Toruńscy podróżnicy

Toruńscy podróżnicy Podróżowanie i wszelkiego rodzaju wyprawy to nasza pasja. Ten profil nie jest kolejnym przewodnikiem.

Dzielimy się tutaj naszymi wyprawami i podziwianiem naszego pięknego kraju 🙂
"Żyj tak, abyś po latach mógł powiedzieć: przynajmniej się nie nudziłem".

Miniony rok był dla nas chyba najbardziej obfity, jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju wyprawy. Praktycznie w każdym miesią...
31/12/2025

Miniony rok był dla nas chyba najbardziej obfity, jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju wyprawy. Praktycznie w każdym miesiącu tego mijającego roku był jakiś wyjazd.

Rok 2024 kończyliśmy i 2025 zaczynaliśmy w Sudetach. Potem były wyjazdy (w różnych konfiguracjach) w Beskidy, Izery, Karkonosze, Tatry, rowerami nad polskie Wybrzeże, potem znów Beskidy, Tatry (w wakacje z wejściem na Rysy i ukończeniem KGP), Bieszczady, (ponownie) Beskidy i rok kończyliśmy przedświątecznym pobytem
w Tatrach.
Zatem góry odwiedzaliśmy o każdej porze minionego roku.
A która pora roku jest najpiękniejsza? Każda!
Nie ma znaczenia pora roku, bo w górach zawsz można odnaleźć niezwykłe piękno
i harmonię.
Ostatni wypad w Beskidy, jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia (i przed rodzinnym pobytem w Tatrach), był
w konfiguracji ojciec-syn (z plecakami
i spaniem w schroniskach). I był to świetny czas. Przemierzaliśmy szlak graniczny od Zwardonia, kończąc w Milówce.
Pogoda dopisała, widoki przecudne i co niezwykle istotne - pustki zarówno na szlaku jak i w schroniskach.
Trzy noclegi mieliśmy takie, że poza obsługą byliśmy tylko my!
Przez trzy dni marszu nie spotkaliśmy nikogo na szlaku! Pogoda była różnorodna od jesiennej, przez wiosenną aż do zimowej.
Poniżej wrzucamy jeszcze kilka fotek z tej niezwykłej wyprawy.

Mamy nadzieję, że przez miniony rok chociaż jedną osobę zainspirowaliśmy do wyruszenia
z domu na poszukiwanie przygód 😉
Kończąc ten rok, kończymy prowadzenie tego bloga.
Jednak zdjęcia i wspomnienia, które tu zamieszczaliśmy zawsze będą wywoływały
u nas duży sentyment.

Wszelkiego dobra w Nowym Roku! 🎉

Skoro wszyscy święci balują w Niebie, to my, tacy nie całkiem święci, postanowiliśmy pobalować w przedsionku Nieba, czyl...
01/11/2025

Skoro wszyscy święci balują w Niebie, to my, tacy nie całkiem święci, postanowiliśmy pobalować w przedsionku Nieba, czyli
w górach 🌄 🙂

RYSYDokładnie miesiąc temu 12 sierpnia udało nam się wejść na Rysy od strony słowackiej. Całą wyprawę mieliśmy dobrze ro...
12/09/2025

RYSY

Dokładnie miesiąc temu 12 sierpnia udało nam się wejść na Rysy od strony słowackiej.
Całą wyprawę mieliśmy dobrze rozplanowaną
i byliśmy do niej dobrze przygotowani. Jedynym zmartwieniem mogła być pogoda, ale na szczęście prognozy na tamten dzień były bardzo dobre. Zatem wszystko nam sprzyjało 😉
Dzień wcześniej zanocowaliśmy na Słowacji
w niewielkiej odległości od parkingu
w Popradzkim Pleso.
12 sierpnia o 4:30 była pobudka i szybkie ogarnianie, żeby móc jak najwcześniej ruszyć na szlak.
Ostatecznie o 5:45 ruszaliśmy z parkingu (który był już bardzo załadowany).
W pierwszej fazie naszej wędrówki chłopcom doskwierało zimno, dlatego też jesteśmy wdzięczni pewnej napotkanej rodzince, która pożyczyła nam rękawiczki 🙂
Z każdym kolejnym metrem szło się nam coraz lepiej, powoli zaczynało się też robić cieplej.
Niebo było bezchmurne i tylko kwestią czasu pozostawało, gdy słońce zacznie nas przegrzewać 🤪
Dużą atrakcją (choć wymagającą szczególnej uwagi i koncentracji) szczególnie dla chłopców, był fragment szlaku z drabinkami i łańcuchami.
Po dojściu do schroniska Chata pod Rysami, przed atakiem szczytowym, skorzystaliśmy ze sławnego wychodka oddalonego od schroniska o kilkadziesiąt metrów.
Po załatwieniu swoich potrzeb ruszyliśmy na szczyt. Ruch na szlaku był już całkiem spory, ale nie znowu taki, żeby stać gdzieś w korku.
Na samym szczycie trzeba było już bardzo uważać, bo miejsca nie było zbyt wiele.
Szczęśliwie udało nam się te najtrudniejsze fragmenty szlaku pokonać bez żadnych złych przygód. Samo wejście na szczyt zajęło nam 5,5h. Zejście było dłuższe, bo było też więcej chwil na odpoczynek, jak chociażby dłuższy postój przy górskim potoku, czy też przy schronisku nad jeziorem. Pogoda dopisała nam idealnie, choć słońce ostatecznie trochę nas podsmażyło 😁
Ten dzień na długo zostanie w naszej pamięci, jako kolejna z wielu naszych pięknych, rodzinnych przygód.

