15/10/2026
🕯️ 15 PAŹDZIERNIKA – DZIEŃ DZIECKA UTRACONEGO
💔 Czy można przeżywać żałobę, mając swoje dziecko tuż obok siebie?
Można. I wielu z nas, rodziców dzieci z niepełnosprawnościami, doskonale wie, o czym mówię.
Kiedy oczekujemy narodzin dziecka, snujemy marzenia. Wyobrażamy sobie jego pierwszy krok, pierwsze słowo, pierwszy dzień w szkole. Zastanawiamy się, kim zostanie. Może lekarzem? Prawnikiem? Sportowcem? A może po prostu szczęśliwym, samodzielnym człowiekiem, który pewnego dnia pójdzie własną drogą?
I nagle przychodzi diagnoza.
Świat, który sobie wyobrażaliśmy, rozpada się na tysiące kawałków.
Zaczyna się proces, o którym rzadko mówi się głośno. Żałoba po dziecku, które istniało w naszych marzeniach. Po przyszłości, którą dla niego zaplanowaliśmy. Po rodzicielstwie, które miało wyglądać zupełnie inaczej.
Pojawia się niedowierzanie. Zaprzeczenie. Złość. Pytania: „Dlaczego moje dziecko?”, „Dlaczego my?”. Rozpacz, bezsilność, poczucie niesprawiedliwości.
A później, często bardzo powoli, przychodzi akceptacja.
To prawdziwy proces żałoby. Niekiedy niezwykle bolesny, długotrwały i przeżywany w samotności.
I wiecie, co jest w tym wszystkim najtrudniejsze?
Że czasami wstydzimy się przyznać do tego smutku. Przecież nasze dziecko żyje. Jest z nami. Kochamy je ponad wszystko.
Jak więc możemy opłakiwać coś, czego nie ma, skoro mamy przed sobą kogoś, kto jest całym naszym światem?
Możemy. I mamy do tego prawo.
Możemy jednocześnie bezgranicznie kochać nasze dziecko i tęsknić za przyszłością, którą kiedyś sobie wyobrażaliśmy.
Możemy być dumni z każdego najmniejszego postępu i jednocześnie czuć ból, widząc, jak wiele rzeczy innym dzieciom przychodzi z łatwością.
Możemy akceptować niepełnosprawność naszego dziecka i nadal przeżywać trudne emocje.
To nie oznacza, że kochamy mniej. To oznacza, że jesteśmy ludźmi.
🤍 Dzisiaj, w Dniu Dziecka Utraconego, z ogromnym szacunkiem myślimy przede wszystkim o rodzicach, którzy musieli pożegnać swoje dzieci na zawsze. Ich strata jest nieodwracalna.
Chciałabym jednak, żeby ten dzień skłonił nas również do refleksji nad innym, często niewidzialnym rodzajem żałoby.
My, rodzice dzieci z niepełnosprawnościami, nie straciliśmy naszych dzieci. Straciliśmy pewne wyobrażenie o ich życiu.
A potem uczyliśmy się marzyć od nowa.
Czasem zamiast o dyplomie lekarza marzymy o pierwszym wypowiedzianym słowie.
Zamiast o sportowych medalach – o samodzielnie postawionym kroku.
Zamiast o wielkiej karierze – o tym, żeby nasze dziecko było szczęśliwe, bezpieczne i nigdy nie zostało samo.
💙 Nie wszystkie nasze marzenia się spełniły. Ale to nie znaczy, że przestaliśmy marzyć.
Zmieniły się marzenia. Nie zmieniła się miłość.
Fundacja Idę Dalej 💙