07/06/2026
„Nie poddajemy się i idziemy do przodu…” - czyli kilka słów o śp. ks. Ryszardzie.
To były jedne z ostatnich słów, które do mnie powiedział.
Potem już stracił z nami kontakt. Ks. Proboszcz odszedł 7 czerwca 2026 przed godz. 14:00. Z tej racji chciałbym tylko pokrótce ukazać jak Pan Bóg prowadzi nas po drogach życia i czyni to w sposób, na który byśmy nigdy sami nie wpadli.
I właśnie w taki sposób prowadził ks. Ryszarda.
19 września 2024 roku ksiądz Proboszcz z Paczółtowic przybył do hospicjum imienia Chrystusa Króla w Stróżach, aby poświęcić nową część tego miejsca. Przy tej okazji przywiózł również szczególny dar od parafii w Paczółtowicach – obraz Matki Bożej, który został zawieszony w kaplicy hospicjum.
Nikt wtedy nie przypuszczał, jak wielkiego znaczenia nabierze ten gest zaledwie kilka tygodni później. 17 listopada 2024 roku ksiądz Ryszard trafił do hospicjum już nie jako gość czy duszpasterz, lecz jako pacjent ze zdiagnozowanym szpiczakiem.
Ks. Proboszcz zamieszkał w jednym z pokoi, które wcześniej sam poświęcił. Każdego dnia, na ile pozwalały mu siły, sprawował Mszę Świętą w kaplicy właśnie pod obrazem Matki Bożej z Paczółtowic.
Trudno nie dostrzec w tej historii szczególnego działania Bożej Opatrzności. Ksiądz Ryszard niejako przygotował dla siebie miejsce ostatniej ziemskiej drogi – pobłogosławił przestrzeń, w której przyszło mu zamieszkać, i pozostawił w niej znak swojej wiary oraz miłości do Matki Bożej i do drugiego człowieka.
W czasie pobytu w hospicjum stał się bliski nam wszystkim. Zżyliśmy się z nim jako wspólnota hospicjum, personel, wolontariusze i pracownicy fundacji. Jego obecność, pogoda ducha, modlitwa i kapłańska posługa pozostaną w naszej pamięci na długo. Mimo fizycznej słabości rozdawał Komunię św., namaszczał chorych w pokojach, spowiadał, dawał swój czas na rozmowy, a kilka z nich zaowocowało pragnieniem spowiedzi i Komunii św. u chorych.
Ksiądz Proboszcz nigdy nie narzekał. Zawsze mi powtarzał: ”Jest dobrze, nie ma co narzekać.” Był pokorny w chorobie.
Dziś żegnamy Go z wdzięcznością i wzruszeniem jak członka rodziny. Będzie nam Go bardzo brakowało. Niech dobry Bóg wynagrodzi Mu całe dobro, które pozostawił w sercach tak wielu ludzi w parafiach w których posługiwał jako wikariusz, jako Proboszcz i jako kapelan naszego hospicjum.
P.S.
Na podziękowania tym wszystkim, którzy zawsze byli przy ks. Ryśku i na których zawsze mógł liczyć, przyjdzie czas…
Ks. Gracjan