15/04/2026
Minęło kilka dni, odkąd pożegnaliśmy Panią Aleksandrę Zawieruszankę...
W ciszy, która nastąpiła po ostatnich uroczystościach, wciąż powracają do nas obrazy Jej niezwykłej obecności. Pani Ola – bo tak o Niej myślimy – pozostawiła po sobie pustkę, której nie wypełnią jedynie archiwalne nagrania czy wspomnienia ról.
Dystans i Tajemnica
Zapamiętamy Ją jako artystkę, która w każdą postać wpisywała coś nieodgadnionego. Ten charakterystyczny dla Niej dystans – zarówno sceniczny, jak i życiowy – był formą ochrony jej wewnętrznego świata. W oczach Pani Oli zawsze tliło się coś niepokojącego i bolesnego, co wymykało się prostej definicji, a co czyniło Jej aktorstwo tak magnetycznym i autentycznym.
Skolimowskie wyciszenie
Ostatnie lata, które spędziła w Domu Artystów Weteranów w Skolimowie, były czasem trudnych zmagań. Widzieliśmy Jej chęć odcięcia się od przeszłości i swoistą niezgodę na ramy, jakie narzucała teraźniejszość. Była osobą niedostępną, poważną, niosącą w sobie ciężar, o którym wiedziała tylko Ona sama.
„W pewnym momencie życia potrzebujemy tylko spokoju. Nie myśleć o tym co było, czy było dobre czy złe...”
Promyk uśmiechu
Jednak pośród tej powagi i wewnętrznego cierpienia, zdarzały się chwile jasne. To kontakty z wnukami były dla Pani Oli najprawdziwszą pociechą. Tylko wtedy zrzucała codzienny ciężar, a Jej twarz rozjaśniał szczery, rozbrajający uśmiech – uśmiech człowieka, który przeszedł wiele, ale wciąż potrafi odnaleźć czystą radość.
Dziękujemy Ci, Pani Olu, za każdą chwilę wzruszenia i za tę lekcję godności w poszukiwaniu spokoju. Twoja tajemnica zostaje z nami.
Zarząd Oddziału Warszawskiego ZASP