Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Trzcińskiej

Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Trzcińskiej Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Trzcińskiej
Konto:

Celem Stowarzyszenia jest i sposoby ich realizacji: - propagowanie i wspieranie Izby Pamięci miasta i gminy Trzcińsko-Zdrój, oraz jej prowadzenie, - wydawanie i publikowanie materiałów związanych z promocją i historią miasta i gminy, - sprawowanie opieki i konserwacji zabytków znajdujących się na terenie miasta i gminy, na podstawie porozumienia z władzami samorządowymi i państwowymi, - podejmowan

ie działań mających na celu promocje miasta i gminy Trzcińsko-Zdrój, - prowadzenie prac badawczych w zakresie historii regionu, - współorganizowanie imprez kulturalnych mających na celu promocję miasta Trzcińsko-Zdrój oraz miejscowych artystów, plastyków i muzyków, - kolekcjonowanie materiałów historycznych oraz pamiątek o gminie Trzcińsko-Zdrój, - prowadzenie działalności dydaktycznej w zakresie krzewienia historii gminy Trzcińsko-Zdrój, - dokumentowanie dorobku Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Trzcińskiej, - wypowiadanie się w sprawach publicznych będących przedmiotem zainteresowania Stowarzyszenia, - nawiązywanie kontaktów i współpracy z podobnymi organizacjami w kraju i za granicą. - współpraca z władzami samorządowymi, państwowymi, sektorem gospodarczym, środkami masowego przekazu oraz osobistościami życia publicznego zainteresowanymi rozwojem miasta i gminy, 2. W ramach stowarzyszenia działają sekcje tematyczne: - sekcja historyczna - sekcja eksploracyjna - sekcja motocyklowa
- sekcja turystyczna Trzcińskie Koło Turystyczne „Włóczykij”

11/06/2026

Przypominamy ten niezwykły materiał i zapraszamy już w najbliższych weekend (13-14.06) na Nowe Spotkania z Muzyką Dawną w Trzcińsku-Zdroju! 🎶🎹🎻

07/06/2026

Serdecznie zapraszamy w imieniu organizatorów Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Trzcińskiej, Urząd Miejski w Trzcińsku-Zdroju, Powiat Gryfiński - ludzie i wydarzenia, Biblioteka i Centrum Kultury w Trzcińsku-Zdroju oraz Parafia pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Trzcińsku-Zdroju i Winnica Turnau. Partnerami Stowarzyszenia są Szkoła Podstawowa im. Stefana Żeromskiego w Trzcińsku-Zdroju i Szkoła Muzyczna I stopnia w Gryfinie. Patronat medialny: chojna24.pl - portal informacyjny powiatu gryfińskiego i myśliborskiego oraz Gazeta Gryfińska. Na organach zagrał: Mirosław Basarab. Serdecznie zapraszamy!

Stacja meteorologiczna w Trzcińsku-ZdrojuOgródek meteorologiczny w czasach PRLPo zakończeniu II wojny światowej, wraz z ...
07/06/2026

