05/10/2022
„Gdyby Polacy zajęli się pszczelarstwem, mogliby się stać wielką potęgą gospodarczą, miód jest bowiem bardzo cennym surowcem, nie tylko nadającym się bezpośrednio do spożycia, ale też służącym do produkcji innych artykułów spożywczych, kosmetyków i leków; z uli pozyskuje się też naturalny wosk. Pożytki płynące z pszczelarstwa były rzeczą, co do której zgadzali się z ojcem po raz pierwszy w życiu. Propagowanie pszczelarstwa. Apioterapia. Produkowanie miodowej nalewki. Maść z wosku pszczelego na reumatyzm. A January Wojnicz dodawał jeszcze, że najlepiej by było, gdyby Polacy nie tyle stali się pszczelarzami, ile samymi pszczołami. Pszczoły – jakież to cudowne społeczeństwo, jaka harmonia i współodpowiedzialność. Tego instynktu
Polakom brakuje i dlatego dali się rozszarpać na trzy części, teraz zaś tkwią w niewoli jak muchy w bursztynie, z rozdziawioną gębą, zamarły lud. Gdyby tak mieli królową i gdyby ona ustanowiła na wieki porządek, w którym skrzętność i pracowitość stanowiłaby największe cnoty!
I było jeszcze coś, czego Mieczysław oczywiście nigdy przy ojcu nie ośmieliłby się powiedzieć, ten bowiem był zawsze poważny, gdy mówiono o Polsce, o Polakach, twarz mu wtedy marsowiała, czoło się marszczyło w zmartwieniu i trosce. Ale młody Wojnicz uważał, że potrzeba im wszystkim słodyczy, rozkosznej przyjemności, tej „apetyczności”, która rozlewa się w ustach i która smakuje ziołami, kwiatami i słońcem. Jeśli nie brakowałoby mu śmiałości, mógłby powiedzieć ojcu: gdyby Polacy jedli więcej miodu, odmieniłoby to cały kraj.”
Olga Tokarczuk, „Empuzjon”