03/08/2026
SĄ TAKIE KOTY, KTÓRYCH JUŻ NIE OGŁASZAMY.
Nie dlatego, że przestaliśmy wierzyć, że zasługują na dom.
Po prostu w pewnym momencie przestaliśmy czekać, aż ktoś je wybierze.
Czasem kot jest już bardzo stary. Czasem przewlekle albo nieuleczalnie chory. Czasem jego potrzeby są tak duże, że znalezienie odpowiedniego domu graniczy z cudem. A czasem po prostu czeka na adopcję tak długo, że dom tymczasowy przestaje być tymczasowy.
I wtedy zostaje z nami.
Nie w kociarni. W bezpiecznym domu tymczasowym, ze swoim człowiekiem, swoim posłaniem, swoimi przyzwyczajeniami. Pod stałą opieką weterynaryjną. Czasem na kilka lat. Czasem na kilka miesięcy. Czasem nie wiemy, na jak długo.
Takich kotów mamy dziś kilka.
---
🐾 Toby
Ma białaczkę. Został znaleziony na ulicy i być może kiedyś był kotem wychodzącym, bo zew wolności pozostał w nim do dziś. W domu przetestował chyba wszystkie zabezpieczenia i zaliczył nawet dwa krótkie "giganty". Lato czy zima – jeśli może wybrać, wybierze ogródek, choćby na krótką przechadzkę.
Jest też kotem niesamowicie spragnionym człowieka. Przychodzi na kolana, ugniata, przytula się. Gdyby nie inne koty, najchętniej spałby ze swoimi opiekunami w łóżku. Z innymi kotami ma gorzej – z jakiegoś powodu często wzbudza ich niechęć.
Dziś Toby jest w terminalnym stadium choroby. Walczymy z ciężką anemią związaną z FeLV. Leczymy, kontrolujemy, kiedy trzeba – przetaczamy krew.
Nie wiemy, ile czasu nam zostało.
Wiemy tylko, że ten czas ma być dobry.
---
🐾 Balbinka
To spokojna, bezzębna babulenka. Za innymi kotami szczególnie nie przepada, za to człowieka kocha całym swoim małym kocim sercem. Jest cudownie miziasta i najchętniej miałaby go tylko dla siebie.
Ma zaawansowaną przewlekłą niewydolność nerek i chorobę stawów. Potrzebuje leczenia, badań i regularnych kontroli.
Nie szukamy jej już kolejnego domu.
Ma zostać tam, gdzie czuje się bezpieczna.
---
🐾 Evita
Również choruje na przewlekłą niewydolność nerek.
Jest delikatna i trochę płochliwa, ale kiedy zaufa, okazuje się niezwykle czułą, kochaną kotką.
Ona również zostaje pod naszą opieką.
---
🐾 Marylka
Ma już 14 lat.
Trafiła do nas razem ze swoim synkiem Czesiem i pewnie nie było to jedyne dziecko, które wychowała. Była dla niego cudownie czułą mamą.
Taka sama jest wobec człowieka – ciepła, łagodna i kochana.
Urodą może nigdy nie wygrywała konkursów, ale charakterem nadrabia wszystko. 🤍
Dzisiaj nie będziemy już fundować jej kolejnej rewolucji i przeprowadzki w nieznane.
Ma swoją bezpieczną przystań.
---
🐾 Imbir
Ma 9 lat, z czego pierwszych pięć spędził na ulicy.
Trafił do nas chory. Jest FIV+, a podczas pobytu w kociarni wielokrotnie podupadał na zdrowiu.
Nie jest "kotem marzeń" z ogłoszenia adopcyjnego.
To stary kocur po przejściach. Trochę koci brzydal. Trudny pacjent u weterynarza.
Ale przywiązał się do swojej opiekunki z domu tymczasowego.
Jest tam jedynakiem.
Ma swojego człowieka.
Swój spokój.
Swoje miejsce.
Po pięciu latach życia na ulicy chyba właśnie tego potrzebował najbardziej.
---
🐾 Oiomek
Kiedyś miał dom.
Cztery lata temu trafił do lecznicy z problemami z oddawaniem moczu. Zamiast leczenia jego ówcześni opiekunowie poprosili o eutanazję.
Oiomek absolutnie się do niej nie kwalifikował.
Miał kamienie struwitowe i potrzebował po prostu pomocy.