Stacja meteorologiczna w Trzcińsku-Zdroju
Ogródek meteorologiczny w czasach PRL
Po zakończeniu II wojny światowej, wraz z odbudową państwowej infrastruktury na tzw. Ziemiach Odzyskanych, tworzono również sieć terenowych punktów meteorologicznych. Były to niewielkie ogródki meteorologiczne rozsiane po całej Polsce, często przy szkołach, państwowych gospodarstwach rolnych lub na obrzeżach miast i miasteczek. Jeden z takich punktów przez dziesięciolecia funkcjonował również w naszym miasteczku. Nie wszyscy dziś wiedzą jak wyglądał taki posterunek meteorologiczny w okresie PRL. Najczęściej usadowiony był na niewielkim ogrodzonym terenie porośniętym trawą. Ogródek lokowano w miejscu możliwie otwartym i przewiewnym, z dala od wysokich drzew, murów, dachów i zabudowań co mogło by zakłócać pomiary temperatury oraz opadów. Ogródek meteo najczęściej miał formę prostokątnego lub kwadratowego placu otoczonego drewnianym płotkiem lub siatką. Wewnątrz ogrodzenia, najbardziej charakterystycznym elementem była biała klatka meteorologiczna (tzw. klatka Stevensona), ustawiano ją zwykle około 2 metrów nad ziemią na czterech drewnianych nogach. Do wnętrza prowadziły niewielkie schodki liczące najczęściej dwa, trzy stopnie. Sama klatka posiadała podwójne żaluzjowe ścianki umożliwiające swobodny przepływ powietrza przy jednoczesnej ochronie przyrządów przed bezpośrednim nasłonecznieniem i opadami. Wewnątrz klatki znajdowały się podstawowe przyrządy pomiarowe: termometr maksymalny i minimalny, psychrometr do pomiaru wilgotności powietrza oraz zwykłe termometry rtęciowe. Obok klatki przy ziemi na otwartej przestrzeni lokowano deszczomierz Hellmanna, był to metalowy cylinder służący do pomiaru opadów atmosferycznych. Obok deszczomierza na równej powierzchni trawnika umieszczano tak zwaną łatę śniegową czyli drewnianą lub metalową listwę z podziałką centymetrową, która w okresie zimowym służyła do pomiaru grubości pokrywy śnieżnej. Przy obsłudze takiego ogródka meteorologicznego zatrudniano obserwatora, który musiał się wykazać ogromną systematycznością. Pomiary wykonywano codziennie, niezależnie od pogody, podczas silnych opadów, wichur, czy zamieci śnieżnych. Obserwacje prowadzono trzy razy dziennie, rano około godziny 7:00, po południu około 13:00 oraz wieczorem około 19:00. Obserwator musiał odczytać temperaturę, wilgotność, ilość opadów, określić stopień zachmurzenia, rodzaj opadu. Wszystkie dane wpisywał ręcznie do specjalnych formularzy rozprowadzanych przez Państwowy Instytut Hydrologiczno-Meteorologiczny. Według zachowanych relacji mieszkańców oraz ustaleń, taka stacja meteorologiczna w Trzcińsku-Zdroju funkcjonowała przez kilkadziesiąt lat i trzykrotnie zmieniała swoją lokalizację. Najstarszy znany powojenny ogródek meteorologiczny znajdował się poza średniowiecznymi murami miasta, w północnej części Trzcińska-Zdroju, przy ulicy Cmentarnej, w sąsiedztwie szkoły zawodowej a później filii szkoły podstawowej. W budynku szkolnym mieszkał nauczyciel Hipolit Lenard wraz z rodziną. Funkcję obserwatora pełniła jego żona Natalia Lenard, wykonująca codzienne pomiary temperatury, opadów oraz wilgotności zgodnie z instrukcjami Państwowego Instytutu Hydrologiczno-Meteorologicznego. W latach 70. stację przeniesiono w rejon ulicy Chojnickiej, gdzie funkcjonowała przez ponad dekadę. Obserwatorką była tam Zuzanna Wasiutyńska. Po jej rezygnacji posterunek ulokowano przy ulicy Ceglanej, gdzie przez krótki okres prowadziła go pani Perlińska. Pod koniec XX wieku niewielkie terenowe posterunki meteorologiczne zaczęły zanikać, także ten w Trzcińsku-Zdroju. Rozwój automatycznych stacji elektronicznych, centralizacja systemów pomiarowych sprawiły, że tradycyjne ogródki meteorologiczne zniknęły z krajobrazu polskich miast i wsi. Dziś po wielu z nich nie pozostał niemal żaden materialny ślad. Jedynie pamięć zachowała wycinki obrazów, które dziś za pomocą nowoczesnej techniki możemy wskrzesić. Poniżej zdjęcie szkoły zawodowej z 1953 roku przy ul. Cmentarnej, (dziś w tym miejscu stoi blok mieszkalny nr 15) w głębi zdjęcia pomiędzy budynkami widoczny ogródek meteorologiczny.
gzwolin 2026

Tajemnica medalionów starej aptekiPrzez ponad dwieście lat apteka w dawnym Schönfließ, dzisiejszym Trzcińsku-Zdroju, nal...
03/06/2026

Tajemnica medalionów starej apteki

Przez ponad dwieście lat apteka w dawnym Schönfließ, dzisiejszym Trzcińsku-Zdroju, należała do najważniejszych miejsc w mieście. Była nie tylko punktem sprzedaży leków, lecz także symbolem prestiżu i zamożności jej właścicieli. Początki apteki sięgają prawdopodobnie początku XVIII wieku. Pierwszym dobrze udokumentowanym aptekarzem był Johann Christian Prillwitz, który otrzymał przywileje aptekarskie w 1744 roku. Rodzina Prillwitz należała do najbogatszych mieszkańców miasta, posiadając liczne nieruchomości i prowadząc szeroką działalność handlową.
Po nich aptekę przejęła rodzina Ulrich. W 1879 roku wielki pożar zniszczył starą siedzibę wraz z zabudowaniami gospodarczymi. Już rok później rozpoczęto budowę nowego, reprezentacyjnego budynku, który w dużej mierze zachował się do dziś. Właśnie wtedy powstała ozdobna brama z dekoracyjnymi medalionami, stanowiąca widoczny symbol statusu właścicieli. Brama wyróżniała się bogatym wystrojem. Posiadała ozdobne ćwieki, dekoracyjną listwę oraz dwa medaliony otoczone ażurowymi ornamentami. Niestety z biegiem lat większość tych elementów została skradziona lub zniszczona. Lewy medalion zaginął prawdopodobnie w latach 70. XX wieku. Prawy przetrwał znacznie dłużej, lecz został skradziony w 2016 roku. Na szczęście wcześniej został sfotografowany i udokumentowany przez nasze stowarzyszenie. Przedstawiał niezwykle interesującą kompozycję symboli handlu i żeglugi: kotwicę, liny okrętowe, skrzynie transportowe, beczkę oraz skrzydlaty kapelusz Hermesa – patrona kupców. Widoczny był także kaduceusz, symbol handlu i komunikacji. Motywy te są nietypowe dla apteki i mogą świadczyć o tym, że właściciel chciał podkreślić nie tylko swój zawód, ale również związki z handlem i bogactwem. Drugi medalion najprawdopodobniej przedstawiał podobną tematykę – być może żaglowiec, ster okrętowy lub globus. Razem mogły tworzyć symboliczną opowieść o handlu, podróżach i kontaktach ze światem. Po wojnie apteka działała nadal pod zarządem państwowym, a później jako placówka Cefarmu. Dla wielu mieszkańców była miejscem doskonale znanym i związanym z codziennym życiem miasta. Jej działalność zakończyła się dopiero w 2015 roku, zamykając ponad dwustuletni rozdział historii Trzcińska-Zdroju. Dziś dawna część apteczna stoi opuszczona i stopniowo niszczeje. Odpadający tynk i zamknięte pomieszczenia przypominają, jak łatwo można utracić fragment lokalnego dziedzictwa. A przecież budynek nadal istnieje, podobnie jak jego niezwykła historia. Wystarczy spojrzeć na zachowane fotografie i dokumenty, aby zrozumieć, że nie była to zwykła apteka. Była częścią historii miasta.
gzwolin 2026

