20/05/2026
Ciekawe co za "mistrz" marketingu i reklamy przygotował PZU tę kampanię? Ciekawe co za "mistrz" to zatwierdził? Kto tu się bawi i czyimi emocjami? Rower to nie tylko "zabawa", to przede wszystkim środek transportu i rekreacji, który warto wspierać oraz promować. Rowerzyści są częściej ofiarami, a nie sprawcami wypadków co można wyczytać ze statystyk. Nasz największy polski ubezpieczyciel zamiast wykorzystać okazję do zwrócenia uwagi na to jak ważny jest szacunek na drodze i że wszyscy powinniśmy go sobie okazywać na co dzień, w swojej kampanii tylko umacnia podziały i powiela stereotypy... Więcej o tym, dlaczego ta kampania jest szkodliwa przeczytacie w udostępnionym poście.
Kiedy na inaugurację tegorocznego PEKAO BIKE EXPO reprezentująca PZU pani dyrektor Agnieszka Żebrowska długo i obrazowo opowiadała o zaagażowaniu marki w poprawę bezpieczeństwa i rozwój transportu rowerowego w Polsce, można było odnieść wrażenie, że w końcu nawet wielkie firmy zrozumiały, że świat się zmienia i rower - również w Polsce - staje się pełnoprawnym środkiem transportu i przestaje być postrzegany jako fanaberia wciśniętych w lycrę facetów w średnim wieku, którym się wydaje, że są Pogaczarami.
To było ledwie miesiąc temu. Szybko i źle się zestarzało. Już kilkanaście dni później PZU z pompą ogłosiło start kampanii "Mistrzu, pomyśl", adresowaną do użytkowników jednośladów, w tym do rowerzystów, którym poświęcono odrębną część przekazu.
Co my tu mamy?
Po pierwsze: absolutnie zafałszowany obraz, podparty niezrozumiałymi danymi. W komunikacji jest mowa o tym, że rocznie ginie na drogach "ponad 200 mistrzów kierownicy". Pewnie wliczono tutaj również kierujących motorowerami i hulajnogami, bo według oficjalnych danych w ubiegłym roku zginęło na polskich drogach 155 rowerzystów.
Rzecz w tym, że spośród tych 155 zabitych sprawcami wypadków było 67. Nawet nie połowa. Te 88 pozostałych osób, które straciły życie, to były ofiary zdarzeń spowodowanych przez innych uczestników ruchu. Nazywanie ich "mistrzami dwóch kółek" wydaje mi się nie tyle niezręczne, co wprost obraźliwe.
Gdyby autorzy tej kampanii spojrzeli w statystyki nieco głębiej, być może znależliby także informację, że najliczniejszą grupą wiekową rowerzystów, którzy giną w wypadkach, są osoby powyżej 60. roku życia (36 zabitych). No "mistrzowie dwóch kółek" jak nic.
Po drugie: mamy tu wybite hasło, że "przecież nie o taką zabawę chodziło".
Czyli już nie tylko nazywamy ofiary spowodowanych przez innych wypadków "mistrzami dwóch kółek", ale mówimy wprost, że w jeździe na rowerze chodzi tylko o zabawę.
Dla mnie to w sumie dobra informacja, bo coraz szybciej zbliżam się do tej najbardziej zagrożonej grupy wiekowej, ale teraz przynajmniej wiem, że zginę, świetnie się bawiąc. Bo przecież tym 36 zabitym 60-latkom chodziło o zabawę, tak?
I tu znowu warto zerknąć do policyjnych statystyk, z których wprost wynika, że najwięcej wypadków z udziałem rowerzystów ma miejsce w środku tygodnia: w środę (592), czwartek (567) i piątek (551).
No pomyślmy... czy przypadkiem to nie ma jakiegoś związku z tym, że ludzie dojeżdżają rowerami do pracy lub szkoły? Albo wykorzystują rowery w innych celach, na przykład jadąc po zakupy? Czy może w środku tygodnia też się świetnie bawią? Lepiej niż w soboty (420 zdarzeń) i niedziele (307 wypadków).
Gdzie są - przepraszam - wszystkie te deklaracje, że rower ma być pełnoprawnym środkiem transportu, skoro walimy ludziom po oczach wielkim napisem, że chodzi o zabawę, w której fanom dwóch kółek wydaje się, że są mistrzami.
I tak, abolutnie zgadzam się ze stwierdzeniem, że każdy uczestnik ruchu - w tym rowerzysta - powinien na drodze myśleć. Nieustannie.
Ale nie wiem, czy tę komunikację można było wymyślić gorzej, bardziej stygmatyzując rowerzystów i jeszcze bardziej penalizując ofiary niezawinionych przez siebie zdarzeń.
Nie sposób uwolnić się od wrażenia, że ta kampania wyśmiewa rowerzystów i czyni ich jako ogół jedynymi odpowiedzialnymi za to, że niektórzy z nich giną.
Bardzo jestem ciekaw, co czują ci pracownicy PZU, którzy przyjeżdżają do pracy rowerami?
____________________
Fotę zajumałem od Ultrakolarz, który nagłośnił sprawę u siebie i poniekąd zainspirował mnie do powyższego.