25/11/2025
Do mediów przedostają się kolejne informacje dotyczące negocjacji warunków zakończenia wojny. Mnożą się rozmaite doniesienia, spekulacje i plotki. Nie wiadomo, które z nich są prawdziwe (i czy w ogóle któreś są). Wszystkie łączy jednak jeden wspólny mianownik – brak jakiejkolwiek wyraźnej roli Polski, „najwierniejszego sojusznika” Ukrainy i USA.
Nie ustają dyskusje na temat szczegółów kolejnych planów pokojowych, których założenia przedostają się do opinii publicznej. Jest propozycja USA, jest również propozycja „europejska” (czyt. Berlina, Londynu i Paryża). A gdzie w tym wszystkim jest Polska?
Gdzie jest w tych rozmowach i negocjacjach „najwierniejszy sojusznik” Ukrainy i USA? Kraj, bez którego pomocy wojna skończyłaby się po kilku dniach. Kraj, który przekazał na wojnę ogromną ilość sprzętu wojskowego (z jednostek, nie z magazynów) rozbrajając przy tym znaczną część własnych sił zbrojnych. Kraj, który otworzył granice dla setek tysięcy obywateli Ukrainy. Kraj, który pieniędzmi swoich podatników płaci za funkcjonowanie ukraińskiej administracji.
Niektóre z publikowanych w mediach potencjalnych warunków zakończenia wojny oraz planów dotyczących geopolitycznych realiów sytuacji powojennej, forsowanych głównie przez USA, określane są w polskojęzycznych mediach głównego nurtu jako skrajnie niekorzystne dla Polski lub wręcz godzące w nasze bezpieczeństwo i naszą suwerenność. Jak to możliwe w sytuacji, kiedy jesteśmy krajem, który w relacji do własnego potencjału i możliwości poniósł największe ofiary na rzecz pomocy Ukrainie w wysiłku wojennym…?
Wielokrotnie komentowaliśmy i analizowaliśmy jako Fundacja Ad Arma główne założenia amerykańskiego raportu z 2017 roku zatytułowanego „Preserving the balance”. Warto je w tym momencie po raz kolejny przypomnieć.
Główną tezą raportu Center for Strategic and Budgetary Asessments jest potrzeba przeciwstawienia się przez USA rosnącej sile politycznej, gospodarczej i militarnej Chin, które są wskazywane jako główny przeciwnik Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej. Autorzy raportu zwracają uwagę, że aby USA mogły przeciwstawić się Chinom, kluczowe jest odwrócenie Rosji tak, by stała się sojusznikiem USA, lub zachowała neutralność w potencjalnym konflikcie USA-Chiny. Aby tak się stało, Ameryka musi uwzględnić choć częściowo żądania Rosji.
Jaką rolę w tym procesie powinni odegrać sojusznicy USA? Amerykańscy analitycy podzielili członków NATO w Europie na dwie kategorie: “Major NATO Allies” i “frontline states”. Pierwsza grupa, pisana wielkimi literami, to Francja, Anglia i Niemcy. Natomiast druga, pisana z małych liter, to Litwa, Łotwa, Estonia i Polska. Jedną z kluczowych tez raportu jest strategia kupowania czasu dla USA i “Major NATO Allies” terenem w Europie. Amerykańscy analitycy stwierdzają wprost, iż utracenie całej Europy Wschodniej jest akceptowalną ewentualnością, która pozwoli USA zyskać na czasie w negocjacjach z Rosją. Amerykanie planują zakończyć walki z Rosją tak szybko jak to możliwe na warunkach dogodnych dla siebie i “Major NATO Allies”. Niestety, już nie dla Polski i innych “frontline states”, które w świetle raportu mają pełnić funkcję „tripwire” (potykacza), na którym mają tracić czas i środki Rosjanie, aby umożliwić Amerykanom korzystniejsze warunki w negocjacjach.
Powyższy scenariusz nie został w takim wariancie zrealizowany, ponieważ Rosja zaatakowała Ukrainę, a nie bezpośrednio NATO. W związku z tym, funkcję „tripwire” pełni Ukraina, a nie Polska i państwa bałtyckie. Gdyby jednak wybuchła wojna NATO-Rosja, która to wojna toczyłaby się w większości na terenie Polski (bo gdzie indziej?), to kto będzie decydował o warunkach jej zakończenia i dla grupy których państw te warunki będą miały być korzystne? Dla „Major NATO Allies” czy „frontline states”…?
Skoro jako "najwierniejszy sojusznik" USA i Ukrainy, bez udziału którego wojna skończyłaby się błyskawicznie, mamy niewiele lub zgoła nic do powiedzenia w sprawie warunków zakończenia wojny, w którą zaangażowaliśmy się najbardziej ze wszystkich państw NATO poza USA (materialnie, finansowo, technologicznie, politycznie, dyplomatycznie), to co będziemy mieli do powiedzenia, gdy wojna będzie toczyła się na terytorium RP? Czy rząd Polski będzie miał wpływ na przebieg operacji militarnych oraz na warunki zakończenia wojny?
Odpowiedź na tego typu pytania pozostawiamy do samodzielnej refleksji Czytelników.
Fundacja Ad Arma