🎶Nowe Spotkania z Muzyką Dawną🎶Już w dniach 13–14 czerwca 2026 roku Trzcińsko-Zdrój stanie się kolejny raz miejscem wyją...
27/05/2026

🎶Nowe Spotkania z Muzyką Dawną🎶

Już w dniach 13–14 czerwca 2026 roku Trzcińsko-Zdrój stanie się kolejny raz miejscem wyjątkowego wydarzenia poświęconego historii, kulturze i brzmieniom minionych epok. W ramach „Nowych Spotkań z Muzyką Dawną” mieszkańcy oraz goście z całego regionu będą mogli uczestniczyć w cyklu spotkań, prezentacji i koncertów przybliżających świat muzyki dawnej oraz dziedzictwa organowego regionu.
Program wydarzenia obejmuje m.in. prezentacje dawnych instrumentów, spotkania poświęcone historii i brzmieniu organów, występy artystyczne, koncerty oraz wydarzenia edukacyjne dla dzieci i dorosłych. Dlatego do uczestnictwa w wydarzeniu zapraszamy uczniów Szkoła Podstawowa im. Stefana Żeromskiego w Trzcińsku-Zdroju oraz Szkoły # muzycznej I stopnia w Gryfinie, którzy zagłębią się w świat dawnej muzyki oraz instrumentów z minionej epoki. Efekty z tych warsztatów zostaną zaprezentowane podczas dwudniowego święta muzyki, kultury i historii. Wszyscy zainteresowani mieszkańcy regionu będą mieli okazję poznać świat muzyki dawnej zarówno od strony praktycznej, jak i historycznej.
Kulminacyjnym punktem wydarzenia będzie niedzielny Koncert „Odgłosy Miasta” w wykonaniu famd.pl Fundacja Akademia Muzyki Dawnej ze Szczecina.

Organizatorami wydarzenie jest Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Trzcińskiej, Urząd Miejski w Trzcińsku-Zdroju oraz Powiat Gryfiński - ludzie i wydarzenia W organizacje włączyli się również Biblioteka i Centrum Kultury w Trzcińsku-Zdroju oraz Winnica Turnau. O patronat medialny zadbały portale chojna24.pl - portal informacyjny powiatu gryfińskiego i myśliborskiego oraz Gazeta Gryfińska.

Plakat: Zdjęcie(Maciej Molenda), pomysł(Dawid Buczkiewicz)

26/05/2026

To była prawdziwa podróż w czasie 🕰️ - wystarczyło tylko przekroczyć próg 🚪

„Takich drzwi jest więcej” tymi słowami, otworzył XII Noc Muzeów w Trzcińsku-Zdroju Jacek Kozakiewicz - prowadzący wydar...
25/05/2026

