13/05/2026
Klany z Bagien od Muduko : czy Żółwie pokonają Krokodyle?
Na pierwszy rzut oka Klany z Bagien wyglądają lekko i bardzo przyjaźnie: zwierzęce klany, łodzie, ryby, osady i kolorowe mokradła. Ale pod tą uroczą oprawą kryje się ciasne, strategiczne euro o logistyce, planowaniu tras, walce o przestrzeń i konsekwencjach własnych decyzji.
W grze wcielamy się w jeden z klanów zamieszkujących bagna: Krokodyle, Salamandry, Żaby albo Żółwie. Łowimy ryby, budujemy osady, przemieszczamy łodzie i próbujemy lepiej wykorzystać dostępne akcje niż przeciwnicy. Początkowo plansza wydaje się dość przestronna, ale z każdą rundą bagno robi się coraz ciaśniejsze. Pojawiają się nowe osady, łodzie blokują miejsca, a dobre łowiska szybko znikają.
I właśnie w tym, moim zdaniem, tkwi serce gry.
Klany z Bagien nie są samotnym układaniem silniczka. Inni gracze naprawdę są obecni na planszy. Stają na trasach, zajmują miejsca, budują tam, gdzie chcieliśmy budować my, i czasem zupełnie przypadkiem niszczą nasze plany. Interakcja jest tu bardziej przestrzenna niż agresywna, ale potrafi zaboleć.
Gra wymaga planowania z wyprzedzeniem. Nie wystarczy łowić ryby, trzeba jeszcze wiedzieć, dokąd je dostarczyć, czy będzie nas stać na kolejne działania i czy przeciwnicy nie zamkną nam drogi. Ryby są częścią większej ekonomii: dają punkty, pieniądze, tempo i możliwość dalszej kontroli planszy.
Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie rytm rozgrywki. Po kilku rundach łatwo złapałem flow. Akcje są logiczne i dobrze pasują do tego, co dzieje się na planszy, więc nie miałem wrażenia, że robię coś przypadkowego albo oderwanego od sytuacji. Dość szybko zacząłem rozumieć, gdzie szukać punktów, jak planować kolejne ruchy i które decyzje mają realne znaczenie.
To chyba jeden z największych plusów gry: sporo decyzji, ale bez przytłoczenia zasadami. Klany z Bagien są średnio ciężką strategią, ale nie sprawiają wrażenia gry sztucznie skomplikowanej. Raczej takiej, która po prostu wymaga uważnego planowania. Ciekawie działają też postacie wybierane na rundę, nasi Opiekunowie/Przewodnicy. To nie są tylko drobne bonusy. Wpływają na kolejność graczy, zasięg ruchu, koszty i możliwości, więc potrafią zdefiniować cały plan na daną rundę. Szczególnie mocne wydają mi się te efekty, które pozwalają zrobić więcej na planszy, na przykład dodatkowa możliwość budowy. To potrafi dać naprawdę wyraźną przewagę.
Warto też wspomnieć o rodowodzie gry. Klany z Bagien wyrastają z wcześniejszego tytułu Kaivai, a w projekcie czuć doświadczenie Helgego Ostertaga, znanego z takich gier jak Terra Mystica, Gaia Project czy Age of Innovation. To nie jest „Terra Mystica na bagnach”, ale podobne jest myślenie o planszy: przestrzeń ma znaczenie a dobra pozycja potrafi być równie cenna jak zasoby.
Za ilustracje odpowiada Mihajlo Dimitrievski, czyli The Mico. Jego styl świetnie oswaja ciężar gry: z zewnątrz mamy kolorowe zwierzęta i baśniowe bagna, a pod spodem całkiem wymagającą łamigłówkę ekonomiczno-przestrzenną.
Czy to jest gra dla każdego? W zasadzie tak, ale bardziej spodoba się tym z Was, którzy lubią średnio ciężkie euro, planowanie tras, blokowanie i podejmowanie decyzji na przyszłość.
Klany z Bagien nie próbują oczarować wielką fabułą. One zamykają graczy w coraz ciaśniejszym labiryncie własnych decyzji i sprawdzają, kto najlepiej poradzi sobie z tym, że bagno nieustannie zmienia zasady wygodnego planowania.
🎲Już dzisiaj, 13 maja, wydawnictwo Muduko zapowiedziało premierę gry.
Egzemplarz gry otrzymaliśmy od wydawnictwa Muduko w ramach akcji „Gry dla klubów”, zgodnie z założeniami organizacyjnymi Gier Planszowych.
Recenzja pozostaje moją własną opinią.
MaxStarPL