08/06/2026
W zeszłym tygodniu pisałam o rozmowach konsultacyjnych, które kończyły się zdaniem „muszę zapytać zarząd".
Dziś druga strona tej historii.
Odbyłam też rozmowy konsultacyjne, które wiedziałam, że skończą się „na TAK”✅
Fundraiserka, która była na moim bezpłatnym masterclass, wierzy w fundraising i wierzy w system. Ale wie jedno: żeby to zadziałało, potrzebuje do tego poparcia zarządu i zespołu. Więc na bezpłatną rozmowę konsultacyjną przychodzi z prezesem albo prezeską i z dwoma osobami z zespołu.
I wtedy jest zupełnie inna rozmowa.
Nie słyszę pytań o to, czy w ogóle warto.
Słyszę pytania z półki zarządczej: o wyniki, o ROI, o konkretne efekty, o przykłady, o referencje. Pytania kogoś, kto już zdecydował że chce i sprawdza czy to jest właściwe miejsce.
Po takiej rozmowie 90% tych organizacji decyduje się na udział w programie.✅
Ale to nie jest nawet najciekawsza część.
Obserwuję te organizacje 5-6 miesięcy po kursie.
Przyszły z nieudanymi próbami, z początkami, z chęciami. I widzę ich kampanie fundraisingowe ze świetnymi kreacjami, modelowymi landing page'ami, zbierające setki tysięcy złotych. Z setkami lajków i komentarzy.
👉 To znaczy tylko jedno: zainwestowały. Nie da się zrobić kampanii z dużym zasięgiem bez inwestycji. I od początku za tym stał prezes albo prezeska.
Kiedy zarząd rozumie po co to jest i bierze za to odpowiedzialność - machina działa jak złoto.
Fundraiserka nie walczy o budżet, nie tłumaczy każdej decyzji. Po prostu działa.
To nie jest kwestia kursu. A kwestia tego, kto siedzi za sterami od pierwszego dnia.
Czy w Twojej organizacji fundraising ma kogoś za sterami? Podziel się tym poniżej 👇