„Takich drzwi jest więcej” tymi słowami, otworzył XII Noc Muzeów w Trzcińsku-Zdroju Jacek Kozakiewicz - prowadzący wydarzenie, wskazując na zabytkowe drzwi, które zostały zainstalowane przy dawnym progu na placu po dawnych kamienicach. Później kontynuował: „Znajdują się w naszych kamienicach i domach i są to ostatni świadkowie minionego wieku. Kunszt ich wykonania oraz detale skłaniają do refleksji oraz świadczą o niezwykłych umiejętnościach ówczesnych rzemieślników. Otwierając dzisiaj przed Państwem te drzwi, chcieliśmy aby przekraczając ich próg wyruszyli Państwo z nami w podróż w czasie.” I była to prawdziwa podróż w czasie - tropem starych szyldów, dębowych wrót oraz detali architektonicznych, na które na codzień nie zwracamy uwagi. W tę podróż w czasie zabrali nas Ania i Marcin Lenard organizując już kolejną V Rodzinną Grę Terenową, w której udział wzięło 20 drużyn i prawie 70 osób! W oczekiwaniu na zapisy można było skorzystać ze strefy sportowej lub narysować na chodnikach wymarzoną kamienicę. Na zwycięzców czekało trofeum a dla wszystkich uczestników ciekawe gadżety z niesamowitą grafiką, nawiązującą do nazwy wydarzenia. Kolejnym krokiem było otwarcie wydarzenia i wprowadzenie w tematykę, przez burmistrza Bartłomieja Wróbla, Dyrektor BiCK Reginę Brzezińską oraz Prezesa SMZT Dawida Buczkiewicza. Na dawne ulice Bad Schönfließ (dziś. Trzcińsko-Zdrój) w swoim krótkim wykładzie zabrał nas Tadeusz Kolucki, który opowiadał nie tylko budynkach ale także ich mieszkańcach. W podróż w świat mody zabrała nas grupa rekonstrukcyjna Retro Vibes wraz z niezrównaną Olga Dąbkiewicz. Zanim stanęli na wybiegu, prezentując stroje sprzed ponad stu lat, spacerowali po naszym mieście budząc ciekawość wszystkich mieszkańców. W muzyczną i sentymentalną podróż zabrała nas Julita Kożuszek, która przygotowała utwory i wiersze Agnieszki Osieckiej, choć nie tylko. Wybrzmiały one w murach dawnych kamienic, przenosząc nas w czasie oraz wywołując przyjemne dreszcze i ciarki a niektóre porwały do tańca. Punktem kulminacyjnym tego wieczoru był film w reżyserii Heleny Kwiatkowskiej ” Imperium Stoewerów. Od pralki do limuzyny. Była to niezwykle ciekawa historia rozwoju przemysłu motoryzacyjnego w Szczecinie i na Pomorzu Zachodnim”. Film powstał w ramach projektu i dofinansowany był ramach Programu Współpracy Interreg VIA Meklemburgia Pomorze Przednie / Brandenburgia / Polska 2021-2027 oraz z budżetu państwa. Zwieńczeniem całości był krótki - filmowy - spacer ulicami naszego miasta, który przygotował dla nas Grzegorz Zwoliński. Była to podróż w czasie, dzięki unikatowym slajdom i zdjęciom z lat 60-tych.

To wydarzenie nie byłoby możliwe gdyby nie współpraca, która była naprawdę szeroko zakrojona. Dziękujemy gospodarzom miejsca, w którym odbyła się XII Noc Muzeów - Państwu Karpińskim oraz Panu Jarząbowi. Dziękujemy współorganizatorom: Urząd Miejski w Trzcińsku-Zdroju, Biblioteka i Centrum Kultury w Trzcińsku-Zdroju a także OSP Trzcińsko-Zdrój i Zakładowi Komunalnemu. W tym dniu byli z nami i zadbali o nasze pełne brzuszki Kulinarne Kółka oraz KGW "Jezioranki" . Podziękowania kierujemy w stronę sponsorów – firmy Vreespol oraz tym którzy dołożyli cegiełkę - Paletex Jarek Urban, Łukasz Szurgociński, Anna Iwanów, Ela i Marek Meckier, Zbigniew Buczkiewicz oraz szczególnie niskie ukłony dla tych, którzy byli na pierwszej lini – członkowie Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Trzcińskiej oraz przyjaciele. Zdjęcia wykonywali Piotr, Patrycja i Maciej, na punktach podczas gry miejskiej spotkaliście Tymoteusza, Dariusza, Zuzannę, Wiktora, Jacka L., Marlenę, Grzegorza K. i Szymona. Pomysłodawcami i budowniczymi trasy byli niezrównani i kreatywni: Ania i Marcin. Wydarzenie nie miało by miejsca bez udziału Grzegorza Z., Ani i Zuzi, Jacka K., Tadeusza, Antoniego, Pauli i Dawida. Dziękujemy pięknie również wszystkim mieszkańcom i gościom, którzy przybyli, brali udział oraz na koniec włączyli się w sprzątanie. Dziękujemy również tym, którzy pilnowali punktów znajdujących się przy drzwi ich domów i w ten sposób włączyli się w organizację wydarzenia. Na koniec dziękujemy za patronat medialny chojna24.pl - portal informacyjny powiatu gryfińskiego i myśliborskiego.

