Ochotnicza Straż Pożarna w Zielinie została założona w dniu 19 marca 1909 roku z inicjatywy grafa von Tiele –Winclera oraz aktyw wiejski w osobach Gomółka Franciszek, Franke Paweł ,Friedek Aleksander, Gnielka Józef ,Barysz Teodor ,Botta,Helman,Sobota Alexander, Kapusta Sznajder Augustyn oraz wielu innych. Graf von Tiele Wincler posiadał wspaniały zespół pałacowo –parkowy w Mosznej , oraz mająte
k ziemski w Kujawach i Zielinie, oraz wiele posiadłości na Śląsku i w europie. Od 1908 administracja główna całej posiadłości Tiele- Winclerów, która początkowo znajdowała się w Katowicach ,przeniesiona została do Kujaw –Zieliny do odbudowanego starego zamku Kujawskiego . Na terenie Kujaw i Zieliny znajdowały się gorzelnia ,zakład produkcji płatków ziemniaczanych, suszarnie zbóż ,tartak, przytułek dla biednych ,od 1910 klasztor i przedszkole oraz później klinika hrabiowska którą prowadziły siostry Szarytki św. Dlatego hrabia musiał zatem zadbać o ochronę swojego majątku .Jednym z powodów powstania Ochotniczej Straży pożarnej w Zielinie było też to że po otwarciu w roku 1897 linii kolejowej Prudnik Gogolin której głównym inwestorem był hr. Tiele- Wincler, kilka lat później od iskry z parowozu powstał ogromny pożar który strawił wiele chłopskich zagród krytych słomą na ulicy Głogowskiej aż do ul. Prudnickiej w Kujawach .Wkrótce po tym zdarzeniu czyli w roku 1909 powstała straż pożarna. Wiejski aktyw strażacki wybudował remizę strażacką która znajdowała się na terenie gorzelni z drewnianą wspinalnią. Pracownicy tej gorzelni byli równocześnie strażakami. Strażacy posiadali mundury pasy z toporkami oraz hełmy skórzane. Mundury przechowywali w domach, na sygnał pożaru ubierali się i biegli do remizy. Do pożaru wzywały strażaków trąbki alarmowe. Jeden krótki sygnał oznaczał pożar w swojej wsi , dwa krótkie sygnały oznaczały pożar w innej wsi,trzy oznaczały pożar lasu, a cztery że rozpoczynają się ćwiczenia. Najstarsze zdjęcie, które posiadamy wykonano około roku 1912-1915. Na zdjęciu widać 36 umundurowanych strażaków w tym prawdopodobnie: założyciele, komendant oraz lekarz lub sanitariusz. Zdjęcie zrobione jest na tle remizy przy gorzelni – straż wyposażona w dwie sikawki konne, zwijadło wężowe oraz 22 metrową drabinę mechaniczną. W roku 1911 została zakupiona drabina drewniana mechaniczna czterokołowa o pociągu konnym. Drabina ta miała 22 m wysokości, pochodziła z firmy Magierus. Konie do pociągu sikawek i drabiny były wyznaczone u rolników w Zielinie i Kujawach oraz w majątku, gdyż pracownicy należeli także do Ochotniczej Straży Pożarnej. Pierwszy duży i poważny pożar powstał 12 stycznia 1912 roku w Kujawach naprzeciwko stawu. Prawdopodobnie od żelazka zapalił się budynek administracyjny hrabiego von Tiele – Wincklera (istnieje do dziś, kiedyś wejście było od drogi, znajdował się tam też posterunek policji). Zima była tak mroźna, że bardzo utrudniała gaszenie. W 30 stopniowym mrozie wodę podawano sikawką ręczną, węże zamarzały i trzeba je było polewać gorącą wodą, by wodę podać do miejsca pożaru. A i mundury strażaków marzły, nawet zauważyć można było zwisające z ubrań i z wąsów sople lodu. Graf polecił wydać wódkę z gorzelni, żeby strażacy nie zamarzli. Przeciwpożarowce bardzo ofiarnie gasili powstały pożar. Za ofiarną pracę w/w pożarze hrabia Tiele – Winckler ufundował nowy sprzęt i umundurowanie. Po tej akcji nasza OSP zyskała duże uznanie
