02/02/2025
Stowarzyszenie Green World z okazji ŚWIATOWEGO DNIA MOKRADEŁ obchodzonego w dniu 02.02.2025r., pod hasłem „Chrońmy mokradła dla naszej wspólnej przyszłości”
„Jeden obraz wart więcej niż tysiąc słów” przysłowie chińskie - vide: załączona "prezentacja".
Z całą mocą podkreślamy, iż oświadczenie nasze i wykonana praca jest formą działania nie „przeciwko” a „za” – za ścisłą, niczym niezmąconą, pełną ochroną unikatowego środowiska mokradeł Bagien Biebrzańskich.
Myślimy globalnie działamy lokalnie - Stowarzyszenie Green World z siedzibą we wsi Brzeziny w południowej otulinie Biebrzańskiego Parku Narodowego (dalej: BbPN) postuluje i apeluje o utworzenie tzw. strefy ochronnej zwierząt łownych z całkowitym zakazem polowań, celem otoczenia niezakłóconym spokojem całego naturalnego, unikatowego w skali Europy, bagiennego ekosystemu mokradeł kotliny Biebrzy.
Działalność nasza skupia się w szczególności na południowym obszarze pradoliny Biebrzy z racji znajomości terenu, społeczności lokalnej, uwarunkowań środowiskowych, etc. W oparciu o posiadaną wiedzę oraz prywatne środki opracowaliśmy mapę oraz prezentację celem unaocznienia opinii publicznej oraz kręgom decyzyjnym argumentów za tym przemawiających, rzec można w sposób obrazowy. Postulujemy, w szczególności objęciem zakazem polowań otuliny w widłach Biebrzy i Narwi od ujścia Biebrzy do wysokości rezerwatu „Szelągówka” - rozległego boru wydmowego.
Południowa granica BbPN – otoczona jest jak obóz koncentracyjny wieżami ambon myśliwskich…. W pasie bagienno-leśno-łąkowym - obszar Natura 2000 - na łuku około 16 kilometrów, zlokalizowanych jest aż… 67 urządzeń łowieckich (opracowana przez nas mapa bynajmniej nie zawiera wszystkich...). Takiego zagęszczenia ambon w bezpośrednim sąsiedztwie parku narodowego, w tym na dodatek jego obszaru ściśle chronionego nie ma najprawdopodobniej w całej Europie. Już sam nawet aspekt walorów krajobrazowych jawi się jako mocno wątpliwy, usiany na gęsto wieżami ambon.
Ekosystemy i żyjący w nich przedstawiciele fauny nie znają granic administracyjnych wyznaczanych przez człowieka w celu ich ochrony tym bardziej, iż granice te nie są naturalnymi przeszkodami demarkacyjnymi, utrudniającymi ich swobodne wędrowanie. To nie są ogrody zoologiczne. Zwierzęta przemieszczają się swobodnie ze swoich mateczników i często są zwabiane na tzw. nęciska zakładane przez myśliwych, również z lizawkami dla zwierzyny płowej , obserwowane są przez fotokamery na bieżąco informujące via GSM o ich pojawieniu się obok ambon sąsiadujących z granicą BbPN – trafiają prosto pod lufy broni palnej, wyposażonej nie tylko w celowniki optyczne ale i nokto i termowizory umożliwiające skuteczny strzał w nocy. Nieświadome niczego nie mają najmniejszych szans. W okresie rykowiska na obydwu obwodach, balansując na granicy BbPN poluje na oszołomione testosteronem jelenie b*ki nawet kilkunastu myśliwych w ciągu jednego dnia, w pogoni za trofeami. Rezerwat „Szelągówka” praktycznie odcięty jest ambonami od strefy ochrony ścisłej BbPN.
