Jesteśmy Śląskiem

Jesteśmy Śląskiem Jesteśmy Śląskiem

10/04/2026

Sławek Rosowski w Radio Tychy w audycji Śląski Mikrofon ❤️

Dziś o 19:00 w Śląskim Mikrofonie w Radio Tychy wywiad ze Sławkiem Rosowskim - artystą występującym w monodramie "Godajo...
07/04/2026

Dziś o 19:00 w Śląskim Mikrofonie w Radio Tychy wywiad ze Sławkiem Rosowskim - artystą występującym w monodramie "Godajom mi Helmut". Wywiad poprowadzi Bogumiła Wieczorek. Zapraszamy do słuchania. 😊

Dziś w audycji Śląski Mikrofon, spotkanie ze Sławek Rosowski z Bierunia. Emerytowany górnik, który zamienił kopalnię na scenę i robi to z ogromną siłą wyrazu. Jako aktor-amator stworzył poruszającą kreację w monodramie „Godajōm mi Helmut” - opowieści o śląskiej tożsamości, pamięci i losach ludzi stąd.
To będzie rozmowa o drodze z życia codziennego do teatru, o języku „po naszymu” i o tym, dlaczego takie historie wciąż są ważne.
Słuchajcie dziś o godzinie 19.00 na antenie Radio Tychy. Zaprasza Bogumiła Wieczorek.

Możecie nas słuchać przez naszą apkę androidową: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.janponiatowski.radioTychy&pcampaignid=web_share oraz:🟠na naszej www: https://radiotychy.pl/🟠na stronie https://www.radio-polska.pl/🟠na stronie http://tun.in/sfINB 🟠w aplikacji TuneIn: https://play.google.com/store/apps/details?id=tunein.player&pcampaignid=web_share🟠apka PL-radio: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.crystalmissions.plradio&pcampaignid=web_share🟠Radio Garden: https://radio.garden/visit/tychy/0BgH2NrR🟠link bezpośredni: https://s3.slotex.pl/shoutcast/7586/stream?sid=1

W dniu dzisiejszym w Gminna Biblioteka Publiczna w Bojszowach odbyła sie promocja kolejnej książki Alojzego Lyskopt. "Z ...
13/03/2026

W dniu dzisiejszym w Gminna Biblioteka Publiczna w Bojszowach odbyła sie promocja kolejnej książki Alojzego Lysko
pt. "Z podziemnych światów". Książka składa się z kilku opowiadań opisujących ciężką pracę górników i jest oparta na autentycznych wydarzeniach .
W dzisiejszym spotkaniu uczestniczyli również przedstawiciele naszego stowarzyszenia.
Dziękujemy za ten wieczór pełen emocji i wzruszających opowieści.
Izabela Piętka
Sławek Rosowski
Urszula Blacha
Bogumiła Wieczorek
Magdalena Honc-Górnik
Zbigniew Krzemień

W miniony poniedziałek Grażyna Bułka oraz Alojzy Lysko  otrzymali tytuł Ambasadora Ślaska!!! 💛💙 Gratulujemy!!!❤️❤️❤️
19/02/2026

W miniony poniedziałek Grażyna Bułka oraz Alojzy Lysko otrzymali tytuł Ambasadora Ślaska!!! 💛💙 Gratulujemy!!!
❤️❤️❤️

Dzisiaj swoje urodziny obchodzi Alojzy Lysko ❤️ honorowy członek naszego stowarzyszenia. ❤️Miło było się spotkać i złoży...
15/02/2026

Dzisiaj swoje urodziny obchodzi Alojzy Lysko ❤️ honorowy członek naszego stowarzyszenia. ❤️
Miło było się spotkać i złożyć życzenia zdrowia, wszelkiej pomyślności i wydania kolejnej książki.❤️

"Ołowiane dzieci" serial Netfliksa oparty został na prawdziwych wydarzeniach. Poniżej Magdalena Majcher autorka książki ...
15/02/2026

"Ołowiane dzieci" serial Netfliksa oparty został na prawdziwych wydarzeniach. Poniżej Magdalena Majcher autorka książki "Doktórka od familoków" wyjaśnia co jest prawdą a co fikcją w filmie.

