08/03/2026
Jesteśmy absolutnie zaskoczeni i zasmuceni tą i formacją, nasi podopieczni zostali praktycznie eksmitowani. Wzburzenie budzi także niejasna odpowiedzialność za zaistniałą sytuację. Bedziemy tęsknić.. https://www.facebook.com/100063965768475/posts/1402394918569354/
Dramatyczny poranek w Moryniu. Podstawiono autokary, dzieci wywożone wbrew ich woli
Mimo rozpaczliwych apeli wychowawców, sprzeciwu dyrekcji i łez samych podopiecznych, relokacja ponad 70 ukraińskich sierot z ośrodka w Moryniu stała się faktem. W środę rano pod placówkę podjechały autokary. Kierunek: Łódź. Miejsce, którego dzieci nie znają i do którego jechać nie chcą.
Przez ostatnie cztery lata dom dziecka w Moryniu był dla tych dzieci bezpieczną przystanią. Choć początki po ucieczce przed wojną były trudne, dzięki ogromnemu wysiłkowi lokalnej społeczności i kadry, udało się stworzyć tam prawdziwy dom. Budynek wyremontowano, a dzieci – zamiast w wielkich salach – zamieszkały w tzw. systemie rodzinkowym, w małych, zżytych ze sobą grupach.
Integracja przerwana siłą
Dla siedemdziesięciorga młodych Ukraińców Moryń przestał być tylko tymczasowym schronieniem. Od września dzieci regularnie uczęszczały do polskich szkół, nawiązywały przyjaźnie i stawały się częścią lokalnej społeczności. Dziś ten proces został brutalnie przerwany.
"To nie jest przeprowadzka, to wykorzenienie" – mówią anonimowo osoby blisko związane z placówką.
Decyzje ponad głowami dzieci
Największe kontrowersje budzi tryb podjęcia decyzji o relokacji. Zarówno kadra pedagogiczna, jak i dyrekcja ośrodka od tygodni alarmowały, że przenosiny do Łodzi odbędą się wbrew woli podopiecznych. Według nieoficjalnych ustaleń, za decyzją stoi strona ukraińska, jednak szczegóły porozumienia pozostają niejasne.
Środowy poranek przyniósł smutny finał tego sporu:
Od świtu: Trwało nerwowe pakowanie resztek dobytku.
Przed budynkiem: Pojawiły się autokary, które mają przewieźć dzieci do województwa łódzkiego.
Atmosfera: Na miejscu panuje przygnębienie i poczucie bezsilności.
Co dalej z podopiecznymi?
Przeniesienie tak dużej grupy dzieci, które już raz doświadczyły traumy wojny i utraty domu, budzi ogromny niepokój psychologów. Nagła zmiana otoczenia, szkoły i opiekunów może zaprzepaścić lata pracy nad ich poczuciem bezpieczeństwa.
Mimo protestów i prób zablokowania procedury, maszyna urzędnicza ruszyła. Moryń żegna dziś swoich małych mieszkańców w atmosferze skandalu i smutku, którego – zdaniem wielu – można było uniknąć.
Foto M.Szewłoga
Źródło TVP 3 Szczecin