26/05/2026
🐈⬛ Aktualizacja z życia kociarni.
Tak wygląda rzeczywistość, której często nie widać na zdjęciach.
Wiele osób wyobraża sobie kociarnię jako miejsce pełne mruczenia, głaskania i słodkich kociaków. Taką trochę idyllę. Miejsce, gdzie siedzi się wśród kotów i spędza z nimi miło czas.
Prawda jest zupełnie inna.
Każdy kot to odpowiedzialność. Każdy kociak to ogrom pracy. A im mniejszy kociak, tym tej pracy jest zwykle więcej.
Weźmy chociaż ostatni miot z Reymonta. Trzy małe kociaki, które trafiły do nas z silnym kocim katarem, pasożytami i zaropiałymi oczami. Wydawało się, że najgorsze już za nami. Leczenie wdrożone, pierwsze odrobaczenie wykonane, kociaki zaczęły się czuć lepiej.
I wtedy pojawił się kolejny problem.
Najpierw zauważyliśmy, że zaczynają drapać się po uszach. Z zewnątrz nic nie było widać. Dla większości osób byłyby to po prostu normalne kociaki. Ale już wiedzieliśmy, że coś jest nie tak. W takich przypadkach często oznacza to, że świerzb siedzi już głęboko w kanałach słuchowych. I niestety tak właśnie
było.
Wczoraj potwierdziliśmy świerzb uszny.
Dzisiaj kolejny z maluchów pokazał następny problem. Bardzo mocno opuchnięty odbyt. Kociak ma prawidłowy stolec, nie ma biegunki, zachowuje się normalnie, a mimo to odbyt jest tak nabrzmiały, że sprawia mu ból podczas wypróżniania. Trzeba go myć, obserwować, przycinać sierść wokół zmiany, kontrolować kilka razy dziennie i szukać przyczyny.
I właśnie tak wygląda opieka nad kociakami.
To nie jest spojrzenie na kota i stwierdzenie, że wygląda dobrze.
To jest codzienne oglądanie uszu, oczu, nosa, skóry, łap, brzucha i tak, również odbytu. To wyłapywanie drobnych zmian zanim staną się poważnym problemem. To ciągłe zastanawianie się, czy ten kociak drapie się trochę bardziej niż wczoraj, czy ten je odrobinę mniej, czy ten nie siedzi przypadkiem zbyt cicho.
A obecnie mamy pod opieką osiem kociąt.
Osiem małych organizmów, które trzeba codziennie monitorować od czubka nosa aż po koniec ogona.
I to tylko kociaki.
Bo obok nich są jeszcze dorosłe koty, seniorzy, koty przewlekle chore i rekonwalescenci po zabiegach.
Dlatego czasem słyszymy pytania, dlaczego nie wydajemy kociąt od razu do adopcji. Dlaczego siedzą u nas tygodniami. Dlaczego potrzebna jest kwarantanna.
Właśnie dlatego.
Bo dwa tygodnie po przyjęciu nadal wychodzą kolejne problemy zdrowotne. Bo świerzb nie zawsze widać pierwszego dnia. Bo pasożyty nie zawsze dają objawy od razu. Bo czasem dopiero po kilku dniach okazuje się, że coś boli, coś puchnie albo coś rozwija się w ukryciu.
Kwarantanna nie jest wymysłem. To jeden z najważniejszych etapów ratowania takich maluchów.
A my każdego dnia robimy wszystko, żeby niczego nie przeoczyć.
I właśnie dlatego trochę 'uśmiechamy się', kiedy słyszymy, że kociarnia to sama przyjemność i kocia terapia. Owszem, są piękne momenty. Ale częściej jest to stres, odpowiedzialność i codzienne zastanawianie się, jaki nowy problem zastaniemy jutro i czy uda nam się go pokonać na czas 💔
Jeżeli chcecie wesprzeć leczenie naszych kociaków z Reymonta, będziemy bardzo wdzięczni za każdą pomoc. Przed nami kolejne preparaty na świerzb, dalsza diagnostyka, leki, żwirek, karma i codzienna opieka, której te maluchy wciąż potrzebują.
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/reyki-swierzb
Wsparcie bezpośrednie:
Fundacja Kota Rubika
Nr konta: 45 1140 2004 0000 3302 8562 6576
Tytułem: darowizna
Blik: 514 618 466
Dziękujemy! 🩷