Co w serialu "Ołowiane dzieci" jest prawdą, a co fikcją?

Najnowszy serial Netflix opowiada inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami historię doktor Jolanty Wadowskiej-Król (na zdjęciu). W 2023 roku ukazała się moja powieść "Doktórka od familoków", którą napisałam we współpracy z główną bohaterką. Wysłuchałam historii o wydarzeniach z Szopienic z 1974 roku od samej głównej zainteresowanej. Jolanta Wadowska-Król przeczytała i autoryzowała moją książkę, potwierdzając, że "tak właśnie było", dlatego na podstawie jej opowieści i mojej publikacji przygotowałam dla Was tekst, w którym pomogę Wam odróżnić prawdę od fikcji. Bo "Ołowiane dzieci" to nie jest dokument. To bardzo luźno inspirowany faktami serial opowiadający o tym, jak ta historia mogła wyglądać, a nie o tym, jak wyglądała w rzeczywistości.

1. Profesor Krystyna Berger, a raczej profesor Bożena Hager-Małecka i jej rola w diagnozowaniu oraz leczeniu dzieci
Postać profesor Krystyny Berger jest postacią fikcyjną, ale trudno nie dostrzec oczywistych nawiązań do profesor Bożeny Hager-Małeckiej, która kierowała zabrzańską kliniką pediatrii. W mojej ocenie profesor Hager-Małecka została najbardziej skrzywdzona przez twórców serialu, ponieważ pominięto jej udział w zdiagnozowaniu tak zwanego "pacjenta zero" i umniejszono jej roli w leczeniu dzieci i koordynacji działań. To właśnie profesor Hager-Małecka jako pierwsza rozpoznała ołowicę u pacjenta doktor Wadowskiej-Król. Chłopiec leżał w klinice w Zabrzu, a że profesor akurat wróciła z sympozjum ze Szwajcarii, na którym omawiano przypadek dziecka zatrutego ołowiem, coś ją tknęło i zleciła oznaczenie poziomu ołowiu we krwi pacjenta. Kiedy otrzymała wyniki, pognała do przychodni i spotkała się z doktor Wadowską-Król. Poprosiła o wykonanie kilkunastu badań, aby przekonać się, czy to pojedynczy przypadek, czy większy problem. I tutaj już pierwsze skrzypce zagrała Wadowska-Król, na własną rękę badając prawie pięć tysięcy dzieci.
W serialu to Doktórka rozpoznaje ołowicę, chodząc po różnych szpitalach i sprawdzając wyniki badań dzieci. W końcu doznaje olśnienia i uznaje, że ma do czynienia z ołowicą.
W rzeczywistości sukces możliwy był dzięki pracy zespołowej Jolanty Wadowskiej-Król, pielęgniarki Wiesławy Wilczek (świetnie przedstawionej w serialu), Bożeny Hager-Małeckiej oraz Zofii Kajzerowej, której w ogóle w serialu nie ma, ale o tym niżej.

2. Reakcja rodziców na nową Doktórkę, która... wcale nowa nie była
W serialu mieszkańcy Szopienic rzucają kamieniami, popychają i wyzywają Doktórkę, kiedy ta próbuje badać dzieci. Okazują jej otwartą niechęć. To również fikcja stworzona na podstawy serialu. Doktor Jolanta Wadowska-Król w rozmowach ze mną wspominała, że wszyscy, absolutnie wszyscy rodzice zgłosili się z dziećmi na badania, traktowali ją z ogromnym szacunkiem i zaufaniem. Wierzyli w to, że skoro Doktórka mówi, że należy badać i leczyć dzieci, to tak po prostu jest. Stosowali się do jej zaleceń, stawiali się w wyznaczonych terminach na badania i wizyty, stali za nią murem. A Doktórka nie była "nowa", spoza Śląska. Kiedy zaczęła swoje badania, pracowała już od lat w tej przychodni. Mało tego, została w niej do emerytury!
Wadowska-Król była dla ludzi z Szopienic bardzo ważna, była po prostu Ich Doktórką, a nie wywyższającą się intelektualistką z zewnątrz.