Z pozdrowieniami Toruńscy podróżnicy 😉



ŚWINICAŚwinica była obiektem naszych westchnień od dawna. Jednak dopiero w tym roku udało się ją zdobyć. Był to wyjątkow...
30/08/2025

ŚWINICA

Świnica była obiektem naszych westchnień od dawna. Jednak dopiero w tym roku udało się ją zdobyć. Był to wyjątkowy wypad z co najmniej kilku powodów. Po pierwsze świętowaliśmy wtedy jubileusz 10 lat sakramentalnego małżeństwa. Po drugie (i może najważniejsze 🤪) był to nasz pierwszy od 9 lat wypad tylko we dwoje (bez dzieci). To miało też przełożenie na pewną naszą swobodę w tej wędrówce.
Żeńska część naszego duetu, jak to powiedziała kiedyś pewna osoba, czuła się jak "spuszczona z łańcucha" 😁
A męska część tradycyjnie wystąpiła w roli szerpy, targającego nasz ekwipunek 🤪
Trzeba przyznać, że mimo iż, na szlak ruszaliśmy (z Kuźnic) przed godziną 6, to był już spory tłok.
Dodatkowo później od strony kolejki na Kasprowym Wierchu nadciągały rzesze "górołazów" niekiedy nawet z plastikowymi kubeczkami z bursztynowym płynem w ręce 🫣
Jednak na szczęście tego typu turyści najczęściej przy Przełęczy Świnickiej zawracali.
My natomiast cieszyliśmy się tym dniem, sobą i pogodą. I choć było pochmurno i zapowiadane były przelotne deszcze, to aura potraktowała nas łagodnie. Było całkiem ciepło, w góry na tle tak zachmurzonego nieba wyglądały chyba jeszcze bardziej majestatycznie. Cały szlak, zwłaszcza ten końcowy fragment od Świnickiej Przełęczy na szczyt, gdzie potrzebne było wsparcie się łańcuchami, to była dla nas prawdziwa uczta
i świetna atrakcja. A na szczycie to już Wielka radość i małe świętowanie 10. rocznicy ślubu.
Przy zejściu był już naprawdę spory ruch na szlaku. Kolana też swoje dostały 😁
Jednak cały ten nasz wypad uznajemy za mega udany 😉
I dziękujemy tym, którzy w trakcie naszego górskiego wędrowania sprawowali opiekę nad Owocami naszej miłości 🙂

Z pozdrowieniami
Toruńscy podróżnicy 😉

Ostatnio udało nam się dokonać czegoś dużego.Zdobyliśmy całą rodziną Koronę Gór Polski.Na tę przygodę składa się 28 szcz...
15/08/2025

Ostatnio udało nam się dokonać czegoś dużego.