Fot: M. Molenda, D. Buczkiewicz

Do zobaczenia za rok! 👋

Szkoła Podstawowa im. Stefana Żeromskiego w Trzcińsku-Zdroju. Historia niezwykłej pracowni historycznejDzisiejsi uczniow...
15/05/2026

Szkoła Podstawowa im. Stefana Żeromskiego w Trzcińsku-Zdroju. Historia niezwykłej pracowni historycznej
Dzisiejsi uczniowie trzcińskiej podstawówki zapewne nie zdają sobie już sprawy, jak wyglądały sale lekcyjne przed kilkudziesięciu laty. Nie było kolorowych wykładzin, boazerii, elektronicznych tablic ani komputerowych prezentacji. Klasy były skromne, ale schludne. Ściany do połowy pokrywała olejna lamperia, wyżej pobielony tynk, a pod nogami znajdowała się drewniana podłoga z szerokich desek, nasączonych ciemną substancją ochronną wydzielającą charakterystyczny zapach, który do dziś pamiętają dawni uczniowie. Na frontowej ścianie wisiała duża czarna tablica oprawiona w drewnianą ramę. Nad nią obowiązkowo godło państwowe oraz portrety ówczesnych przywódców. Obok tablicy stała niewielka szafka z kredą, kałamarzami, zeszytami i różnymi szkolnymi drobiazgami, które „zawsze mogły się przydać”. Czasami przy ścianie ustawiano drewniany stojak z mapami albo metalowy stojak z miską do mycia rąk. Salę wypełniały ciężkie drewniane ławki ustawione w kilku rzędach, a pośrodku stało biurko nauczyciela. Tak wyglądała zwyczajna szkolna rzeczywistość połowy lat sześćdziesiątych.
I właśnie na tle tych zwyczajnych, surowych klas powstało w Trzcińsku-Zdroju coś zupełnie niezwykłego.
Jest rok szkolny 1965/1966.
Wchodząc do szkoły głównym wejściem od ulicy 2 Lutego, przez pokaźne dębowe wrota, pokonujemy kilka kamiennych stopni i znajdujemy się na parterze starego gmachu szkoły. Przed nami rozciąga się długi korytarz. Z prawej i lewej strony mijamy drzwi prowadzące do sal lekcyjnych, po prawej stronie schody prowadzące na wyższe piętra, my jednak idziemy dalej, aż do drzwi znajdujących się niemal na końcu korytarza. Po ich otwarciu człowiek miał wrażenie, że przekracza granicę dwóch światów. Oczom uczniów ukazywała się bowiem niezwykła sala lekcyjna, lecz coś przypominającego niewielkie muzeum historyczne. O tym, że nadal była to szkolna klasa, świadczyły właściwie jedynie rzędy ławek i czarna tablica. Reszta przypominała bardziej izbę pamięci, gabinet kolekcjonera lub scenografię do historycznego filmu. To właśnie tutaj nauczyciel historii Kazimierz Sandulak stworzył jedną z najbardziej niezwykłych pracowni szkolnych w regionie, która w 1970 roku otrzymała oficjalny tytuł „Pracowni Wiodącej”, nadany przez Okręgowy Ośrodek Metodyczny w Szczecinie. Pracownia powstawała praktycznie od zera. Nie było dużych pieniędzy, gotowych pomocy naukowych ani specjalnego zaplecza. Sala była niewielka i z czasem wręcz przeładowana eksponatami. Jednak właśnie w tym tkwił jej niezwykły klimat. Większość znajdujących się tam modeli, plansz i rekwizytów wykonali sami uczniowie, podczas zajęć praktyczno-technicznych albo po prostu we własnych domach. Nieraz zdarzało się, że bardziej pochłaniało ich budowanie kolejnej tarczy, kuszy czy makiety grodu niż nauka do innych przedmiotów. Ogromną inspiracją dla młodzieży było samo Trzcińsko-Zdrój. Średniowieczne mury obronne, baszty i bramy miejskie, które przetrwały wojnę praktycznie bez większych zniszczeń, działały na wyobraźnię uczniów. W tamtych latach stare kamienne mury nie były jeszcze atrakcją turystyczną w dzisiejszym rozumieniu. Dla młodych ludzi były czymś tajemniczym, niemal żywym śladem dawnego świata. Wielu chłopców po obejrzeniu