31/05/2026
Dobrostan czy wygodne złudzenie? Szkoła nie może być SPA dla młodych umysłów
Słowem-kluczem, odmienianym dziś w edukacji przez wszystkie przypadki, stał się „dobrostan”. Problem w tym, że gdzieś po drodze pomyliliśmy dobrostan z wiecznym komfortem, a szkołę — z miejscem, w którym uczeń ma być chroniony przed każdym wysiłkiem, każdą trudnością i każdą niewygodną prawdą o sobie.
Czas zadać pytanie: czy szkoła naprawdę jest od tego, żeby uczniowi było zawsze dobrze?
W rozmowie z Magdaleną Wojciechowską dla „Wysokich Obcasów” nauczyciel biologii Artur Szymanek trafnie wskazuje, że dzisiejsze rozumienie dobrostanu zaczyna przypominać sytuację domowego kota: ma być wygodnie, spokojnie, bez obowiązków i bez większego wysiłku. Tyle że uczeń nie jest kotem na kanapie. Jest młodym człowiekiem, który za chwilę wyjdzie ze szkoły i zderzy się z dorosłym życiem.
Jeżeli w imię ochrony przed stresem zdejmujemy z uczniów odpowiedzialność, to wcale im nie pomagamy. My ich rozbrajamy. Odbieramy im możliwość nauczenia się, że praca, konsekwencja i mierzenie się z trudnością są częścią życia, a nie zamachem na ich komfort.
Wymagania to nie opresja. To szacunek
W debacie publicznej coraz częściej zaciera się granica między mądrym wsparciem a zwykłą pobłażliwością. Uwierzyliśmy, że większy wysiłek to presja, ocena to krzywda, a wymagania to niemal forma przemocy. Tymczasem stawianie wymagań nie jest atakiem na ucznia. Jest komunikatem: traktuję cię poważnie, wierzę w twoje możliwości, wiem, że stać cię na więcej.
Dawanie dobrych ocen za samo „przynoszenie plecaka do szkoły” nie buduje poczucia własnej wartości. To tylko wygodne oszustwo, którego skutki młody człowiek boleśnie odczuje wtedy, gdy skończy się szkolna ochrona, a zacznie prawdziwe życie.
Szkoła ma prawo być trudna
Nowoczesna edukacja nie może oznaczać niekończącego się pasma atrakcji, eksperymentów, gier i zabaw. Oczywiście lekcja może być ciekawa, inspirująca i angażująca, ale nauka bardzo często jest również żmudna, wymagająca i po prostu trudna.
Czasem trzeba usiąść, przeczytać, powtórzyć, pomylić się, poprawić, wrócić do tematu i zadać sobie pytanie: dlaczego tego nie rozumiem? Właśnie wtedy zaczyna się prawdziwe myślenie. Nie wtedy, gdy uczeń dostaje gotową odpowiedź, ale wtedy, gdy musi sam połączyć fakty, obronić swoje zdanie i przejść przez intelektualny dyskomfort.
Dobrostan nie polega na braku wysiłku
Prawdziwym zadaniem szkoły nie jest produkowanie komfortu tu i teraz. Szkoła ma przygotować młodego człowieka do tego, aby w przyszłości potrafił samodzielnie zbudować swój dobrostan: dzięki wiedzy, odporności, odpowiedzialności i umiejętności radzenia sobie z problemami.
Bo dobrostan bez wymagań jest tylko wygodnym złudzeniem.
A szkoła bez wymagań nie jest szkołą przyjazną. Jest szkołą bezradną.
------
Źródło: tekst inspirowany tezami Artura Szymanka z rozmowy Magdaleny Wojciechowskiej „Nauczyciel: Szkoła nie jest od zapewniania dobrostanu uczniom. Wymagania to żadna opresja”, „Wysokie Obcasy” / „Być rodzicem”, 27.05.2026.