12/06/2026
O kulisach premiery, gęstych historiach i sile wsparcia.
Ostatnio byłam w Stargardzie na premierze nowej dylogii Anny Sakowicz „Dom dusz. Leonie i Alexander”. I choć jako jej agentka literacka znam te strony od podszewki, tym razem byłam tam przede wszystkim po to, żeby świętować, kibicować i chłonąć ten niesamowity klimat.
To konkretne, piękne wydarzenie było dziełem Stargardzka, ogromne gratulacje za piękną oprawę, promocję i organizację.
Nasza współpraca z Anią nie polega na sztywnym etacie 24/7. Uzupełniamy się tam, gdzie trzeba: czasami układamy strategiczne kroki, czasami organizuję lub prowadzę jej spotkania autorskie, a czasami po prostu jestem bezpieczną przystanią do przegadania kolejnych pomysłów.
Sama książka? Jeśli lubicie gęsty, mroczny klimat lat 30. XX wieku, jazz, sekrety starej kamienicy i dylematy moralne bohaterów, którzy próbują ocalić siebie, gdy świat wokół zaczyna się sypać – bierzcie „Dom dusz” w ciemno.
Ania stworzyła majstersztyk inspirowany autentycznymi faktami.
A jak powstaje książka ? Od pomysłu...
To dokładnie tak jak pracuję z kobietami, szukamy kompetencji, umiejętności i doświadczeń i tworzymy z tego pomysły na nową drogę. Sukces – czy to książki, czy nowego biznesu – buduje się z etapów.
I warto, na każdym z tych etapów mieć kogoś na kim możesz, polegać, kto zna realia, kto widzi szerzej i kto Cię poprowadzi.
Nie musisz być Zosią Samosią.
Twoja nowa zawodowa historia nie musi powstać w jeden dzień. Ważne, żeby ruszyć z miejsca z odpowiednim wsparciem.
Aniu, ogromne gratulacje!
A Wam, dziewczyny, życzę odwagi do układania życia i biznesu na własnych, elastycznych zasadach.
Jeśli czujesz, że Twój obecny rozdział zawodowy się skończył i chcesz przegadać strategię na nowy – moja skrzynka jest otwarta.
Napisz w wiadomości RESET, a sprawdzimy, od jakiego małego kroku możemy zacząć.