Zdobyliśmy całą rodziną Koronę Gór Polski.
Na tę przygodę składa się 28 szczytów zdobywanych na przestrzeni kilku lat, o różnych porach roku. Każdy z 28 szczytów to inne wspomnienia.
Ostatnie dwa brakujące szczyty zdobyliśmy
12 i 13 sierpnia.
12 sierpnia weszliśmy na Rysy, co było największym wyzwaniem fizycznym, mentalnym i logistycznym. Ale się udało!
Pobudka o 4:30, przejazd na parking po stronie słowackiej i marsz w górę. Mimo, że startowaliśmy o g. 5:30 to na szlaku było już sporo osób. Po porannych zmaganiach
z chłodem i zdobyciu szczytu, przyszło nam później przy zejściu zmagać się ze słońcem, upałem i zmęczeniem. Na szczęście wszystko przebiegło dobrze.
Wieczorem przemieściliśmy się w Beskid Sądecki i nazajutrz przy sporym upale
i zmęczeniu po zdobyciu najwyższego szczytu polskich Tatr, ruszyliśmy po nasz ostatni skalp - Wielką Radziejowa. I trzeba przyznać, że dla nas "13" okazała się bardzo szczęśliwa, bo oto 13 sierpnia 2025 roku dokonało się to, co zaczęliśmy kilka lat wcześniej - zdobyliśmy Rodzinną Koronę Gór Polski!
Każdy wyjazd i każde wejście na szczyt to osobna historia, to układanie planu, to logistyka, to liczenie na dobre warunki pogodowe. One zazwyczaj były dla nas łaskawe, chociaż bywało, że szliśmy w mrozie
i śniegu po kolana, we mgle i błocie po kolana oraz w ukropie, a nawet w deszczu.
Wierzymy, że udało nam się w ten sposób na stałe zaszczepić dzieciom miłość do gór, przyrody, wędrówek.
Staś poza tym, że jako dziewięciolatek zdobył już KGP, to ma na koncie także
11 dwutysięczników, na które rzecz jasna wszedł na własnych nogach (na pierwsze trzy w wieku 4 lat).
Coś się kończy, ale coś może się zacząć.
Mamy nadzieję, że przed nami jeszcze wiele pięknych górskich szczytów.
Tymczasem zaszyliśmy się w naszych ukochanych Bieszczadach
i odpoczywamy chłonąc to, co najpiękniejsze
w naturze - góry, rzeki, gwiazdy, pięknie rozświetlony księżyc, namiot i zapach Bieszczadów, jakiego nie ma nigdzie indziej na Ziemi.

Z górskimi pozdrowieniami
Toruńscy miłośnicy gór!

GŁÓWNY SZLAK BESKIDZKITo najdłuższy oznakowany górski szlak w Polsce. Liczy 500 km. My go przebyliśmy w 2021 roku w rama...
15/07/2025

