23/09/2025
Nic się nie zmieni choćbyśmy wszyscy się zaorali, zadłużyli - dopóki nie zmieni się podejście nie znikną cierpienia 😕
Nieraz drobne zmiany jak obowiązkowa kastracja czy czipowanie uszczelniły by trochę system pomocy...i ułatwiły działania.
KOTY NAJBOLEŚNIEJSZY TEMAT bo w końcu pies na ulicy jest porzucony... bezdomny...wymaga pomocy.
🐈🐈🐈🐈
NIE WOLNOŻYJĄCE.
Koty, których prawo nie chroni.
Oficjalnie nazywa się je „wolno żyjącymi”. W praktyce to etykieta, która usprawiedliwia brak opieki i odpowiedzialności. Koty, które codziennie spotykamy na ulicach, pod blokami czy przy śmietnikach, nie są wolne — są pozostawione. I płacą za to zdrowiem, cierpieniem i przedwczesną śmiercią.
W Polsce istnieje prawne określenie: kot wolno żyjący. Ma ono brzmieć neutralnie, ale w praktyce staje się wymówką.
Zgłoszenia o rannych kotach bywają ignorowane...
Ale przecież te koty nie są dzikie. Nie żyją na wolności jak wilki czy sarny. To zwierzęta domowe, które trafiły poza system. Znalazły się na ulicy, w szczelinach piwnic, na podwórkach. Dokarmiane przez ludzi, leczone przez wolontariuszy, łapane przez organizacje, które ratują je z chorób, wypadków i głodu. Nie są wolno żyjące. Są pozostawione.
Sterylizacja, którą czasem gmina dofinansuje, nie rozwiązuje problemu. Nie przywróci zdrowia kotu z wirusem, nie opatrzy złamanej łapy, nie wyleczy kociaka z panleukopenii. To nie jest „życie w naturalnym środowisku” — to wegetacja w lukach prawa.
Za każdym razem scenariusz jest ten sam: odpowiedzialność przerzucona na ludzi dobrej woli, którzy sami organizują transport, zbiórki na leczenie, sterylizacje.
A samorządy, które mają w rękach narzędzie — coroczny program opieki nad zwierzętami — chowają się za słowem „wolnożyjące”.
Nie chodzi tylko o współczucie. Chodzi o zdrowie publiczne i odpowiedzialność wspólnoty. Koty chore, nieleczone, zakażone — rozprzestrzeniają wirusy, cierpią, rozmnażają się dalej. Ich liczba nie maleje, bo system nie działa.
Nawet odławiać tych kotów nie ma komu, wolontariusze i mieszkańcy często po pracy robią to na własną rękę żeby zatrzymać te dramaty ...
Dlatego mówimy jasno:
To nie są koty wolno żyjące. To są koty pozostawione.
Nie wolno nam dłużej udawać, że słowo z ustawy zwalnia kogokolwiek z obowiązku.
Bo kot nie jest „wolno żyjący”. Kot jest pozostawiony.
Wszystkiemu winny jest człowiek - człowiek, który NIE MYŚLI i raczej mało czuje...