3. Wątki związany z SB, milicją, aresztowaniem Doktórki, wywiezieniem na hałdę w worku na głowie, spalenie samochodu, wybicie okien, manifestacja przed hutą z udziałem ZOMO
Nic z powyższych nie miało miejsca. Wiem to nie tylko od Jolanty Wadowskiej-Król, ale też z Instytutu Pamięci Narodowej, który odwiedziłam, zbierając materiały do książki. Nie było aresztowania, nie było obserwacji przez SB (tutaj pojawia się wątpliwość, bo w IPN-ie nie ma teczki doktor Wadowskiej-Król, jest tylko podanie o pozwolenie na zagraniczny wyjazd, rozpatrzone pozytywnie, a historyk, z którym rozmawiałam, stwierdził, że jeśli oni nie mają żadnych informacji o obserwacji, inwigilacji nie było, ale pod tym postem odezwała się rodzina Doktórki i potwierdziła obserwację, powołując się na rodzinne archiwum, więc wątek zawieszam. Na pewno jednak Wadowska-Król nie szukała pomocy u esbeka i nie weszła z nim w żadną relację, jak jest to przedstawione w serialu), nie było przykładania broni do głowy. To wszystko wątki fikcyjne, wymyślone na potrzeby serialu. Doktórka obawiała się, że może zostać aresztowana, ale nic takiego się nie wydarzyło, głównie dzięki znajomości Bożeny Hager-Małeckiej z Jerzym Ziętkiem. Ówczesny wojewoda (a prywatnie przyjaciel ojca Hager-Małeckiej, z którym brał udział w powstaniach śląskich i tworzył polską administrację w Tarnowskich Górach) doradził jej, co zrobić, aby dokończyć badania i nie narazić się władzom. Dzięki wstawiennictwu Hager-Małeckiej u Ziętka udało się uniknąć represji, choć Doktórka i tak została ukarana: uniemożliwiono jej zrobienie kariery naukowej, zabrano badania i zamknięto drogę do doktoratu.

4. Czas akcji, reakcja władz
W rzeczywistości Wadowska-Król rozpoczęła badania na początku września 1974 roku. W serialu jest to czerwiec, ponieważ wówczas Górny Śląsk odwiedził Breżniew. Myślę, że zmiana była celowa, aby podkręcić temat w związku z planowaną wizytą radzieckiego polityka. Wiadomo, przygotowują się do odwiedzin wielkiego towarzysza Breżniewa, a tu jakaś Doktórka zaczyna mieszać.
W serialu jest taka scena, która dowodzi, że władze wcześniej wiedziały o problemie i z premedytacją wysyłały dzieci do różnych szpitali, aby nikt się nie zorientował. Nic takiego nie miało miejsca. Z opowieści doktor Wadowskiej-Król jasno wynikało, że zanim wykryła skalę zachorowań na ołowicę wśród dzieci z Szopienic, ołowica była uważana za chorobę wyłącznie zawodową i nikt nie łączył problemów zdrowotnych dzieciaków z sąsiedztwem huty.

5. Przedstawienie samej choroby
W serialu ołowica przedstawiona jest bardzo obrazowo: mocno anemiczne dzieci, plucie krwią, zamglony wzrok. Tymczasem ołowica powoduje szereg problemów zdrowotnych, między innymi bóle głowy, brzucha, zaparcia, biegunki, niedokrwistość, uszkodzenie struktur kostnych i narządów wewnętrznych, "bociani chód", a także obniżenie IQ oraz upośledzenia intelektualne.