GŁÓWNY SZLAK BESKIDZKI

To najdłuższy oznakowany górski szlak
w Polsce. Liczy 500 km.
My go przebyliśmy w 2021 roku w ramach kampanii pomocowej pn. Lato z Nadzieją, której celem było wsparcie dla dzieci
z toruńskiego Hospicjum Nadzieja.
Przejście tego szlaku zajęło nam 17 dni.
A jak w ogóle doszło do tej największej
i najpiękniejszej górskiej przygody naszego życia?
Otóż, gdy rok wcześniej nocowaliśmy
w Bieszczadach w Bacówka Pod Honem wdaliśmy się tam w miłą rozmowę z dwiema dziewczynami, które właśnie były na końcówce swojego GSB.
Wtedy zapaliła się lampka i zaczęło się nasze większe zainteresowanie tym szlakiem.
Po powrocie do Torunia kupiliśmy przewodnik autorstwa Leszka Piekło i zaczęło się studiowanie całej trasy.
Przewodnik przewidywał przejście całego szlaku w 19 dni.
Do tego potrzebny był długi urlop. I tak myśl
o GSB krążyła po głowie przez następne kilka miesięcy. Były rozmyślania i wyliczenia, czy dałoby się pokonać dystans 500 km
w krótszym czasie?
Różnie to wychodziło, ale ostatecznie udało się załatwić dłuższy urlop i nie trzeba było niczego zbytnio przyspieszać. Jeszcze na miesiąc czy dwa przed wyruszeniem na GSB plan był taki, że będzie to solowy wypad. No bo jak to zrobić, żeby spędzić tyle czasu w górach i pokonać taki dystans całą rodziną, z dwójką małych dzieci (5 lat i 3 lata) oraz żoną w ciąży?
Ale myśl ta drążyła szare komórki i nie dawała spokoju. Rozpoczęło się ponowne analizowanie mapy i sprawdzanie czy da się jakoś równolegle do szlaku pokonywać dystans autem. I okazało się, że kolejny raz logistyka to nasza mocna strona :)
Decyzja podjęta! Ruszamy na GSB całą rodziną.
Do auta spakowaliśmy namiot i cały potrzebny osprzęt. Postanowiliśmy, że nasz szlak rozpoczniemy w Bieszczadach. To tak na wypadek, gdyby jednak nie udało się pokonać całego szlaku, żeby być chociaż w naszych ukochanych górach.
6 sierpnia ok. g. 22 wyjechaliśmy z domu. Podróż trwała całą noc i przed g. 8 dotarliśmy do Wołosatego. Tu trzeba dodać, że organizator całego zamieszania od 6 rano dnia poprzedniego nie spał ani minuty!
O 8 rozpoczęliśmy całą rodziną marsz Głównym Szlakiem Beskidzkim. Już pierwszy odcinek był dosyć długi, ale szczęśliwie dotarliśmy do Ustrzyk Górnych i dopiero po zejściu ze szlaku rozbijaliśmy (już prawie po ciemku) nasz namiot.
Żeby się nie rozpisywać szczegółowo, bo
z tych 17 dni pełnych pięknych
i niezapomnianych chwil można by napisać książkę, trzeba powiedzieć, że każdy dzień to osobna historia. Już drugiego dnia naszego GSB świętowaliśmy kolejną rocznicę ślubu.
W kolejnych dniach nocowaliśmy zarówno pod namiotem, jak i w schroniskach oraz na prywatnych kwaterach. Z 17 dni wędrówki tylko jeden mieliśmy tak mocno deszczowy i jeden do połowy z deszczem. Reszta dni to piękne lato. Relację z każdego poszczególnego dnia szlaku umieszczaliśmy na naszym profilu (tym tutaj, który wtedy zwał się Lato z Nadzieją). Cały szlak jest bardzo atrakcyjny widokowo. Dla nas był to najlepszy (albo jeden
z najlepszych, bo tych świetnych było bardzo dużo) wypad rodzinny w góry. Wielki szacunek dla chłopców, zwłaszcza dla 5- letniego wówczas Stasia, który swoje odcinki pokonywał na własnych nogach.
Edytka z widocznym już brzuszkiem wykonywała super robotę kwatermistrzowską oraz w 100 % realizowała ustalony plan logistyczny. Zeszliśmy wtedy naprawdę kawał Polski. Na samo wspomnienie tamtych wydarzeń robi się miło.
Kto wie, może kiedyś to powtórzymy, ale tym razem zaczynając od Ustronia, a kończąc na Wołosatem? Byłoby mnóstwo pięknych wspomnień. Chociaż trzeba pamiętać też
o tym, że pewne rzeczy zdarzają się tylko raz
w życiu i są niepowtarzalne 😉

Ruszajcie w polskie góry! Wędrujcie z dziećmi, bo warto!


Główny Szlak Beskidzki - GSB

Polska jest piękna

Beskidomaniacy
Toruńscy podróżnicy

HIGHWAY TO HEL 🚴Udało się! Kolejna nasza wyprawa zakończyła się powodzeniem. Przejechaliśmy rowerami trasę wzdłuż Wybrze...
22/06/2025

