29/05/2026
Dzisiaj jeszcze nie o legendarnych tankietkach, a o innym pojeździe zbudowanym na bazie tankietki TKS. Otóż udało nam się pozyskać zdjęcie jednej z najbardziej znanych i najczęściej fotografowanych budowali włodawskich – kościoła św. Ludwika, przy którym stoją dwa małe pojazdy. Każdy pasjonat działań wrześniowych 1939 r. bez trudu rozpozna polski lekki gąsienicowy ciągnik artyleryjski C2P. Pojazd wykorzystywany był głównie do holowania armat przeciwlotniczych wz. 36 oraz przyczep amunicyjnych. Nie bylibyśmy miłośnikami historii naszego regionu, gdybyśmy nie zgłębili tajemnicy, jak i kiedy się tutaj znalazły. Żołnierze polscy w trakcie kampanii wrześniowej ze względu na obowiązującą tajemnicę wojskową, raczej rzadko robili zdjęcia, do czego natomiast nie stosowali się Niemcy. Przy wejściu do Włodawy w dniu 23 września 1939 żołnierzy gen. Franciszka Kleeberga nie odnotowano żadnej wzmianki o odnalezieniu takich pojazdów. Daje to pewność, że zdjęcie zostało wykonane pomiędzy 17 a 23 września 1939 roku, kiedy to Włodawa była zajęta przez Wermacht. A skąd się wzięły te pojazdy? Tutaj w sukurs przychodzi nam praca oficerów polskiego wywiadu, którzy skrzętnie przez cały okres wojny zbierali pisemne relacje z kampanii wrześniowej. W jednej z takich relacji złożonej 14 maja 1940 r. we Francji ppor. Zenon Lebelt, oficer zwiadowczy 21 baterii przeciwlotniczej stwierdza: „z Włodawy bateria przeszła przez Luboml do Kowla, było to w dniu 17IX. We Włodawie zostawiliśmy na skutek braku benzyny i niemożność zaopatrzenia większość wozów baterii. Wozy te zostały zniszczone przed opuszczaniem stanowisk”. Najprawdopodobniej nie zostały zniszczone bądź uszkodzone na tyle, żeby Niemcom nie udało się ich uruchomić bądź odholować. Część sprzętu przejęta przez Wehrmacht służyła niemal do końca II wojny światowej.