w społeczeństwie i w roku 1913 OSP Zielina otrzymała sztandar. Szeregi OSP powiększyły się o kolejnych członków czynnych oraz wspierających. W późniejszych latach została zakupiona druga sikawka ręczna o większej wydajności i moderniejszej budowie, gdyż miała i lepsze siedzenia dla załogi, uchwyty na prądownice i drabiny itp. Do podawania wody na dalszą odległość w celu zasilania sikawki służył hydrofor. W następnych latach przystąpili do OSP młodzi ludzie, miedzy innymi: Botta Franciszek, Stryi Paweł, Malorny Henryk, Uliczka Augustyn, Robota Herman, Stryi Herman, Żymołka Jan, Friedek Antoni, Kinne Piotr, Ofiera Karol, Szlotawa Jan, Kyczka Jan, Ochlast Gerchard, Sobota Wilchelm, Simonides Wincenty, Gnielka Jerzy, Gorek Teodor, Robota Albert, Getz Jerzy , Ernst Hubert, Baumaker oraz wiele innych. Z roku na rok OSP wzbogaciła się o nowy sprzęt. Zakupiono nową sikawkę, drabiny oraz pierwszy samochód marki ,,OPEL” prawdopodobnie z Bytomia. W czasie eksploatacji samochód okazał się słaby i nie wystarczający dla naszej jednostki. Po jego sprzedaniu zakupiono samochód ciężarowy ,,BRENABOR”, który następnie w czynie społecznym przez samych strażaków został przerobiony na samochód pożarniczy w warsztacie przy gorzelni. Również została zakupiona motopompa i straż wtedy była już w pełni zmotoryzowana. Do obsługi sprzętu motorowego zostali przeszkoleni: Frydek Antoni, Botta Franciszek, Sobotta Franciszek i inni w różnych ośrodkach szkoleniowych jak: Oława, Nysa i we Wrocławiu. Zaś jako dowódcy zostali wyszkoleni następujący strażacy: Gnielka Józef, Simonides Wincenty, Gnielka Jerzy, Ochlast Gerhard, Kiczka Jan, Stryi Herman, Ofiera Karol. Strażacy ci zajmowali się instruowaniem pozostałych druhów na ćwiczeniach, które odbywały się regularnie. Nowy samochód pomógł miedzy innymi w gaszeniu pożarów
w Dziedzicach, Krobuszu, Serwitucie i w fabryce papierniczej
w Krapkowicach oraz w innych miejscowościach. W Kujawach powstał pożar w gospodarstwie p. Ernsta Karola, Darysza Malchiora, gdzie zapaliła się furmanka z sianem w szopie. Kulik Franciszek z Zieliny, który ten pożar zauważył, natychmiast swoje konie zaprzągł do palącej się furmanki i wyciągnął ją na pole. Dzięki temu zabudowania zostały uratowane. W 1935 r. powstał pożar stodoły
u Antoniego Kowalskiego w Zielinie. Było to 1 maja, a 6 maja tego samego roku powstał pożar w stodole Józefa Stryi. Z tej stodoły pożar przedostał się na sąsiednią stodołę Jana Stryi, która cała się spaliła, a także magazyn zbożowy. Był to jeden z największych pożarów we wsi. W okresie II wojny światowej wielu członków OSP zostało powołanych do wojska. Utworzono więc obowiązkową straż pożarną jako uzupełnienie ochotniczej straży pożarnej (obowiązkowa straż polegała na tym, że wszyscy chłopcy ze wsi w wieku 15-17 lat musieli wstąpić do straży, starsi musieli wstąpić do wojska). W latach wojennych jednostka nasza zmuszona była z powodu wyeksploatowania samochodu bojowego wycofać go i zakupić nowy. Został zakupiony samochód osobowy marki ,,Mercedes –Benz” , sześcioosobowy. Pojazd został nabyty od mistrza dekarskiego pana Pretor z Głogówka. Aby można było transportować sprzęt strażacki została zbudowana także przyczepa dwukołowa w warsztacie przy gorzelni. W okresie wojennym jednostka nasza brała udział przy gaszeniu pożarów: w Zawadzie, gdzie paliła się stodoła od uderzenia pioruna, dużego pożaru lasu przy Tułowicach, który trwał kilka dni, gdyż był to pożar wierzchołkowy i podziemny z powodu zapalenia się torfu, w Czartowicach, gdzie w stodole spaliło się dwoje dzieci, przy pożarze samolotu wojskowego, który runął na łąkach za Kujawami i spalił się doszczętnie wraz z pilotem, pożaru budynku mieszkalnego u pani Ernst Magdaleny jak również w innych miejscowościach. W okresie nalotów bombowych na zakłady w Zdzieszowicach i w Kędzierzynie jednostka nasza wyposażona została w nową motopompę o dużej wydajności i potrzebne węże w razie potrzeby do akcji ratowniczej na terenie tych zakładów.