HIGHWAY TO HEL 🚴

Udało się! Kolejna nasza wyprawa zakończyła się powodzeniem. Przejechaliśmy rowerami trasę wzdłuż Wybrzeża ze Świnoujścia na Hel.
Jechaliśmy bardzo popularną międzynarodową drogą rowerową R10.
Była to dla nas niesamowita przygoda biorąc pod uwagę to, że była to wyprawa z dwójką dzieci (9 i 6 lat) oraz, że nocowaliśmy pod namiotem. To wymagało od nas dużego zaangażowania, bo codzienne rozkładanie
i zwijanie namiotu (w tym również mat
i śpiworów) zajmuje troszkę czasu. Szczęśliwie tylko raz musieliśmy zwijać namiot w deszczu.
Cała wyprawa miała jakiś tam plan, ale miał on być ostatecznie zweryfikowany po dwóch dniach jazdy. I tak też się stało. Uznaliśmy, że nie będziemy robić dystansów, które spowodują to, że na nocleg zajedziemy późno
i nie będzie już siły na nic. Zamiast tego postawiliśmy na spokojne pokonywanie poszczególnych odcinków i korzystanie
z uroków polskiego Wybrzeża. Było mnóstwo przepięknych zachodów słońca, były spacery po portach oraz szaleństwa na bardzo dobrze niekiedy przystosowanych, pod kątem dzieci, polach campingowych.
Zdarzały się pola po prostu zwyczajne (czy też oczekujące na inwestycję), ale też i pola
o najwyższym standardzie, gdzie oczy wyskakiwały z orbit patrząc na to jak camping może (i powinien) wyglądać w dzisiejszych czasach. Dwa takie pola z najwyższej półki to: Camp na wydmie w Łebie (absolutny top)
i Camping Bursztynek Grzybowo 🔝
Sanitariaty czyściutkie i na bieżąco czyszczone (poza tym wewnątrz z głośniczków płynąca nastrojowa muzyczka), miejsce do zabaw dla dzieci - zarówno zewnętrzny plac zabaw (na Helu był również darmowy dmuchaniec), jak
i super wyposażona świetlica (w Grzybowie darmowe piłkarzyki, TV i sporo ciekawych książek, w Łebie oprócz tego darmowy air hockey i ping pong oraz dodatkowo specjalne miejsce dla rowerzystów pokonujących trasę R10, usytuowane najbliżej morza - 2 min. pieszo! ), miła obsługa i ogólne świetne wrażenie.
Ogólnie to Camping w Łebie przebił wszystko!
I dodać trzeba, że tam zapłaciliśmy najmniej ze wszystkich noclegów!
Staś i Adaś oprócz pokonywania kilometrów mieli zatem sporo atrakcji.
Co do samej jazdy to trzeba dodać, że całą trasę, czyli ok. 400 km (aczkolwiek nam wyszło więcej, bo były też różne dojazdy do atrakcji poza drogą, jak np. latarnie morskie - odwiedziliśmy 9) samodzielnie pokonał Staś, natomiast Adasia holowałem na lince, która okazała się zakupem w 100% trafionym oraz hitem na trasie. Codziennie ktoś zdumiewał się na widok takiego rozwiązania. Co prawda trzeba było się nauczyć współpracy podczas takiej jazdy, bo jakikolwiek brak synchronizacji skutkował upadkiem juniorka (było takich niestety kilka, ale na szczęście bez większych konsekwencji).
Każdego dnia mijaliśmy, czy też raczej nas mijało mnóstwo turystów i gdy widzieli naszych dzielnych, małych podróżników nie szczędzili słów podziwu.
Codziennie na trasie ktoś zagadywał, były pytania, pozdrowienia, pochwały i zachwyt nad tym, że tacy młodzi rowerzyści pokonują tę trasę i to w dodatku z noclegami pod namiotem (wielu z napotkanych na trasie przyznawało, że jadą bardziej wygodnicko
i śpią na kwaterach). Noclegów szukaliśmy na bieżąco i nigdy nie było z tym problemu (fakt, że to jeszcze przed sezonem, choć w wielu miejscach było już sporo turystów).
W czasie całej trasy w pamięci zapadło nam kilka urokliwych miejscowości, w których moglibyśmy śmiało wypoczywać. Takie perełki to chociażby Grzybowo, Chłopy, Wicie , Poddębie, Rowy, Łeba (część wschodnia), Białogóra no i Hel (który ma swój urok, mimo sporych tłumów).
Zdecydowanie nie dalibyśmy rady wypoczywać w takich komercyjnych lokalizacjach jak Kołobrzeg, Mielno, Ustka, czy Władysławowo, gdzie jest zbyt tłoczno jak dla nas. Każdy ma jednak swoje preferencje.
Podsumowując cały wypad, śmiało możemy polecić przeżycie takiej przygody. W wielu miejscach trasa wiedzie przy samym morzu. Bardzo mało jest przejazdów ulicami czy też tzw. kniejami. Bardzo urokliwe widoki były na trasie od Kołobrzegu do Ustronia Morskiego, od Darłówka do Wicia oraz już na samym Półwyspie Helskim.
Ja Wybrzeże rowerem zjechałem jeszcze jako nastolatek, w minionym stuleciu i mam porównanie jak to wszystko się zmieniło. Kiedyś była tułaczka ulicami z mapą w ręku, teraz jest pięknie oznakowany szlak, nie wchodzący w kolizję z drogą dla aut. Jest zatem duży komfort podróżowania rowerem.
Nasza wyprawa była zatem połączeniem romantyzmu (noclegi pod namiotem) ze współczesnością w postaci świetnego,
popularnego i dobrze oznakowanego szlaku R10.
Cały ten przejazd zajął nam 8 dni (aczkolwiek pierwszego dnia to był wyjazd pociągiem
z domu i wyruszenie na trasę dopiero po 15). Były odcinki krótsze i dłuższe. Był jeden króciutki, po to żeby skorzystać z pogody
i poplażować i był (ten ostatni) bardzo długi (po to, by kolejnego dnia na spokojnie pocelebrować sukces). Ogólnie średnio wyszło 50 km na dzień. To chyba przystępnie jak na taką wyprawę.
W tym czasie Staś nauczył się rozstawiać namiot i na jednym z noclegów od początku do końca zrobił to zupełnie samodzielnie.
Tak więc oprócz jazdy rowerem było też wiele innych pozytywnych aspektów na tej wyprawie.
A nowo zakupione sakwy Kołem Się Toczy bardzo się sprawdziły. Pomieściły 3 śpiwory
i sporo reszty naszych gratów 😉
Świetnie też sprawdził się system crosso, dzięki któremu sakwy bardzo szybko można założyć i zdjąć z bagażnika.
A taką, jak to mawiał Tomasz Hajto - "truskawką na torcie", podczas tego całego wypadu było przywitanie pierwszego dnia lata w Malborku i nocne zwiedzanie zamku (świetna atrakcja!).
Fajnie jest mieć znajomości w całej Polsce 😁
Dziękujemy Moni za zorganizowanie nam tak pięknego dnia w Malborku 😊