murów, baszt czy ciemnych przejść obronnych wracało do domu i próbowało własnoręcznie wykonywać miecze, tarcze, włócznie albo modele dawnych grodów. Ogromne wrażenie robiły również filmy historyczne wyświetlane w tutejszym kinie, szczególnie „Krzyżacy”. Uczniowie odnajdywali w filmowych kadrach coś znajomego, architekturę przypominającą stare zakątki Trzcińska-Zdroju. To pobudzało wyobraźnię. A wyobraźnia bardzo szybko zamieniała się w twórcze działanie. Kazimierz Sandulak potrafił tę młodzieńczą fascynację doskonale wykorzystać. Na ścianach pracowni zawisły wielkie ręcznie wykonywane plansze historyczne: „Oblężenie Konstantynopola”, „Cedynia 972”, „Psie Pole 1109”, „Bitwa pod Grunwaldem” czy „Poznaj dzieje oręża polskiego”. Obok nich pojawiały się własnoręcznie wykonane miecze, halabardy, maczugi, kusze, tarcze i modele dawnych machin wojennych. Na półkach ustawiano rekonstrukcje chat słowiańskich, warsztatów tkackich, żaren, grodów i dawnych osad. W gablotach znajdowały się książki, eksponaty archeologiczne oraz różnego rodzaju przedmioty stylizowane na dawne epoki. Niektóre eksponaty były proste i surowe, inne zaskakiwały pomysłowością i dokładnością wykonania. W ich tworzenie angażowali się również nauczyciele, kierownik szkoły Zbigniew Przetacznik i nauczyciel Jan Sokólski, obydwaj uzdolnieni plastycznie i malarsko. To właśnie oni pomagali wykonywać duże plansze, tablice chronologiczne i opisy, które nadawały całej pracowni wyjątkowego charakteru. Wiele plansz wykonywano ręcznie na brystolu i grubym płótnie. Były kolorowane farbami, kredkami i tuszem. Część eksponatów zawieszano na ścianach, inne ustawiano na półkach lub specjalnych stołach. Modele broni opatrzone były własnoręcznie pisanymi etykietami i krótkimi opisami. W gablotach znajdowały się także znaleziska archeologiczne, monety, książki historyczne, albumy oraz kroniki przygotowywane przez uczniów. Duże wrażenie robiły również ogromne plansze przedstawiające przebieg bitew i oblężeń. Dla uczniów była to wtedy prawdziwa podróż w czasie. Historia przestawała być suchym tekstem z podręcznika, a stawała się czymś żywym i namacalnym. Dzisiaj patrząc na zachowane fotografie tej pracowni można odnieść wrażenie, że była ona czymś znacznie więcej niż zwykłą klasą. Była połączeniem szkolnej sali, muzeum regionalnego i warsztatu młodych pasjonatów historii. Wszystkie zachowane fotografie tej niezwykłej pracowni zostały obecnie poddane współczesnej obróbce elektronicznej. Zdjęcia zostały oczyszczone z zabrudzeń i rys, wyostrzone oraz pokolorowane. Ta częściowo sztuczna ingerencja w stare czarno-białe fotografie pozwoliła wydobyć ogromną ilość szczegółów i detali, których wcześniej praktycznie nie dostrzegaliśmy. Dopiero po koloryzacji i cyfrowym wzmocnieniu obrazu zaczęły pojawiać się wyraźnie widoczne faktury drewna, napisy na planszach, barwy tarcz, uzbrojenia i dziesiątki drobnych elementów tworzących klimat tej niezwykłej sali. Oczywiście technika ta nadal nie jest doskonała i wiele fotografii wymagało dodatkowych ręcznych poprawek, jednak efekt końcowy pozwolił niejako ponownie wejść do tej pracowni i spojrzeć na nią oczami uczniów sprzed ponad pół wieku. Właśnie dlatego zdecydowałem się pokazać czytelnikom również te współcześnie opracowane fotografie — ponieważ dzięki nim łatwiej zrozumieć wyjątkowość miejsca stworzonego przez Kazimierza Sandulaka i jego uczniów. I chyba właśnie dlatego wiedza zdobywana w tej niezwykłej sali zostawała uczniom w pamięci na całe życie.
gzwolin-2026

