29/05/2026
Ostatnio mieliśmy okazję rozmawiać z Marta Wróblewska z Radio UWM FM. Poniżej artykuł Marty, a w komentarzu link do rozmowy radiowej.
Piękne zdjęcie zrobił Krzysztof Suchowiecki
"Warmia pod toporem. Ludzie stanęli w obronie zielonych tuneli, których gdy znikną nigdy nie będzie się dało już odzyskać"
Warmia od wieków opowiada swoją historię drzewami.
Nie billboardami. Nie wielkimi inwestycjami. Właśnie alejami - długimi zielonymi tunelami prowadzącymi przez pola, wsie i pagórki między Reszlem, Jezioranami, Dobrym Miastem i Miłakowem.
To one sprawiają, że ten region wygląda jak Warmia.
W upalne dni zatrzymują chłód. Jesienią zamieniają drogę w złoty korytarz światła. Zimą wyglądają jak ilustracja do starej baśni. Jadąc nimi, człowiek mimowolnie zwalnia. Patrzy. Oddycha inaczej. Jakby sama droga przypominała, że nie wszystko musi być szybkie.
Dziś te aleje mogą zniknąć.
Zarząd Dróg Wojewódzkich w Olsztynie planuje wyciąć ponad 1500 drzew wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 593 - na blisko 80-kilometrowym odcinku jednej z najbardziej charakterystycznych tras regionu. Największa liczba drzew ma zostać usunięta w gminach Dobre Miasto, Jeziorany i Kolno.
Dla urzędników to kwestia bezpieczeństwa.
Dla wielu mieszkańców - walka o duszę regionu.
„Nie wiemy nawet, dlaczego te drzewa skazano”
To właśnie ten moment wywołał największy społeczny opór.
Bo kiedy mieszkańcy zaczęli pytać o szczegółowe badania drzew, okazało się, że ich… właściwie nie było.
Jak przyznaje sam ZDW, stan drzew oceniano głównie metodą wizualną.
Nie wykonano specjalistycznych badań dendrologicznych, takich jak tomografia pni czy próby obciążeniowe.
I właśnie wtedy mieszkańcy powiedzieli: stop.
- „Z tego co wiemy, nie zostały wykonane żadne specjalistyczne badania dendrologiczne. Zostały wykonane tylko i wyłącznie oględziny wzrokowe przez pracowników Zarządu Dróg Wojewódzkich” - mówi Natalia Tejs z inicjatywy „SkrajDrzew”.
Dla mieszkańców brzmi to absurdalnie. Zwłaszcza że - jak podkreślają współpracujący z nimi specjaliści - wiele z tych drzew można jeszcze uratować.
- „Te drzewa da się ratować, da się o nie zadbać. Można wycinać suche gałęzie, można wycinać jemioły, pielęgnować drzewa” - podkreśla Tejs.
I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwy konflikt.
Bo nie chodzi wyłącznie o drzewa.
Chodzi o sposób myślenia o krajobrazie.
Ludzie często mówią o tych drogach „zielone tunele”. Ale prawda jest taka, że są czymś więcej.
To zielone katedry Warmii.
Miejsca, które przez dekady budowały charakter regionu. Tak samo ważne jak gotyckie kościoły, przydrożne kapliczki czy czerwone dachy warmińskich miasteczek.
- „Aleje drzew są elementem krajobrazu kulturowo-przyrodniczego naszego regionu. Jest to nawet zapisane w dokumentach strategicznych” - mówi Michał Biedziuk.
Niektóre z tych alei sadzono jeszcze z polecenia księcia Wilhelma. Były symbolem prestiżu i bogactwa dawnych Prus Wschodnich. Dziś są symbolem Warmii.
I właśnie dla tych widoków ludzie przyjeżdżają tutaj z całej Polski.
- „Do nas przyjeżdża bardzo wielu turystów. I ci turyści przyjeżdżają po te nasze nietypowe, wyjątkowe krajobrazy, a do nich należą m.in. aleje drzewne” - mówi Natalia Tejs.
