26/01/2026
Zanim przejdziemy do podziękowań, krótkie, uczciwe przeprosiny.
W grafice z deklarowanymi kwotami dla poszczególnych miejscowości wkradł się błąd: dla Szubina podałem 40 777,39 zł zamiast 40 767,39 zł. Różnica to dokładnie 10 zł i jest to mój błąd przy składaniu grafiki po ponad 15 godzinach intensywnej pracy w dniu finału.
Na szczęście to tylko cyfra w pliku, a nie realne pieniądze. Na uspokojenie mogę oświadczyć, że przez moje ręce nie przeszła ani jedna złotówka, bo od liczenia, plombowania i protokołów była komisja licząca. I tu system zadziałał dokładnie tak, jak powinien i każdy mógł to zobaczyć zaglądając na piętro Domu Kultury.
A teraz to, co naprawdę ważne.
Dziękuję 120 wolontariuszom, którzy kwestowali na terenie Gminy Szubin pod szyldem Sztabu WOŚP #6957.
Za każdą godzinę na mrozie, za rozmowy, uśmiechy i za to, że byliście twarzą tego finału w terenie. Bez Was nie byłoby ani tych puszek, ani tych liczb, ani tego wspólnego wyniku.
Najlepszej pod słońcem Przewodniczącej Komisji - Julicie
dziękuję za spokój, który udzielał się wszystkim dookoła. Za to, że wiedziałem, że każda kartka, każda komórka excel'a i każda cyfra przejdą nie jedną, nie dwie, a trzy pary uważnych oczu. W takim chaosie jak finał, taka pewność to luksus.
Madzi - nie tylko za pracę w komisji, ale też za wsparcie jeszcze zanim to wszystko się zaczęło. Za odbieranie, dowożenie, ogarnianie spraw, których nikt nie widzi.
Klaudiuszowi - za to, że był ze mną od świtu na placu boju, potem liczył każdy grosz, a na koniec jeszcze pomógł przy pakowaniu bezpiecznych kopert do banku. Cały ten szalony dzień przejechał razem ze mną do samego końca. Jeśli istnieje mistrzostwo świata w obsłudze liczarek, to on spokojnie miałby miejsce na podium.
Marcinowi, Paulinie, Tymonowi i Vanessie - za czas, skupienie i cierpliwość w komisji liczącej. To praca, której nikt nie oklaskuje, a bez niej nie ma ani wyniku, ani wiarygodności.
Właścicielom sklepu Ozorek w Szubinie - za to, że wolontariusze nie chodzili głodni. Proste? Proste. Ale kluczowe.
Sylwii z Trampu i Danielowi z Małej Italii - za ciepłe posiłki dla komisji. Wierzcie mi: głodna komisja to zła komisja. Dzięki Wam była skupiona i w dobrej formie.
Dyrekcji Szubińskiego Domu Kultury - za danie mi wolnej ręki. To dzięki temu ten finał mógł wyglądać tak, jak wyglądał.
Marii Rosińskiej i całemu Szubińskiemu Kołu PZERI - za kawiarenkę, która była miejscem oddechu, rozmów i słodkich chwil w środku tego finałowego zamieszania.
Cukierni Leszczyńscy - za ciasta i pierniki do kawiarenki, która działała podczas finału. Dzięki Wam to miejsce naprawdę żyło i było czymś więcej niż tylko punktem z kawą.
KGW Kowaliki z Kowalewa - za gotowość, która zaczęła się od jednego prostego pytania: „Pomożecie?” i jednej jeszcze prostszej odpowiedzi: „Pomożemy!”. Bez kalkulowania, bez marudzenia, po prostu z serca.
Wszystkim, którzy przekazali coś na licytacje, bo oddaliście coś swojego, żeby pomóc komuś, kogo nigdy nie poznacie. I to jest esencja WOŚP.
OSP Szubin – za zabezpieczenie Światełka do Nieba. I to nie w sensie formalnym, tylko realnym. Dzięki Wam miałem komfort psychiczny, że przy pracy z żywym ogniem wszystko jest pod kontrolą, że ktoś czuwa, że w razie czego reakcja będzie natychmiastowa. Przy takim finale to bezcenne.
Maciejowi Jelińskiemu - za przygotowanie Światełka do Nieba i za gotowość spalenia własnego dzieła dla idei. To jest piękny symbol tego finału.
Ani i Krzysztofowi z SzDK - za bycie wszędzie tam, gdzie ja nie mogłem być. Za to, że artyści trafiali do garderoby i na scenę, wolontariusze mieli herbatę, a ludzie czuli się zaopiekowani.
Sołectwom, szkołom i klubowi morsa – za to, że u siebie zrobiliście swoje kawałki finału. Dzięki Wam WOŚP był w całej gminie, a nie tylko w jednym miejscu.
Wszystkim, którzy wystąpili na naszej scenie - za czas, talent i energię, które oddaliście dla WOŚP. I też za wyrozumiałość, bo wiem, że mogło to wyglądać lepiej: bardziej punktualnie, bez nerwowego „musicie kończyć szybciej”, bez montowania kolejnego zespołu w trakcie Waszego występu. Po raz pierwszy w mojej karierze zdarzyło się, że byli wszyscy, których zaplanowaliśmy, a okna czasowe okazały się po prostu zbyt krótkie. To moja odpowiedzialność, a Wy i tak dowieźliście to z klasą.
Mateuszowi z Koloru Imprez - za światło, które zrobiło klimat i sprawiło, że to wydarzenie wyglądało tak, jak na WOŚP przystało.
Jankowi - osobno i bardzo konkretnie - za pomoc przy finalizowaniu licytacji. Dzięki niemu szło to sprawniej.
Funkcjonariuszom Policji - za rozmowy z wolontariuszami, za opiekę nad nimi w terenie i za to, że wszyscy mogli czuć się bezpiecznie.
I nawet tym, którym WOŚP jest nie po drodze - za spokój i brak niepotrzebnych napięć. To też jest forma współodpowiedzialności.
A na końcu
dziękuję też tym, o których tu nie ma, bo przy takim przedsięwzięciu ktoś zawsze zostaje w cieniu. Jeśli kogoś pominąłem, to tylko dlatego, że byłem potwornie zmęczony, nie dlatego, że nie był ważny.
I wreszcie: dziękuję za zaufanie. Bo przy takiej skali wydarzenia najcenniejszą walutą nie są pieniądze, tylko ludzie, którzy wierzą, że warto to robić razem. I w Szubinie to znowu było widać.
Szef Sztabu WOŚP Szubin
Paweł Pietroń