6. Doktor Wadowska-Król nie mieszkała przy hucie, nie była w ciąży i nie chorowała na ołowicę
Natknęłam się gdzieś na komentarz, że lekarka była nieodpowiedzialna, bo narażała swoje nienarodzone jeszcze dziecko. Ten komentarz utwierdził mnie w przekonaniu, że powinnam opublikować swój post, bo rzeczywiście są ludzie, którzy czerpią wiedzę na temat wydarzeń z Szopienic z serialu i traktują bezkrytycznie artystyczną wizję twórców.
Nie, doktor Wadowska-Król nie była w ciąży w trakcie badań nad ołowicą. Nie mieszkała też i nie przyjmowała przy samej hucie, przychodnia mieściła się przy ulicy Franciszoka (obecnie Grzegorzka), czyli w obrębie Dąbrówki Małej. Tam był po prostu rejon dla dzieci z Szopienic. Doktor Wadowska-Król badała się pod kątem ołowicy, ale nie chorowała. Miała nieznacznie podwyższony poziom ołowiu.

7. Zamieszanie o autokary, czyli kto organizował pobyty w sanatoriach
Ten wątek wypłynął jeszcze za życia doktor Wadowskiej-Król. Ktoś gdzieś napisał, że sanatoria i autokary organizowała huta. Doktórka bardzo się wówczas zirytowała, nie lubiła, kiedy ktoś przekłamywał tę historię. "Huta nic nie organizowała, huta była moim największym wrogiem" – powtarzała. A sanatoria i zawożące tam dzieci autokary organizowały doktor Wadowska-Król, profesor Hager-Małecka oraz doktor Zofia Kajzerowa. Ta ostatnia pracowała w Wojewódzkim Ośrodku Matki i Dziecka i zarządzała sanatoriami w ówczesnym województwie katowickim. To właśnie ona, kiedy śląskie i zagłębiowskie oddziały pediatrii zapełniły się dzieciakami z Szopienic, została poproszona przez Wadowską-Król i Hager-Małecką o zorganizowanie miejsc w sanatoriach. Z tego zadania wywiązała się doskonale.
Huta podstawiła autokary jedynie dla rodziców, którzy zdenerwowani przedłużającą się nieobecnością dzieci, chcieli je odwiedzić.
Fikcją jest też, że spod huty odjeżdżały puste autokary do sanatorium.

W serialu jest znacznie więcej fikcyjnych wątków (np. wyjazd męża Doktórki z dziećmi), myślę jednak, że opisałam najważniejsze różnice między kreacją artystyczną a prawdą – te, które mogą zmienić postrzeganie tej historii, jeśli nie zna się jej z innych źródeł.

Ze swojej strony mogę zachęcić do lektury "Doktórki od familoków", aby poznać szczegółowo prawdziwą historię Doktórki. Tak, jak zapamiętała te wydarzenia główna bohaterka.

Fot. Jakub Dyl/wkatowicach.eu

Serial warty obejrzenia!!!❤️
13/02/2026

Serial warty obejrzenia!!!❤️

🔥„Ołowiane dzieci” w reżyserii Pieprzycy New York Times nazwał śląskim „Czarnobylem”.
Rewelacyjna Joanna Kulig, wspaniałe Kinga Preis, Agata Kulesza, Grażyna Bułka i śląskie baby jako bohater zbiorowy.
Kto raz się natknął na taką grupę, wie jaką ma siłę.
Śląskie chłopy to także niezwykle kreacje m.in. Mariana Dziędziela, czy Michała Żurawskiego.
Genialne zdjęcia, kostiumy, scenografia i wstrząsająca fabuła, która przypomina boleśnie o komunistycznym reżimie.
Oby nigdy więcej…
***
Doktor Wadowska otrzymała doktorat honoris causa od Uniwersytetu Śląskiego.
Nazywano ją w Szopienicach "Matką Boską Szopienicką" lub "śląską Erin Brockovich".
***
W serialu nie pojawia się co prawda nazwisko Hager-Małeckiej, jednak wiadomo, że twórcy inspirowali się tą postacią, kreując profesor Berger. W "Ołowianych dzieciach" wciela się w nią Agata Kulesza.
W latach 70. XX w. Hager-Małecka była szefową Katedry i Kliniki Pediatrii Śląskiej Akademii Medycznej w Zabrzu i wybitną pediatrką. Jej personalia zostały zmienione, ponieważ w rzeczywistości odgrywała nieco inną - znacznie większą- niż zostało to przedstawione w serialu rolę. To ona pierwsza rozpoznała ołowicę u pacjenta zero.
Aktywnie działała na rzecz ratowania najmłodszych mieszkańców Katowic. Zmarła 9 lutego 2016 roku w wieku 94 lat.
***
🧨Magdalena Majcher: Co w serialu "Ołowiane dzieci" jest prawdą, a co fikcją?
Najnowszy serial Netflix opowiada inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami historię doktor Jolanty Wadowskiej-Król (na zdjęciu). W 2023 roku ukazała się moja powieść "Doktórka od familoków", którą napisałam we współpracy z główną bohaterką. Wysłuchałam historii o wydarzeniach z Szopienic z 1974 roku od samej głównej zainteresowanej. Jolanta Wadowska-Król przeczytała i autoryzowała moją książkę, potwierdzając, że "tak właśnie było", dlatego na podstawie jej opowieści i mojej publikacji przygotowałam dla Was tekst, w którym pomogę Wam odróżnić prawdę od fikcji. Bo "Ołowiane dzieci" to nie jest dokument. To bardzo luźno inspirowany faktami serial opowiadający o tym, jak ta historia mogła wyglądać, a nie o tym, jak wyglądała w rzeczywistości.