Dodaje też coś bardzo ważnego
- „mówi się, że Warszawiacy nie chcą do nas przyjeżdżać, bo mamy niebezpieczne drogi. Oni właśnie chcą do nas przyjeżdżać, żeby to oglądać.”
Trudno się z tym nie zgodzić. Wystarczy przejechać Aleją Lipową pod Dobrym Miastem albo Aleją Grabową między Lutrami a Reszlem, by zrozumieć, że te miejsca mają w sobie coś niemal filmowego.
Warmia bez tych alei byłaby po prostu uboższa.
Czy drzewa naprawdę zabijają?
To najczęściej powtarzany argument zwolenników wycinki.
„Drzewa są niebezpieczne”.
Tylko że statystyki pokazują coś dużo bardziej skomplikowanego.
Michał Biedziuk przeanalizował dane policyjne z systemu SEWIK dotyczące tej trasy. Wynik? Droga 593 wypada bezpieczniej niż średnia dla wielu innych dróg wojewódzkich w Polsce.
- „Statystyki bezpieczeństwa na tym odcinku Drogi Wojewódzkiej numer 593 są lepsze niż średnia dla całego województwa i zdecydowanie lepsze niż średnia dla wszystkich dróg wojewódzkich w kraju” - mówi.
W ciągu pięciu lat doszło tam do czterech wypadków śmiertelnych. To tragedie, których nie wolno ignorować. Ale mieszkańcy pytają dziś głośno:
Czy odpowiedzią naprawdę musi być wycięcie półtora tysiąca drzew?
Zwłaszcza że istnieją inne rozwiązania.
Społecznicy wskazują na bariery energochłonne, lepsze oznakowanie i rozwiązania od lat stosowane w innych krajach Europy, ale również w Polsce!
- „Nie jest to fizyka rakietowa” - mówi wprost Michał Biedziuk.
Ale pojawia się też argument, o którym jeszcze kilka lat temu mało kto by pomyślał. - Wojna.
Współpracujący z inicjatywą Jarek Gach przygotował opracowania dotyczące wpływu alei na bezpieczeństwo i psychologię kierowców.
- „Aleje drzewne w pewnym sensie sprawiają też, że my zwalniamy, są na to badania. To jest też takie oddziaływanie psychologiczne” — tłumaczy Natalia Tejs.
Ale to nie wszystko.
- „W tej chwili w Ukrainie drzewa są wykorzystywane do rozciągania siatek antydronowych. Są to ważne strategiczne punkty” - mówi Tejs.
Jeszcze kilka lat temu brzmiałoby to abstrakcyjnie. Dziś już nie.
Warmia mówi: nie oddamy tych drzew bez walki
Dziś wokół inicjatywy „SkrajDrzew” buduje się coraz większa społeczność. Ludzie analizują dokumenty, publikują zdjęcia alei, organizują akcje informacyjne i zbierają podpisy pod petycją o wstrzymanie wycinki.
Bo czują, że jeśli teraz odpuszczą, Warmia może bezpowrotnie stracić coś wyjątkowego.
- „Fakty przemawiają za tym, żeby te drzewa zostały. Właściwie w każdym celu” - mówi Natalia Tejs. - „Ciężko te wszystkie argumenty za tymi alejami podważyć.”
I trudno oprzeć się wrażeniu, że ta walka dawno przestała dotyczyć wyłącznie drogi 593.
To spór o to, jak chcemy traktować krajobraz, który odziedziczyliśmy.
Jak coś żywego.
Czy jak przeszkodę do usunięcia piłą mechaniczną.
📍 Inicjatywę można śledzić na Facebooku pod nazwą „SkrajDrzew”.
https://www.facebook.com/skrajdrzew/
📍 Trwa również zbiórka podpisów pod petycją o wstrzymanie wycinki i przeprowadzenie niezależnych badań dendrologicznych.
Bo jeśli znikną te aleje - nie wrócą za pięć ani dziesięć lat.
A wraz z nimi może zniknąć kawałek Warmii, której nigdy nie uda się już odzyskać.