Cień z dawnej bramyTegoroczna XII Noc Muzeów w Trzcińsku-Zdroju poświęcona została ulicom, kamienicom i miejscom, które ...
09/05/2026

Cień z dawnej bramy
Tegoroczna XII Noc Muzeów w Trzcińsku-Zdroju poświęcona została ulicom, kamienicom i miejscom, które przez dziesięciolecia współtworzyły historię naszego miasta, a dziś często istnieją już jedynie na starych fotografiach i we wspomnieniach mieszkańców. Wraz ze znikającymi budynkami odchodzą również związane z nimi historie, detale i tajemnice, których znaczenia przez lata często nawet nie dostrzegaliśmy. Jednym z takich miejsc był dawny zespół folwarcznych stodół przy ulicy Cmentarnej. Przez dziesięciolecia na ścianie jego ceglanej bramy widniał zagadkowy wizerunek czarnej postaci w kapeluszu, znak, który pamiętało wielu starszych mieszkańców Trzcińska-Zdroju, lecz którego prawdziwe pochodzenie przez lata pozostawało nieznane.
Idąc ulicą Cmentarną w stronę dzielnicy zwanej potocznie „Kozią Górką”, jeszcze kilka lat temu po lewej stronie stał potężny budynek gospodarczy należący przed II wojną światową do zamożnego gospodarza o nazwisku Engelke. Po wojnie budynek ten wraz z całym kompleksem i zapleczem przejęło państwo polskie, tworząc w nim spółdzielnię produkcyjną, zwaną do dziś przez starszych mieszkańców po prostu „kołchozem”. Dziś po dawnym zespole zabudowań nie ma już śladu. Większość obiektów została rozebrana w listopadzie 2018 roku. Ocalał jedynie niewielki fragment stanowiący dawniej część całego ciągu zabudowy, który po przebudowie stał się domem mieszkalnym. Wróćmy jednak do czasów, gdy kompleks jeszcze istniał. Wjazd do folwarku prowadził przez potężną ceglaną bramę, a na jednej z jej ścian przez dziesięciolecia widniał tajemniczy wizerunek znacznych rozmiarów. Czarna, pochylona sylwetka mężczyzny w kapeluszu na jasnym tle. Bez twarzy, bez detali, jak cień rzucony na mur. Starsi mieszkańcy pamiętają, że pod postacią przebijał kiedyś częściowo zatarty napis odczytywany jako „psyt”, a sam obraz budził ciekawość i niepokój. Dzieciom z lat 60. i 70. sylwetka ta kojarzyła się nawet z popularnym wówczas w telewizji Zorro. Dziś, po latach i po zniknięciu samych zabudowań, możemy z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, czym naprawdę był ten znak i skąd się wziął. Nie był to przypadkowy rysunek ani powojenne graffiti. Wszystko wskazuje na to, że był to fragment szeroko zakrojonej akcji propagandowej III Rzeszy prowadzonej w czasie II wojny światowej pod hasłem „Feind hört mit”, „Wróg słucha”. Kampania ta, rozwijana szczególnie intensywnie w latach 1939–1944, była dziełem aparatu propagandy państwowej kierowanego przez Josepha Goebbelsa, ministra propagandy III Rzeszy. Jej celem było zaszczepienie w społeczeństwie poczucia ciągłego zagrożenia i nieufności. Przypominano, że każde nieostrożne słowo może zostać podsłuchane, a przypadkowy rozmówca może okazać się kimś zupełnie innym, niż się wydaje. W ramach tej akcji powstała cała seria plakatów ostrzegawczych drukowanych i rozpowszechnianych na ogromną skalę w miastach oraz na terenach okupowanych. Charakterystycznym motywem tych przedstawień był tzw. „Schattenmann” – „człowiek-cień”. Pochylona, anonimowa postać w kapeluszu, czarna plama bez twarzy, symbolizująca ukrytego obserwatora, szpiega, kogoś, kto słucha. Często towarzyszył jej krótki, sugestywny napis „Pst!”, czyli „Cicho!”, oraz hasło „Feind hört mit”. Tego typu plakaty pojawiały się na dworcach, w zakładach pracy, urzędach, koszarach, magazynach i wszędzie tam, gdzie pracowało lub przemieszczało się wiele osób. Co istotne, nie wszędzie ograniczano się do rozwieszania drukowanych afiszy. W wielu miejscach wykonywano ich uproszczone wersje bezpośrednio na murach. Malowane ręcznie przedstawienia, często sprowadzone jedynie do samego cienia i krótkiego napisu, były znacznie trwalsze i lepiej wpisywały się w przestrzeń użytkową. I właśnie z taką formą mamy do czynienia w Trzcińsku-Zdroju. Namalowany wizerunek był dużych rozmiarów, a sama brama prowadziła do zespołu stodół i spichlerzy, w których przechowywano zboże i prowadzono prace gospodarcze. Była to przestrzeń pracy, magazynowania i ciągłego przemieszczania się ludzi. Dokładnie taki typ miejsca, w którym komunikat „nie mów za dużo, ktoś może słuchać” miał realne zastosowanie. Po 1945 roku niemieckie napisy były systemowo usuwane lub zamalowywane jako niepożądane ślady okupacji. Zamalowywano słowa, hasła i oznaczenia, jednak obrazy, szczególnie takie, które z czasem traciły jednoznaczność, często pozostawały. W przypadku trzcińskiej bramy napis został zatarty, ale sama sylwetka przetrwała jako ciemna plama na jaśniejszym tle. Z biegiem lat farba blakła, mur niszczał, a pierwotny przekaz zacierał się coraz bardziej. Pozostało wspomnienie „psyt”, najprawdopodobniej zniekształcone w pamięci dawne „Pst!”, oraz charakterystyczny cień, który dla kolejnych pokoleń przestawał być ostrzeżeniem, a stawał się zagadką. W latach 60. dzieci widziały w nim bardziej bohatera filmowego niż element wojennej propagandy. I być może właśnie w tym tkwi niezwykłość tej historii, znak, który miał kiedyś wzbudzać strach i podejrzliwość, z czasem stał się częścią lokalnych wspomnień i dziecięcej wyobraźni. Wraz z rozbiórką zespołu budynków folwarcznych zniknął również materialny ślad tej historii. Pozostały jednak wspomnienia mieszkańców, fotografie oraz dokumentacja, dzięki którym możliwe stało się odtworzenie wyglądu dawnej bramy i próba zrozumienia znaczenia tajemniczego malowidła. Poniżej prezentujemy archiwalne fotografie przedstawiające dawny obiekt oraz widoczny jeszcze wizerunek znajdujący się na ścianie bramy przejazdowej. Dla porównania zamieszczamy również rekonstrukcję wnętrza przejazdu folwarcznego wykonaną przy pomocy AI, przedstawiającą prawdopodobny wygląd tego miejsca około lat 1943–1944. Rekonstrukcja powstała na podstawie współczesnych fotografii, zachowanych relacji mieszkańców pamiętających dawny wygląd zabudowań oraz analizy oryginalnych niemieckich plakatów propagandowych z serii „Pst! Feind hört mit” („Cicho! Wróg słucha”). To właśnie one pozwoliły z dużym prawdopodobieństwem ustalić pochodzenie tajemniczego wizerunku, który przez dziesięciolecia widoczny był w trzcińskiej bramie. Porównanie zachowanych plakatów z relacjami mieszkańców oraz dawnymi fotografiami pozwoliło po raz pierwszy spojrzeć na ten zagadkowy znak nie jako przypadkowe malowidło, lecz jako fragment większej wojennej kampanii propagandowej, której ślad przez kilkadziesiąt lat trwał na murze dawnego folwarku w Trzcińsku-Zdroju.
gzwolin2026