1. Profesor Krystyna Berger, a raczej profesor Bożena Hager-Małecka i jej rola w diagnozowaniu oraz leczeniu dzieci.
Postać profesor Krystyny Berger jest postacią fikcyjną, ale trudno nie dostrzec oczywistych nawiązań do profesor Bożeny Hager-Małeckiej, która kierowała zabrzańską kliniką pediatrii. W mojej ocenie profesor Hager-Małecka została najbardziej skrzywdzona przez twórców serialu, ponieważ pominięto jej udział w zdiagnozowaniu tak zwanego "pacjenta zero" i umniejszono jej roli w leczeniu dzieci i koordynacji działań. To właśnie profesor Hager-Małecka jako pierwsza rozpoznała ołowicę u pacjenta doktor Wadowskiej-Król. Chłopiec leżał w klinice w Zabrzu, a że profesor akurat wróciła z sympozjum ze Szwajcarii, na którym omawiano przypadek dziecka zatrutego ołowiem, coś ją tknęło i zleciła oznaczenie poziomu ołowiu we krwi pacjenta. Kiedy otrzymała wyniki, pognała do przychodni i spotkała się z doktor Wadowską-Król. Poprosiła o wykonanie kilkunastu badań, aby przekonać się, czy to pojedynczy przypadek, czy większy problem. I tutaj już pierwsze skrzypce zagrała Wadowska-Król, na własną rękę badając prawie pięć tysięcy dzieci.
W serialu to Doktórka rozpoznaje ołowicę, chodząc po różnych szpitalach i sprawdzając wyniki badań dzieci. W końcu doznaje olśnienia i uznaje, że ma do czynienia z ołowicą.
W rzeczywistości sukces możliwy był dzięki pracy zespołowej Jolanty Wadowskiej-Król, pielęgniarki Wiesławy Wilczek (świetnie przedstawionej w serialu), Bożeny Hager-Małeckiej oraz Zofii Kajzerowej, której w ogóle w serialu nie ma, ale o tym niżej.

2. Reakcja rodziców na nową. Doktórkę, która... wcale nowa nie była
W serialu mieszkańcy Szopienic rzucają kamieniami, popychają i wyzywają Doktórkę, kiedy ta próbuje badać dzieci. Okazują jej otwartą niechęć. To również fikcja stworzona na podstawy serialu. Doktor Jolanta Wadowska-Król w rozmowach ze mną wspominała, że wszyscy, absolutnie wszyscy rodzice zgłosili się z dziećmi na badania, traktowali ją z ogromnym szacunkiem i zaufaniem. Wierzyli w to, że skoro Doktórka mówi, że należy badać i leczyć dzieci, to tak po prostu jest. Stosowali się do jej zaleceń, stawiali się w wyznaczonych terminach na badania i wizyty, stali za nią murem. A Doktórka nie była "nowa", spoza Śląska. Kiedy zaczęła swoje badania, pracowała już od lat w tej przychodni. Mało tego, została w niej do emerytury!
Wadowska-Król była dla ludzi z Szopienic bardzo ważna, była po prostu Ich Doktórką, a nie wywyższającą się intelektualistką z zewnątrz.