Trafił do nas.
Wyleczyliśmy go i zaczęliśmy szukać mu nowego domu.
A było kogo ogłaszać.
Spokojny, łagodny, cudownie towarzyski kocur, który uwielbia przytulanie, siedzenie na kolanach i bliskość człowieka.
Tylko że minęły cztery lata.
I nikt go nie wybrał.
Dziś Oiomek ma około 9–10 lat.
Doszła choroba stawów, a układ moczowy nadal wymaga kontroli i zdarzają się nawroty problemów.
Po czterech latach czekania już nie czekamy.
Ma swoje miejsce.
Ma swojego człowieka.
Ma nas.
I zostaje.
---
Są jednak jeszcze dwie kotki, o które wciąż walczymy trochę inaczej.
🐾 MILA choruje na czerwienicę prawdziwą – rzadką, przewlekłą chorobę nowotworową krwi. Jest pod stałą opieką onkologa, a choroba jest obecnie skutecznie kontrolowana.
Miesiące diagnostyki, zabiegów i przymusowego podawania leków sprawiły jednak, że straciła zaufanie do ludzi. Dziś boi się kontaktu, choć wiemy, że kiedyś potrafiła być blisko człowieka.
Nie wiemy też, jak długo będzie mogła zostać w obecnym domu tymczasowym.
Dlatego dla Mili wciąż szukamy spokojnego, dożywotniego domu tymczasowego. Takiego, w którym będzie jedynaczką i nikt nie będzie od niej niczego oczekiwał. Gdzie będzie mogła po prostu żyć i – być może – kiedyś znowu zaufać.
🐾 SURI jest zupełnym przeciwieństwem Mili. To cudownie oswojona, bardzo bliska człowiekowi kotka. Jej problemem jest ciężkie IBD i to, że jej organizm toleruje zaledwie kilka rodzajów karm. Każda zmiana diety może skończyć się nawrotem choroby.
Mimo to dla Suri wciąż szukamy domu stałego. Wierzymy, że gdzieś jest człowiek, którego jej choroba nie przestraszy.
---
Jest jeszcze jedna rzecz, o której bardzo rzadko mówimy.
Utrzymanie tych kotów kosztuje.
One nie znikają z naszych rachunków tylko dlatego, że przestały pojawiać się w ogłoszeniach adopcyjnych.
Wręcz przeciwnie.
To właśnie seniorzy i koty przewlekle chore najczęściej potrzebują badań krwi, USG, leków, specjalistycznych karm, konsultacji, hospitalizacji, a czasem nawet transfuzji krwi.
Do tej pory dużo łatwiej było nam prosić o dom dla kota niż o pieniądze na jego utrzymanie.
Ale od samego wstydu faktury weterynaryjne niestety nie robią się mniejsze.
Dlatego chcemy zacząć mówić o tym otwarcie.
🤍 Jeśli nie możesz adoptować kota naprawdę, możesz adoptować go wirtualnie.
Możesz zostać jego wirtualnym opiekunem i regularnie dokładać się do jego leczenia i utrzymania.
Nie musisz pokrywać wszystkich kosztów.
Jednego kota może wspierać kilka osób.
Nawet niewielka, ale regularna wpłata daje nam coś bezcennego – możliwość planowania leczenia bez zastanawiania się za każdym razem, skąd wziąć pieniądze.
Możesz też po prostu wesprzeć naszych seniorów i koty przewlekle chore jednorazową wpłatą.
🤍 JAK MOŻESZ POMÓC?
📲 BLIK na telefon:
608306441
🏦 Wpłata na konto:
19102011690000880203248168
🩶 Tytuł przelewu: Darowizna na cele statutowe - Seniorzy lub Wirtualna adopcja
Każda wpłata zamienia się w leki, badania, specjalistyczną karmę i kolejne dni spędzone w bezpiecznym domu.
Bo być może nie wszystkim udało nam się znaleźć dom na zawsze.
Ale wszystkie czekają na to samo – żeby ktoś o nich nie zapomniał.
A skoro kiedyś wzięliśmy za nie odpowiedzialność…
chcemy być przy nich już do końca. 🤍
Jeśli nie możesz pomóc finansowo, udostępnij ten post. Być może dzięki Tobie dotrze do osoby, która zostanie wirtualnym opiekunem któregoś z naszych podopiecznych.