ArchiLab

ArchiLab Archilab – pracownia architektury teoretycznej. Zacznijmy myśleć.

Badamy architekturę poprzez typologie projektowe – serie koncepcji, które stają się pytaniami, a nie gotowymi odpowiedziami.

Nie każde szkło jest oknem. Czasem szkło jest sposobem, żeby nie widzieć za dużo.Przy domu na wąskiej działce to rozróżn...
25/05/2026

Nie każde szkło jest oknem. Czasem szkło jest sposobem, żeby nie widzieć za dużo.

Przy domu na wąskiej działce to rozróżnienie staje się szczególnie ważne.

Boczna granica jest blisko. Sąsiad jest blisko. Przepisy zaczynają decydować o tym, czy ściana może mieć okna, czy musi pozostać ścianą bez okien. I nagle okazuje się, że światło oraz widok, które zwykle traktujemy jako jedną rzecz, trzeba od siebie oddzielić.

Dobrym przykładem takiego myślenia jest Optical Glass House Hiroshiego Nakamury w Hiroszimie.

To dom stojący przy ruchliwej ulicy, w intensywnym miejskim otoczeniu. Zwykłe otwarcie na zewnątrz byłoby tam zbyt dosłowne. Dawałoby światło, ale razem z nim wpuszczałoby hałas, ruch i spojrzenia.

Architekci zrobili coś innego. Między ulicą a wnętrzem pojawiła się ściana z bloków szkła optycznego. Nie działa jak zwykłe okno. Nie pokazuje miasta wprost. Rozbija je na światło, cień, migotanie i poświatę.

To dla mnie najważniejsza lekcja tego domu: ściana nie musi być wyłącznie murem albo oknem.

Może być filtrem.

I właśnie ta myśl prowadzi do typologii DOM–SOCZEWKA.

W domu na wąskiej działce często pojawia się ściana bez okien. Nie dlatego, że ktoś chce mieć ciemny dom, ale dlatego, że działka, sąsiad, przepisy i walka o każdy metr szerokości wymuszają określony rodzaj zamknięcia.

Ale czy ściana bez okien musi być ścianą bez światła?

Może nie potrzebujemy widoku na sąsiada, ogrodzenie albo wąski pas między budynkami. Może zwykłe okno byłoby w tym miejscu wręcz problemem.
Tyle że światło nadal jest nam potrzebne.

Na schodach.
W korytarzu.
W łazience.
W miejscach, które rzadko są najważniejsze na wizualizacji, ale codziennie wpływają na to, jak się mieszka.

W DOMU–SOCZEWCE wcale nie chodzi o szklane elewacje czy luksfery wrzucone jako modny detal. Chodzi o ścianę, która blokuje widok, ale chłonie światło. O granicę, która nie jest już tylko ślepym murem, ale staje się funkcjonalnym filtrem.

Ten wpis jest częścią serii „52 domy” rozwijanej w Archilabie. To cykl autorskich typologii domu jednorodzinnego, w którym każdy dom wyrasta z jednego konkretnego napięcia: działki, światła, prywatności, sąsiedztwa, wejścia albo sposobu życia.
Nie chodzi o katalog gotowych projektów, ale o badanie problemów, z których może rodzić się architektura.

A Wy jak radzicie sobie z doświetleniem najtrudniejszych miejsc na wąskich działkach? Znacie inne przykłady takich architektonicznych „filtrów”? Dajcie znać!

Link do projektu Optical Glass House oraz link do głównego wpisu o DOMU–SOCZEWCE zostawiam w komentarzu.

hasztag hasztag hasztag hasztag hasztag hasztag hasztag

13/05/2026
06/04/2026

Czy dom naprawdę musi wyglądać zawsze tak samo?Wejście.Korytarz.Salon z kuchnią.Sypialnie na końcu.Jeśli projektujesz do...
08/03/2026

Czy dom naprawdę musi wyglądać zawsze tak samo?

Wejście.
Korytarz.
Salon z kuchnią.
Sypialnie na końcu.

Jeśli projektujesz domy, znasz ten schemat.
Jeśli budujesz dom, prawdopodobnie też go znasz.

I nie ma w nim nic złego.

Problem polega na czymś innym.

Ten schemat jest tak silny, że często projektujemy dom zanim zaczniemy naprawdę myśleć o przestrzeni.

Najpierw powstaje lista funkcji.
Potem układ pomieszczeń.
Potem architektura próbuje się do tego dopasować.

Powstaje coś, co w architekturze nazywa się diagramem funkcjonalnym.

Dom jako mapa.

Widzimy wszystko z góry.
Salon tu.
Kuchnia obok.
Korytarz prowadzi dalej.

Po kilku sekundach wiemy wszystko.

Tylko że jest jeden problem.

Architektura nie jest doświadczana z góry.

Architektura jest doświadczana w ruchu.

Każdy krok zmienia światło.
Zmienia skalę przestrzeni.
Zmienia relację z innymi miejscami.

Dlatego najbardziej inspirujące domy często zaczynają się od złamania tego diagramu.

Dobrym przykładem jest Moriyama House zaprojektowany przez SANAA w Tokio.

Zamiast jednego domu architekci stworzyli kilka małych budynków rozrzuconych na działce.
Między nimi są ogrody, przejścia i półotwarte przestrzenie.

Żeby przejść z jednego pokoju do drugiego, czasem trzeba wyjść na zewnątrz.

Dom zaczyna działać trochę jak małe miasto.

Inny przykład to House NA Sou Fujimoto.

Nie ma tam klasycznych pokoi.

Dom składa się z wielu platform na różnych poziomach.
Przestrzeń organizuje się przez wysokości, a nie przez ściany.

Funkcja nie jest przypisana do jednego miejsca.

Powstaje w relacji między przestrzeniami.

Oba te projekty robią jedną ważną rzecz.

Kwestionują schemat.

Nie dlatego, że funkcjonalność jest zła.

Tylko dlatego, że czasem przyzwyczajenie do jednego modelu sprawia, że przestajemy zadawać pytania.

A architektura zaczyna działać jak gotowy wzór.

Dlatego czasem warto zrobić krok w tył i zapytać:

czy dom naprawdę musi być tylko układem pokoi?

A może może być systemem relacji między przestrzeniami.

Na Archilabie nazwałem tę ideę Domem–Labiryntem.

Nie chodzi o skomplikowany plan.
Chodzi o dom, który nie odsłania się od razu.
Dom, który odkrywa się w ruchu.

Pełną refleksję i przykłady tej typologii opisałem w nowym artykule na blogu Archilab.

Zapraszam do lektury:
Dom–Labirynt — czy funkcjonalny porządek domu jest naprawdę jedynym możliwym porządkiem?

Adres

Budowlanych 26
Tychy
43-100

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy ArchiLab umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do ArchiLab:

Udostępnij