1 maja 1954 roku – pracownicy Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Trzcińsku-Zdroju, tuż przed wymarszem w pochodz...
04/05/2026

1 maja 1954 roku – pracownicy Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Trzcińsku-Zdroju, tuż przed wymarszem w pochodzie pierwszomajowym. Fotografia wykonana została na ulicy Kościuszki, jednej z głównych ulic powojennego miasta. Po prawej stronie widoczny jest fragment budynku Gminnej Spółdzielni, na parterze znajdował się sklep, na piętrze biura. Było to jedno z ważniejszych miejsc lokalnego życia gospodarczego, obsługujące zarówno mieszkańców miasta, jak i okoliczne wsie. Ujęcie ma charakter przedpochodowy – pracownicy ustawieni są jeszcze w zwartym szeregu, przygotowani do wejścia do kolumny marszowej. W takich momentach często wykonywano pamiątkowe fotografie dokumentujące udział zakładów pracy w obchodach 1 Maja, najważniejszego święta państwowego w latach 50. Na pierwszym planie widoczne są flagi o wyraźnym znaczeniu symbolicznym. Zielone – spółdzielcze, związane z rolnictwem i środowiskiem wiejskim. Czerwone – symbol ruchu robotniczego i ideologii państwowej. Pomiędzy nimi obecne są biało-czerwone flagi państwowe. W tle rozciągnięty jest transparent z hasłem: „Niech żyje sojusz robotniczo-chłopski, niewzruszona podstawa siły i rozwoju Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej”. W prawym górnym rogu widoczny jest portret Włodzimierza Lenina, charakterystyczny element dekoracji tego typu uroczystości. Zwraca uwagę także sama przestrzeń, brukowana ulica, skromne elewacje kamienic oraz biało-czerwone flagi w oknach, podkreślające charakter święta.
Stoją od lewej: Władysław Bednarz – pracownik restauracji, Michał Szczepański – kadrowy i sekretarz POP, Maria Rycerz-Chlebowicz – sklepowa, Adolf Mazurkiewicz – pracownik finansowy, ……. ?, Genowefa Żurawiecka – sklepowa w piekarni, Wojciechowska – sklepowa, Piotr Pietruk – główny księgowy, Piotr Ojrzanowski – prezes, Anna Płotkowska – sklepowa, Józefa Jaroń – księgowa, Władysław Pytlak – kierownik rozlewni, Janina Palczak – księgowa dekrecistka, Stefania Zwolińska – księgowa dekrecistka, Jan Krawiec – pracownik magazynowy, Jan Ulanicki – pracownik skupu, Honorat Wojciechowski – pracownik skupu złomu, Władysław Stanisławski – pracownik skupu. Poniżej prezentowany jest skan oryginalnej fotografii (autor nieznany) oraz jej współczesna wersja poddana kolorowaniu cyfrowemu. Kolorowanie wykonano z uwzględnieniem realiów epoki, charakterystycznej kolorystyki lat 50, materiałów oraz symboliki widocznej na zdjęciu. Celem było wydobycie klimatu tamtego dnia i przybliżenie go współczesnemu odbiorcy. Należy jednak pamiętać, że taka rekonstrukcja ma charakter interpretacyjny, mimo ręcznej pracy nad zdjęciem i wielu godzin korekty, współczesne metody nie są jeszcze doskonałe, szczególnie w odwzorowaniu twarzy i drobnych detali. Kolor stanowi więc uzupełnienie oryginału i próbę odtworzenia atmosfery minionego czasu. W ubiegłym tygodniu fotografia ta została opublikowana przez inną stronę zajmującą się historią naszego miasta. Autor ograniczył się do prośby o rozpoznanie osób, i na tym w zasadzie się skończyło. Udało się ustalić zaledwie kilka nazwisk. My podeszliśmy do tematu inaczej. Dotarliśmy do osób, które pamiętają tamte czasy i znają środowisko Gminnej Spółdzielni. To rozmowy, weryfikacja i cierpliwe składanie historii z konkretnych relacji. Efekt, niemal pełna identyfikacja osób widocznych na fotografii. Brakuje jednego nazwiska, które wciąż pozostaje do potwierdzenia. Bo historia lokalna nie robi się sama. Wymaga czasu, dociekliwości i zaangażowania. Jak coś robić, to rzetelnie i do końca. gzwolin 2026

Adres

Cmentarna 1 A
Trzcinsko Zdroj
74-510

Telefon

+48694156782

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Trzcińskiej umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Trzcińskiej:

Udostępnij