04/08/2026
**Rozlaliśmy miasta na hektary zabudowy jednorodzinnej. Powstało wiele domów, ale nie zawsze powstało z nich miasto.**
W Polsce dom odsunął się od ulicy. Pomiędzy wejściem a przestrzenią publiczną pojawiły się podjazd, ogrodzenie i garaż. Wejście często chowa się z boku, a salon, taras i ogród kierują całe życie domu do wnętrza działki.
Każda z tych decyzji ma swoje uzasadnienie. Chcemy prywatności, ciszy, własnego ogrodu i wygodnego miejsca dla samochodu.
Problem pojawia się wtedy, gdy podobne domy tworzą całą ulicę.
Od strony przestrzeni publicznej widzimy głównie płoty, bramy i samochody. Ulica przestaje być przestrzenią pomiędzy domami, a staje się drogą prowadzącą do kolejnych prywatnych posesji.
Dobrym kontrastem jest Tokio.
Znaczną część jego zabudowy tworzą małe budynki stojące na niewielkich działkach. Są blisko siebie, wejścia pozostają w kontakcie z ulicą, a przestrzeń pomiędzy nimi nie zawsze jest wyłącznie technicznym odstępem.
Czasem staje się przejściem, ogrodem, miejscem spotkania albo przedłużeniem codziennego życia.
Wróciłem do projektu **Moriyama House** autorstwa Ryue Nishizawy.
To nie jest jeden dom w tradycyjnym znaczeniu. Architekt rozdzielił zabudowę na kilka niewielkich, osobnych brył ustawionych na jednej działce. Pomiędzy nimi powstały ścieżki, małe ogrody i miejsca codziennego kontaktu.
Granica prywatności nie pokrywa się tam dokładnie z granicą działki.
Prywatne są wnętrza poszczególnych budynków. Przestrzeń pomiędzy nimi pozostaje bardziej otwarta, wspólna i powiązana z ulicą.
Dzięki temu działka nie działa jak zamknięta wyspa. Przypomina niewielki fragment miasta.
Są osobne budynki, sąsiedzi, ścieżki, ogrody i miejsca przypadkowych spotkań. Ulica przechodzi w dojście, dojście w ogród, a ogród w przestrzeń pomiędzy mieszkaniami.
Na polskie warunki jest to rozwiązanie skrajne. Trudne kulturowo, klimatycznie i użytkowo. Nie chodzi więc o to, żeby kopiować je dosłownie.
Moriyama House można potraktować jako ekstremum, które pozwala lepiej zobaczyć drugi koniec skali: dom całkowicie zamknięty, odsunięty od ulicy i odgrodzony od sąsiedztwa.
Pomiędzy tymi modelami istnieje jednak wiele możliwości.
Widoczne wejście. Niewielki przedogródek. Okno skierowane ku ulicy. Ganek, schody albo ławka. Miejsce, w którym można się na chwilę zatrzymać. Przestrzeń przed domem, która nie służy wyłącznie parkowaniu.
Dom nie musi być wysoki ani wielorodzinny, żeby współtworzyć miasto.
Może robić to przez sposób, w jaki ustawia się wobec ulicy, sąsiadów i przestrzeni pomiędzy budynkami.
Największym problemem nowych osiedli domów jednorodzinnych nie musi być sama architektura.
Może nim być przekonanie, że granica działki musi być również granicą miasta.
**Czy stojące przy naszych ulicach domy tworzą jeszcze fragment miasta, czy tylko ciąg prywatnych posesji?**
Bo można budować coraz więcej domów, a jednocześnie tworzyć coraz mniej miasta.