15/05/2026
Zgodnie z zapowiedzią przedstawiamy Państwu limeryki nagrodzone i wyróżnione w IV edycji konkursu na "Dowolny limeryk 2026".
Nagroda główna (dwie równorzędne)
Dawid Śledziński:
Wycieczka do Stanów
Wybrała się grupa beztroskich Panów,
Na wycieczkę krajoznawczą do Stanów.
Tanio zapłacili,
oferty nie sprawdzili.
Na miejscu okazało się, że obok leży Bojanów.
Niesławny Kapitan
Chciałem kiedyś zostać słynnym Kapitanem,
By mnie wszędzie tytułowali tym mianem.
Na wszystkich morzach,
oceanów przestworzach.
Nie wyszło, do dziś spływam tylko Sanem.
*
Krzysztof Jędruch:
Jasiek, górol spod samiuśkich Tater,
Dyć w kabzie huloł mu ino wiater.
Toć chcioł być bogaty.
Broł zycie na raty.
Sakramucki był z niego bohater.
Jan, hutnik ze Stalowej Woli,
Powiedział mediom co go bardzo boli.
Że mało zarabia,
Nie żyje jak hrabia.
I jeszcze fiskus go goli.
Wyróżnienia
Joanna Lubera:
Ojca ucznia z Krotoszyna
smuciły oceny syna.
Nagle stał się wesoły
po reformach szkoły,
bo usłyszał, że to szkoły wina.
Przedsiębiorca z osady Domanie
miał ambicje jak szejk Hassanie
i zdziwiony był bez granic,
że na zbytki nie ma nic.
Nie pomyślał, że ważne jest inwestowanie.
*
Jarosław Nowacki:
Pewien Grzegorz, co mieszkał w Orzechu,
Wiódł swe życie pobożnie, bez grzechu,
Bez kradzieży, czy łgarstwa,
Za wyjątkiem obżarstwa.
- Lepiej nie jedz już tylu bez, Grzechu!
Chciał lodowiec odwiedzić Garwolin,
Kiedy w Polsce rył bruzdy pradolin.
Od czołowej moreny
Takiej dostał migreny,
Że do skroni przykładał kaolin.
*
Marta Męcińska:
Bieg po zdrowie
Hipochondryczka Danka z miejscowości Goliszowiec
ma ruchy jak prawdziwy joggingowiec.
Na pytanie: ,,Co słychać ciekawego?”,
odpowiada zawsze: ,,Nic zdrowego.
Muszę szybko do trzeciego lekarza biec.”
Dieta cud
Jan z Rudnika nad Sanem
był weganem, potem witarianem.
Na następnej diecie przymierał głodem,
bo mógł pić tylko wodę z miodem,
ale figurę w trumnie miał wreszcie nienaganną na amen.
*
Urszula Gutowska:
Nieudana wyprawa
Raz żwawy emeryt w Lipianach
lotniczą wyprawę miał w planach.
Już pakował walizki,
lecz pech - parkiet był śliski...
Wylądował, ale na kolanach.
Nos ornitologa
Pewien ornitolog z Gorlic
badał życie płciowe orlic.
Ach, jakież uczuć bogactwo
prezentuje to ptactwo!
A ja ciągle nic i nic...
*
Patrycjusz Pilawski:
Raz cyklistka na rynku w Suwałkach
potrąciła Koszałka-Opałka.
Obolałe niebożę
pouczono na SOR-ze :
– Pora zmienić soczewki w patrzałkach.
Ojciec Mateusz z Sandomierza
rozjechał hulajnogą jeża.
Choć winę swą odkupił wnet,
to nie uniknął tête-à-tête
na dywaniku u papieża.
*
Artur Kozłowski:
Westchnął ciężko emeryt z Fornetki
„Żywot starca, niestety, nielekki!”.
Fakt, że nieco się kiwał,
lasek dwóch więc używał
- jednej rudej a drugiej brunetki.
Jak zwykł mawiać filolog z Małkini
„Jeśli mówić już mamy gościni
to logicznym jest dość
mówić gościec, nie gość.
Brak logiki polszczyźnie gwałt czyni.
*
Tadeusz Charmuszko:
Kucharz ze Stalowej Woli
do każdej potrawy soli
sypie całą garść.
Serce może paść,
nie mówiąc o nerek doli!
Znany filozof z Hongkongu
etykę zgłębiał w pociągu.
Teraz jest chory,
bo spadł na tory
z winy w wagonie przeciągu!
GRATULUJEMY!