Obwody łowieckie 148 i 149 dzierżawione przez koło łowieckie „Głuszec” Rzędziany pokrywają się z tzw. otuliną BbPN czyli, cytując za ustawą o ochronie przyrody: „wydzielonym obszarem ochronnym, zabezpieczający go przed zagrożeniami zewnętrznymi wynikającymi z działalności człowieka…”. Brzmi to wręcz kuriozalnie gdyż w tej otulinie oprócz permanentnych polowań indywidualnych z zastraszającej liczby ambon, odbywają się również cyklicznie polowania zbiorowe. Tyralierą, szeroką na kilkaset metrów naganka zaczyna pędzenia na długości kolejnych kilkuset metrów, zaczynając mioty często od samej granicy BbPN, płosząc przeraźliwym hałasem wszystko, co żywe i pędząc na linię myśliwych gotowych do strzału. Tylko w okresie od końca października do końca grudnia 2024r., na obydwu obwodach odbyło się aż osiem tego typu polowań przeczesujących tereny, wprowadzając zamęt i chaos … w tym na obszarach, w których od kilku lat pojawiły się i starają się zadomowić rysie – przepiękny, skrajnie nieliczny w Polsce gatunek, wcześniej tu nie występujący. Populacja rysia w naszym kraju szacowna jest na zaledwie 167-370 osobników…
Warto zaznaczyć, iż wątpliwe zastosowanie znajduje w stosunku do tych obszarów koronny argument myśliwych, co do zwalczania ASF (tak jakby była to jedyna motywacja polowań – bądźmy poważni) gdyż od czterech lat odnotowano tu raptem dwa przypadki tej choroby a w regulowaniu populacji (kolejny chybiony argument) dzików czy jeleniowatych z powodzeniem zastępuje myśliwych stabilna populacja wilków i rysie, które nieniepokojone miejmy nadzieję również wytworzą silną, lokalną populację. Zwierzęta osłabione, chore np. dziki na ASF jako pierwsze stają się pokarmem leśnych drapieżników bo takie są mechanizmy samoregulacji natury. Ponadto tzw. odstrzały sanitarne czy selekcyjne dopuszczalne są nawet w parkach narodowych jeżeli stosowne organy publiczne a nie prywatne koła łowieckie uznają to za konieczne.
O znikomym problemie szkód łowieckich w uprawach rolnych w obwodach 148 i 149 świadczą wypłacane rolnikom kwoty, które oscylują średnio w granicach kilku tysięcy złotych rocznie – czyż jest to cena nie do udźwignięcia dla Państwa Polskiego celem całkowitej ochrony otuliny BbPN przed presją łowiecką i związaną z nią intensywną ingerencją w jednej z największych ostoi dzikiej przyrody w Europie ? Pytanie o naturze retorycznej… Na szczęście dla dzikiej przyrody w południowej otulinie nie rozwinęła się intensywna gospodarka rolna, nie występują tu wielkie monokultury upraw np. kukurydzy, klasa ziemi jest bardzo słaba – VI, wsie są wyludnione, nieliczni rolnicy gospodarują na kilku hektarach, tzw. „małorolni” (z całym szacunkiem dla ich trudu) a dosłownie kilku - kilkunastu prowadzi gospodarkę rolną w większym rozmiarze skupiając się na hodowli krów mlecznych. Wszyscy bardzo korzystają na dopłatach do hektara w programach rolno - środowiskowych gdyż jak wiadomo są w znacznie wyższe niż standardowe dopłaty. Wiele hektarów wskutek wyludniania się wsi i klęski suszy jest ugorowane. W związku z powyższym kolejny koronny argument myśliwych o ochronie upraw nie broni się kompletnie. Intensywna gospodarka łowiecka jest więc odwrotnie proporcjonalna do rolnej. O przejawach „miłości” podlaskich rolników do myśliwych świadczą doniesienia medialne z ogólnopolskich, masowych protestów w marcu 2024r., podczas, których blokowali oni belotami słomy siedzibę zarządu okręgowego PZŁ w Białymstoku.
W otulinie parku odbywają się polowania na ptaki np. cyraneczki i łyski, których populacja spada w zastraszającym tempie. Nie zapominajmy, że tereny te są królestwem ptaków, zaobserwowano tu ponad 250 ich gatunków czyli ponad 80% polskiej awifauny – od wielu lat przyciągają ornitologów z całego świata.
Wierzymy, iż nawet w środowiskach łowieckich, podkreślających swoje oddanie ochronie przyrody znajdą się zwolennicy zaniechania polowań w tak cennych przyrodniczo ekosystemach. Warto nadmienić, iż koło łowieckie „Głuszec” dysponuje dodatkowo aż trzema obwodami łowieckimi poza kotliną Biebrzy, na terenach intensywnie rolniczych i nie tak bezcennych przyrodniczo gdzie jego członkowie mogą z powodzeniem realizować swoją pasję uwalniając dolinę Biebrzy od swojej zbędnej nadaktywności łowieckiej. Zyskają na tym wszyscy oprócz garstki myśliwych.
Zachęcamy i serdecznie prosimy wszystkich, którym leży na sercu zachowanie w jak najbardziej nienaruszonym przez presję człowieka stanie pradoliny Biebrzy o udostępnianie naszego posta, mapy, oświadczenia, prezentacji zdjęć, kopiowanie, przesyłanie.
„Chrońmy mokradła dla naszej wspólnej przyszłości” – chrońmy w sposób czynny. Nie wiara czyni cuda a działanie. Przyszłość kształtuje się w chwili obecnej.
c.d.n.
Dziękujemy za uwagę