26/05/2026
„Możemy bezczynnie obserwować, jak zamęt i rzeź zalewają świat… albo spróbować coś zmienić.”
„Bat-Man: Pierwszy Rycerz”, nowa opowieść alternatywna ze świata DC, właśnie ukazała się w Polsce nakładem Świat Komiksu.
Jest rok 1939, jeszcze nie minęła pamięć o Wielkiej Wojnie, a już czuć w powietrzu zapowiedź jeszcze straszniejszego globalnego konfliktu. W Gotham dochodzi do serii brutalnych morderstw; tajemniczy zamaskowany mściciel, którego gazety nazywają Bat-Manem, rozpoczyna śledztwo, które prowadzi w nieoczekiwaną stronę. Poszlaki wskazują jako morderców ludzi, którzy już nie żyją…
„Bat-Man: Pierwszy Rycerz” to ciekawa próba opowiedzenia współcześnie o Mrocznym Rycerzu, ale tym z debiutanckiego komiksu z 1939 roku i ulokowanego dokładnie w tamtym czasie. Nie ma więc Alfreda ani pozostałych członków batrodziny, nie ma Batmobila, fantastycznych gadżetów czy nowoczesnych technologii. Jest za to stary kostium (z charakterystycznymi odstającymi uszami), pierwotna wersja pseudonimu (z kreseczką w środku) i realistyczna, brutalna walka o sprawiedliwość.
I sprawdza się to znakomicie; scenarzysta komiksu Dan Jurgens (chodząca legenda amerykańskiego komiksu) w ostatnich latach głównie odcinał kupony od dawnej sławy, jednak przy „Pierwszym Rycerzu” spisał się wręcz rewelacyjnie: z jednej strony wykreował intrygujący świat retro, w którym czuć nadchodzące widmo faszyzmu, jednocześnie wiele ludzi wciąż próbuje zmienić rzeczywistość wokół na lepsze, nawet jeśli cena jest wysoka. Z drugiej strony Jurgens osadza w tym świecie interesującą, realistyczną wersję Batmana, która może polegać jedynie na analitycznym umyśle, niezłomnym charakterze, twardych pięściach i zdolności podnoszenia się po kolejnych ciosach.
Wszystko to nie działałoby jednak aż tak dobrze, gdyby nie rewelacyjna oprawa graficzna autorstwa Mike’a Perkinsa. Brytyjski twórca osiąga tu chyba szczyt swoich możliwości, wyczarowując niezmiernie gęstą, mroczną rzeczywistość Gotham lat trzydziestych. Doskonałym, zarazem zupełnie naturalnym pomysłem okazało się wystylizowanie rysunków na ówczesne kino gangsterskie, a także nadanie głównym bohaterom rysów hollywoodzkich gwiazd z tamtego okresu (np. Bruce Wayne wygląda jak młody Gregory Peck, Julie Madison - jak Jean Harlow, itp.).
„Bat-Man: Pierwszy Rycerz” to bardzo miłe zaskoczenie: fantastycznie narysowana, gęsta opowieść kryminalna z ciekawą inkarnacją Mrocznego Rycerza, walczącą o sprawiedliwość w chylącym się ku upadkowi świecie. Gorąco polecamy!
Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za przekazanie egzemplarza komiksu do recenzji.