3. Wątki związany z SB, milicją, aresztowaniem Doktórki, wywiezieniem na hałdę w worku na głowie, spalenie samochodu, wybicie okien, manifestacja przed hutą z udziałem ZOMO.
Nic z powyższych nie miało miejsca. Wiem to nie tylko od Jolanty Wadowskiej-Król, ale też z Instytutu Pamięci Narodowej, który odwiedziłam, zbierając materiały do książki. Nie było aresztowania, nie było obserwacji przez SB (tutaj pojawia się wątpliwość, bo w IPN-ie nie ma teczki doktor Wadowskiej-Król, jest tylko podanie o pozwolenie na zagraniczny wyjazd, rozpatrzone pozytywnie, a historyk, z którym rozmawiałam, stwierdził, że jeśli oni nie mają żadnych informacji o obserwacji, inwigilacji nie było, ale pod tym postem odezwała się rodzina Doktórki i potwierdziła obserwację, powołując się na rodzinne archiwum, więc wątek zawieszam. Na pewno jednak Wadowska-Król nie szukała pomocy u esbeka i nie weszła z nim w żadną relację, jak jest to przedstawione w serialu), nie było przykładania broni do głowy. To wszystko wątki fikcyjne, wymyślone na potrzeby serialu. Doktórka obawiała się, że może zostać aresztowana, ale nic takiego się nie wydarzyło, głównie dzięki znajomości Bożeny Hager-Małeckiej z Jerzym Ziętkiem. Ówczesny wojewoda (a prywatnie przyjaciel ojca Hager-Małeckiej, z którym brał udział w powstaniach śląskich i tworzył polską administrację w Tarnowskich Górach) doradził jej, co zrobić, aby dokończyć badania i nie narazić się władzom. Dzięki wstawiennictwu Hager-Małeckiej u Ziętka udało się uniknąć represji, choć Doktórka i tak została ukarana: uniemożliwiono jej zrobienie kariery naukowej, zabrano badania i zamknięto drogę do doktoratu.

4. Czas akcji, reakcja władz.
W rzeczywistości Wadowska-Król rozpoczęła badania na początku września 1974 roku. W serialu jest to czerwiec, ponieważ wówczas Górny Śląsk odwiedził Breżniew. Myślę, że zmiana była celowa, aby podkręcić temat w związku z planowaną wizytą radzieckiego polityka. Wiadomo, przygotowują się do odwiedzin wielkiego towarzysza Breżniewa, a tu jakaś Doktórka zaczyna mieszać.
W serialu jest taka scena, która dowodzi, że władze wcześniej wiedziały o problemie i z premedytacją wysyłały dzieci do różnych szpitali, aby nikt się nie zorientował. Nic takiego nie miało miejsca. Z opowieści doktor Wadowskiej-Król jasno wynikało, że zanim wykryła skalę zachorowań na ołowicę wśród dzieci z Szopienic, ołowica była uważana za chorobę wyłącznie zawodową i nikt nie łączył problemów zdrowotnych dzieciaków z sąsiedztwem huty.

5. Przedstawienie samej choroby.
W serialu ołowica przedstawiona jest bardzo obrazowo: mocno anemiczne dzieci, plucie krwią, zamglony wzrok. Tymczasem ołowica powoduje szereg problemów zdrowotnych, między innymi bóle głowy, brzucha, zaparcia, biegunki, niedokrwistość, uszkodzenie struktur kostnych i narządów wewnętrznych, "bociani chód", a także obniżenie IQ oraz upośledzenia intelektualne.

