziny nie marzę o niczym dla siebie.

Marzę tylko o tym, żeby zwierzęta, które już uratowaliśmy, miały bezpieczne jutro.

Dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie, każde dobre słowo i za to, że od tylu lat jesteście obok.

Na koniec chcę powiedzieć Wam coś bardzo ważnego.

Przez lata nauczyłam się też jednego – pomaganie nie może oznaczać rezygnacji z własnego życia.

Nigdy nie będę udawała osoby, która poświęca zwierzętom każdą minutę swojego dnia. Kocham swoją rodzinę. Lubię spotkać się z przyjaciółmi, wyjechać na urlop, odpocząć. Mam swoją pracę zawodową i chcę ją mieć. Chcę po prostu normalnie żyć.

Czasami łapię się na myśli, że mogłabym robić więcej. Że może powinnam poświęcić wszystko dla ratowania zwierząt. Ale wtedy utonęłabym w tej pomocy. To właśnie dlatego, że mam swoje życie, swoich bliskich i równowagę, od 15 lat wciąż mam siłę pomagać. Nie wypaliłam się. Nie zrezygnowałam. Każdego dnia mogę wracać do zwierząt z tą samą motywacją i przekonaniem, że warto.

Nie chcę być bohaterką. Chcę być po prostu odpowiedzialnym człowiekiem, który pomaga najlepiej, jak potrafi.

I obiecuję Wam jedno – nigdy nie wezmę pod opiekę więcej zwierząt, niż będę w stanie otoczyć dobrą opieką. Bo pomaganie to nie tylko wielkie serce. To również odpowiedzialność.

Dziękuję, że od tylu lat pozwalacie mi iść tą drogą razem z Wami.

Karolina

pomagam.pl/eccdt4

Patrzył na świat przez ból. Dziś walczymy o to, by jeszcze mógł go zobaczyć…Są takie telefony, po których człowiek przez...
03/08/2026

Patrzył na świat przez ból. Dziś walczymy o to, by jeszcze mógł go zobaczyć…

Są takie telefony, po których człowiek przez chwilę ma ochotę powiedzieć: „Nie damy rady”. Pod naszą opieką jest już dwanaście kocich maluchów. Każdego dnia walczymy o ich zdrowie, kupujemy karmę, leki, opłacamy leczenie. Zaczyna brakować pieniędzy nawet na podstawowe potrzeby.

A potem przychodzi wiadomość ze zdjęciem kota.

Maleństwo z oczami tak zniszczonymi, że musi sprawiać Mu to ogromny ból. Nie wiemyy, co się wydarzyło. Czy to skutek ciężkiego zakażenia? Oparzenia? Zaniedbania? Wiedziałyśmy tylko jedno – jeśli nie pomożemy natychmiast, może być za późno.

Nie potrafiłyśmy odmówić.

Kiedy kot trafił pod naszą opiekę, od razu zawiozłyśmy go do lecznicy. Tam został dokładnie zbadany, otrzymał leki i krople do oczu. Następnie pilnie trafił do jednego z najlepszych okulistów weterynaryjnych w Warszawie do dr Garncarza.

To symblefaron – choroba, w której dochodzi do zrostów między spojówką a powierzchnią oka. Powieki i tkanki dosłownie zrastają się z gałką oczną. Każdy dzień bez odpowiedniego leczenia pogłębia cierpienie i zmniejsza szansę na uratowanie wzroku.
Ale jest też nadzieja.
Specjalista daje temu maluchowi szansę. Przed nim skomplikowana operacja, dzięki której może odzyskać widzenie w jednym oku. To nie będzie łatwa droga. Potrzebne będą kolejne wizyty, leki, specjalistyczne krople, suplementy, dobra karma i długie tygodnie leczenia.
Sam zabieg to koszt około 2 000 zł, a całkowite koszty będą znacznie wyższe.
Dziś ten maluch jest już bezpieczny. Śpi w domu tymczasowym, ma pełną miseczkę i ludzi, którzy obiecali mu, że zrobią wszystko, aby już nigdy nie został sam.
Ale same nie damy rady.
Każdego dnia odbieramy kolejne telefony z prośbami o pomoc. Każdego dnia musimy podejmować decyzje, od których zależy czyjeś życie.
Jeśli możesz, wpłać choć kilka złotych. Jeśli nie możesz – udostępnij tę zbiórkę. Dla Ciebie to chwila. Dla niego może to być jedyna szansa na życie bez bólu i na to, by jeszcze kiedyś zobaczyć świat.