Poniżej rozkład poszczególnych dni na naszej wyprawie 😉

1. Świnoujście - Międzywodzie 35 km
2. Międzywodzie - Grzybowo 65 km
3. Grzybowo - Dąbki 75 km
4. Dąbki - Wicie 20 km
5. Wicie - Rowy 60 km
6. Rowy - Łeba 60 km
7. Łeba - Białogóra 35 km
8. Białogóra - Hel 75 km

9. Hel
10. Malbork
11. Home Sweet Home 😍









Toruńscy podróżnicy
Toruń NaszeMiasto.pl
Kujawsko-Pomorskie
Pomorze Zachodnie
Polska jest piękna

Stowarzyszenie Rowerowy Toruń


Love Toruń


Dzień Dobry Toruń
Motoryzacyjne Wspomnienie z Wakacji

Do boju Polsko! ⚽ 🇫🇮 vs. 🇵🇱Nowych kapitanów ci u nas pod dostatkiem 😁
10/06/2025

Do boju Polsko! ⚽ 🇫🇮 vs. 🇵🇱
Nowych kapitanów ci u nas pod dostatkiem 😁

09/06/2025

Obecne warunki atmosferyczne trochę zaczynają może denerwować, bo bardzo byśmy już chcieli mieć takie prawdziwe lato. Powiedzmy sobie jednak szczerze - deszcz jest potrzebny! 🌧️
No może, gdy się wędruje po górach i szlak zamienia się w rwący potok to tak niekoniecznie :)
Wędrowaliście kiedyś w takich warunkach, gdy mimo odzieży przeciwdeszczowej, ulewa potrafi zmoczyć nawet majtki?
Przynajmniej człowiek ma już prysznic z głowy :)

Słonecznego dnia dla wszystkich! 🌞





Beskidomaniacy

Polska jest piękna
Toruńscy podróżnicy

W czasie przemierzania Głównego Szlaku Świętokrzyskiego było mnóstwo pięknych widoków. Przecudne krajobrazy, soczysta zi...
07/06/2025

W czasie przemierzania Głównego Szlaku Świętokrzyskiego było mnóstwo pięknych widoków. Przecudne krajobrazy, soczysta zieleń i zapach natury.
Niestety jest w tym wszystkim też ciemna strona naszej ludzkiej natury.
Ludzie nie doceniają otaczającego ich świata.
Mało tego, sami go zaśmiecają i niszczą.
Przemierzając GSŚ natrafiłem na dwa takie dzikie wysypiska śmieci w samym środku lasu.
Nigdy nie zrozumiem takiego zachowania naszego gatunku...
My, gdy chodzimy rodzinnie po górach, często staramy się przy zejściach ze szczytów, zaangażować w sprzątanie świata.
Dzięki temu uwrażliwiamy też nasze pociechy na otaczający nas świat przyrody.
Ileż "ciekawych" przedmiotów, które zdecydowanie nie powinny się znaleźć na łonie natury, można znaleźć podczas takich zbiórek.

A.




Polska jest piękna

Toruńscy podróżnicy

Adres

Toruń, Woj.
Torun
87-100

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Toruńscy podróżnicy umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Toruńscy podróżnicy:

Udostępnij