6. Doktor Wadowska-Król nie mieszkała przy hucie, nie była w ciąży i nie chorowała na ołowicę.
Natknęłam się gdzieś na komentarz, że lekarka była nieodpowiedzialna, bo narażała swoje nienarodzone jeszcze dziecko. Ten komentarz utwierdził mnie w przekonaniu, że powinnam opublikować swój post, bo rzeczywiście są ludzie, którzy czerpią wiedzę na temat wydarzeń z Szopienic z serialu i traktują bezkrytycznie artystyczną wizję twórców.
Nie, doktor Wadowska-Król nie była w ciąży w trakcie badań nad ołowicą. Nie mieszkała też i nie przyjmowała przy samej hucie, przychodnia mieściła się przy ulicy Franciszoka (obecnie Grzegorzka), czyli w obrębie Dąbrówki Małej. Tam był po prostu rejon dla dzieci z Szopienic. Doktor Wadowska-Król badała się pod kątem ołowicy, ale nie chorowała. Miała nieznacznie podwyższony poziom ołowiu.

7. Zamieszanie o autokary, czyli kto organizował pobyty w sanatoriach.
Ten wątek wypłynął jeszcze za życia doktor Wadowskiej-Król. Ktoś gdzieś napisał, że sanatoria i autokary organizowała huta. Doktórka bardzo się wówczas zirytowała, nie lubiła, kiedy ktoś przekłamywał tę historię. "Huta nic nie organizowała, huta była moim największym wrogiem" – powtarzała. A sanatoria i zawożące tam dzieci autokary organizowały doktor Wadowska-Król, profesor Hager-Małecka oraz doktor Zofia Kajzerowa. Ta ostatnia pracowała w Wojewódzkim Ośrodku Matki i Dziecka i zarządzała sanatoriami w ówczesnym województwie katowickim. To właśnie ona, kiedy śląskie i zagłębiowskie oddziały pediatrii zapełniły się dzieciakami z Szopienic, została poproszona przez Wadowską-Król i Hager-Małecką o zorganizowanie miejsc w sanatoriach. Z tego zadania wywiązała się doskonale.
Huta podstawiła autokary jedynie dla rodziców, którzy zdenerwowani przedłużającą się nieobecnością dzieci, chcieli je odwiedzić.
Fikcją jest też, że spod huty odjeżdżały puste autokary do sanatorium.

W serialu jest znacznie więcej fikcyjnych wątków (np. wyjazd męża Doktórki z dziećmi), myślę jednak, że opisałam najważniejsze różnice między kreacją artystyczną a prawdą – te, które mogą zmienić postrzeganie tej historii, jeśli nie zna się jej z innych źródeł.

Ze swojej strony mogę zachęcić do lektury "Doktórki od familoków", aby poznać szczegółowo prawdziwą historię Doktórki. Tak, jak zapamiętała te wydarzenia główna bohaterka.

Fot. Joanna Kulig i doktor Jolanta Wadowska - Król, pierwowzór filmowej postaci

Dzisioj jest dziyń do maszkiecynio! 🤪
12/02/2026

Dzisioj jest dziyń do maszkiecynio! 🤪

9 lutego 1368 r. w Cielmicach ❤️ został podpisany akt notarialny w którym dokonano zamiany wsi Bojszowy na wieś Leszczyn...
09/02/2026

9 lutego 1368 r. w Cielmicach ❤️ został podpisany akt notarialny w którym dokonano zamiany wsi Bojszowy na wieś Leszczyny pomiędzy księciem raciborskim Janem a rycerzem Bierawą i jego żoną Katarzyną. Dzisiaj mija 658 lat od tej daty.
Poniżej przetłumaczony na język polski tekst tego dokumentu który został w tamtym roku opublikowany w ulotce informacyjnej przez Gminna Biblioteka Publiczna w Bojszowach.
Jednocześnie, chcemy przypomnieć, iż 10 kwietnia 2025 r. w Bojszowskiej Bibliotece miała miejsce piękna uroczystość związana z wydarzeniem
z 1368 roku na którym oficjalnie pokazana została rekonstrukcja tego dokumentu ( w języku łacińskim) wykonana przez dr Wojciecha Schaffera.
Na uroczystości tej nie zabrakło przedstawicieli naszego stowarzyszenia. ❤️

Adres

Na Wzgórzu 3
Tychy
43-100

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Jesteśmy Śląskiem umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij