16/08/2026
Czy rodzimowiercy mają swoją "Biblię"?
Religia naturalna (w tym rodzimowierstwo) uznawana jest przez jej wyznawców za istniejącą od zawsze, a dokładniej: od początku historii danej grupy etnicznej czy narodu. W religiach naturalnych zazwyczaj nie występuje uniwersalizm mogący przyczynić się do powstania w nich jakiejś szczególnej (charakterystycznej zwłaszcza dla większości globalnych, monoteistycznych religii założonych) tendencji do nawracania osób spoza danej grupy. Religie naturalne oparte są na tradycji, przekazywanej w ciągu pokoleń. Święte księgi nawet jeśli istnieją, są jedynie zapisem owej tradycji – nie uważa się ich za objawione czy też podyktowane przez Boga, jak to ma miejsce w przypadku monoteizmów pochodzenia semickiego (judaizm, chrześcijaństwo, islam).
Na pewno widzicie co jakiś czas obwieszczenia o wydaniu albo powoływaniu się na Bardzo Święte i Wielce Autentyczne Słowiańskie Księgi™ będące jedynym prawdziwym źródłem wiedzy o słowiańskiej wierze i kulturze. Ale jak jest naprawdę z tymi świętymi księgami? Czy są jakiekolwiek teksty napisane przez Słowian, które można przyjąć za autentyczne źródła historyczne?
Zgodnie z obecnym stanem naszej wiedzy, Słowianie żyjący w czasach przed szeroko zakrojoną chrystianizacją, nie pozostawili po sobie żadnych tekstów pisanych. Wynika to między innymi z tego, że nasi przodkowie kultywowali przede wszystkim kulturę w formie oralnej i nie posiadali własnego systemu pisma. Nie znaczy to oczywiście, że nie mieli styczności z kulturami, które pismo już używały lub zupełnie nie zdawały sobie sprawy, czym to pismo jest. W Kronice Thietmara znajdziemy fragment o świątyni w Radogoszczy, który twierdzi, że pomniki były podpisane imionami („W grodzie znajduje się tylko jedna świątynia (...) Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń – jak można zauważyć, patrząc z bliska – w przedziwny rzeźbione sposób, wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką w straszliwych hełmach i pancerzach, każdy z wyrytym u spodu imieniem.”). Musimy pamiętać, że autor mógł nie widzieć tych rzeźb na własne oczy lub wziąć obce dla siebie zdobienia za pismo. Mogły to także być napisy w germańskich runach, ale jest to raczej mało prawdopodobne.
Na pewno ktoś z was przypomni sobie, że istnieją teksty z czasów przedchrześcijańskich, które były przekazywane wyłącznie w ustnej formie, a zapisane zostały dopiero o wiele lat później, takie jak Kalevala, saga o Beowulfie, wszystkie nordyckie sagi, Iliada oraz Odyseja, a także Wedy wraz z Ramajaną i Mahabharatą z dalekich Indii. Niestety, w procesie chrystianizacji ziem słowiańskich, nie zachowały się do dzisiejszego dnia żadne takie eposy ani święte przekazy. Zdolność pisania i czytania przez wieki była dostępna nielicznym – nawet w miejscach z rozwiniętym piśmiennictwem nie była to powszechna umiejętność. Jednocześnie nie powinniśmy patrzeć na kulturę oralną jako tę gorszą. Wśród bogatej kultury Celtów także nie znajdziemy spisanych świętych tekstów; australijscy aborygeni z kolei mogą się poszczycić ponad 900 godzinami opowieści tak zwanego Czasu Snu, czyli ich rodzimej mitologii – wszystko to przekazywane w formie ustnej! Brak pisanych przekazów na pewno nie czyni żadnej kultury gorszą.
Pierwsze zapisane teksty dotyczące historii, kultury oraz wierzeń Słowian wyszły dopiero spod piór chrześcijańskich kronikarzy, najczęściej duchownych którzy opisywali wydarzenia z drugiej ręki (chociaż byli i tacy, którzy byli obecni na miejscu zdarzeń), czasem dekady lub nawet wieki po wydarzeniach które opisują. W niektórych przypadkach, autorami wspomnień i zapisków o naszych ziemiach byli bliskowschodni podróżnicy. Przykładami dzieł spisanych przez chrześcijańskich autorów są Kronika Thietmara z XI wieku, opisująca kulturę i wiarę ziem polskich, czeskich i niemieckich w czasach zjazdu gnieźnieńskiego, Kronika Słowian Helmolda z XII wieku, opisująca wyprawy chrystianizacyjne na Połabiu i Pomorzu zachodnim, Kronika Czechów Kosmasa, który opisuje dzieje najdawniejsze dzisiejszych Czechów, Gesta Hammaburgensis z XI wieku, autorstwa Adama z Bremy, gdzie znajdują się informacje o Słowianach połabskich, Pomorzanach i Polanach, Gesta Danorum z XII wieku, autorstwa Saxo Gramatyka, gdzie w jednym z rozdziałów opisywane są obrzędy na Arkonie, Powieść Minionych Lat Nestora, staroruski latopis z XII wieku gdzie w opisie chrystianizacji Rusi są opisywane przedchrześcijańskie wierzenia Rusinów, czy wreszcie Kronika Galla Anonima z XII wieku, gdzie opisywane są częściowo różne zwyczaje przedchrześcijańskie. Wśród autorów bliskowschodnich należy wymienić oczywiście Ibrahima ibn Jakuba z jego relacją podróży zawartą w Księdze dróg i królestw pisarza Al-Bakriego (znanej także jako „Z podróży do krajów słowiańskich w przekazie al-Bekrīego”). Należy jednak pamiętać, że ci kronikarze byli raczej stronniczy i pochodzili ze środowisk silnie zdominowanych dualistycznym światopoglądem, co przekładało się często na treść ich zapisów.
W późniejszych czasach, XIX i XX wieku, prawdopodobnie aby podnieść rangę ludów słowiańskich na tle innych ludów europejskich, bądź w celach narodowotwórczych, „odkrywano” istnienie tekstów o rzekomym wiekowym rodowodzie. Za przykład tu można podać Księgę Welesa, która została ujawniona na łamach czasopisma Żar-Ptica w latach 50. w Stanach Zjednoczonych. Księga ta miała być zapisana na drewnianych deseczkach i znaleziona w obwodzie charkowskim na Ukrainie. Ze względu na okoliczności w jakich tekst miał być odkryty, fakt, że rzekomy oryginał tajemniczo zaginął, gramatykę i chaotyczność zapisu, tekst uznano jednoznacznie za falsyfikat. Falsyfikatami są także rękopisy królowodworski i zielonogórski, które miały opisywać przedchrześcijańskie dzieje Czechów czy Kronika Prokosza, która miała opisywać dzieje Polski, w tym Imperium Lechitów (do czego chętnie odwołują się zwolennicy fantazmatu o „Wielkiej Lechii”).
Wszyscy chcielibyśmy, aby istniały teksty, co do których nie byłoby wątpliwości o ich przedchrześcijańskim rodowodzie, które zawierałyby wiarygodny opis religii naszych przodków, ich dziejów i kultury. Niestety, musimy żyć z tym, że wiele z naszego dziedzictwa zaginęło, celowo niszczone lub po prostu zapomniane na przestrzeni dziejów. Brak źródeł pisanych sporządzonych przez samych Słowian, z okresu poprzedzającego rozpoczęcie procesu chrystianizacji nie zmienia faktu, że dawne tradycje i wierzenia nie uległy wymazaniu z dnia na dzień w 966 r. wraz z tak zwanym Chrztem Polski, a oprócz źródeł zewnętrznych jakimi są kroniki i relacje podróżników, dodatkowy materiał badawczy na przestrzeni kolejnych wieków dostarczają folklor, etnografia, etnologia (w tym porównawcza), językoznawstwo czy archeologia. Warto również podkreślić, że paradoksalnie sam Kościół rzymskokatolicki czerpał z tego dorobku pełnymi garściami, przejmując w procesie inkulturacji to, czego nie udało mu się wymazać ze społecznej świadomości.
Na szczęście, rodzimowierstwo słowiańskie zalicza się do religii naturalnych, czyli takich które rozwinęły się wraz z kulturą w której wyrastały. Oznacza to, że w przeciwieństwie do religii objawionych (czyli takich, których początki związane są z działalnością założyciela czy proroka) nie wymagają świętych ksiąg aby legitymizować jej istnienie. Jako Rodzimy Kościół Polski pracujemy z tym, co jest dla nas dostępne bez wyzbywania się zdolności do obserwacji otaczającego nas świata, samodzielnego myślenia i empatii, i będziemy dalej kultywować wiarę naszych praojców.
Sława!
Tekst: żerczyni Katarzyna Ochman
Zdjęcie: Amariel Photo Art