Nie pozwólmy, żeby cierpienie było wszystkim, czego doświadczył w swoim krótkim życiu

BLIK 501 000 814

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/okaleczonykotlatowicz

One nie wiedzą, dlaczego nikt ich nie chce…Każdego dnia budzą się obok siebie. Przytulone. Razem jest im trochę mniej st...
02/08/2026

One nie wiedzą, dlaczego nikt ich nie chce…

Każdego dnia budzą się obok siebie. Przytulone. Razem jest im trochę mniej strasznie.
To brat i siostra. Mają około roku. Jeszcze dzieci… A całe ich życie to kraty, beton i czekanie.
Nie wiedzą, jak pachnie własny dom.
Nie wiedzą, czym są codzienne spacery.
Nie wiedzą, co to znaczy mieć swojego człowieka.
Mieszkają w gminnej przechowalni pod Węgrowem, około 80 km od Warszawy. Zamiast poznawać świat, dorastają za kratami.
Nie przestały ufać. Gdy tylko ktoś pojawia się przy ich boksie, witają go z taką radością, jakby wierzyły, że właśnie dziś skończy się ich samotność.
Jakby wierzyły, że może właśnie dziś wydarzy się cud.

Są nierozłączne. Śpią wtulone w siebie, razem się bawią, razem dodają sobie odwagi. Marzymy o tym, by mogły zamieszkać razem. Ale wiemy, że najważniejsze jest jedno…
Żeby przestali zasypiać za kratami.
Żeby poznali, czym jest miękkie legowisko, ciepła dłoń i miłość, która trwa do końca życia.
Prosimy… spójrz na nie sercem.
Może to właśnie Ty możesz odmienić ich los. A jeśli nie możesz adoptować, pomóż nam dotrzeć do osoby, która na nie czeka.

❤️ Udostępnienie nic nie kosztuje, a dla nich może oznaczać wszystko.

📍 Gminna przechowalnia pod Węgrowem (ok. 80 km od Warszawy)
🚗 W razie potrzeby pomożemy z transportem.
📩 Napisz do nas, jeśli chcesz dać dom jednemu z nich lub obojgu.

1 sierpnia Julian TuwimOdezwa do psów"I wy, warszawskie psy, w dniu karyPsi obowiązek swój spełnijcie,Zwyjcie się wszyst...
01/08/2026

1 sierpnia

Julian Tuwim
Odezwa do psów

"I wy, warszawskie psy, w dniu kary
Psi obowiązek swój spełnijcie,
Zwyjcie się wszystkie i zbiegnijcie
Straszliwe pomścić swe ofiary.
Za psy bombami rozszarpane,
Za zmarłe pod strzaskanym domem,
Za te, co wyły nad swym panem,
Drapiąc mu ręce nieruchome;
Za te, co wdziękiem beznadziejnym
Łasiły się do nieboszczyków,
Za śmierć szczeniaczków, co w piwnicy
Jeszcze bawiły się w koszyku,
Za biegające rozpaczliwie,
Pozostawione po mieszkaniach,
W dymie duszące się, półżywe,
Pamiętajcie o swych paniach,
Za nastroszone, za wierzące,
Że człowiek wróci, bo pies czeka!
I tak w pozycji czekającej
Siadł ufny pies na grób człowieka:
Za wzrok błagalny, przerażony
Tumultem, trzaskiem, pożarami,
Za psy, co same pazurami
W ogrodach ryły sobie schrony –
Za wszystkie męki i niedole,
Właśnie i tych, co was kochali
Wśród wspólnych ścian i wśród rozwalin,
Zwyjcie się, bracia, na Psie Pole!
Niechaj w was wściekłe piany wzbiorą
I hurmem w trop zdyszaną sforą,
W trop, kiedy z Polski będą dymać
I tylko pludry w garści trzymać!
O cegły gruzów kły wyostrzcie
I o zbielałe ludzkie koście,
A gdy ich dopadniecie, - skoczcie
Do grdyk, brytany, do gardzieli!
Ostremi kłami wgryźć się, szarpnąć,
By nie zdążyli, hycle, harknąć!
Do grdyk, wilczyce! A pazury
W ślepia, by nawet nie mrugnęli!
A powalonych niech opadną
Wojska pomniejszych psów – mścicieli,
Niech ich poszarpią na kawały,
Żeby i matki nie wiedziały,
Gdzie szukać rozwłóczonych cząstek…
Bo nasze też nie znajdowały
Główek swych dzieci, nóżek, piąstek…"

Adres

Wrzeciono 11 M 7
Warsaw
01-951

Telefon

501000814

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Fundacja ZŁap Dom umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Fundacja ZŁap Dom:

Skróty

Udostępnij