08/09/2026
🚨 PROKURATURA STAWIA ZARZUTY JACKOWI P. ART. 231 I ART. 191 K.K.! HISTORIA ODWRACA SIĘ O 180 STOPNI!
To miała być historia o Marcinie Byczkowskim. To jego nazwisko przez lata pojawiało się w medialnych oskarżeniach. To on został zwolniony z pracy, publicznie napiętnowany i postawiony pod pręgierzem opinii publicznej.
Konsekwencje ponosił nie tylko on. Ponosiła je również jego rodzina.
Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
⚖️ 3 września Prokuratura Rejonowa w Sopocie przedstawiła Jackowi P., pełniącemu obowiązki burmistrza Skarszew, zarzuty karne z art. 231 oraz art. 191 Kodeksu karnego.
Chodzi więc o zarzuty dotyczące zarówno przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, jak i zmuszania innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia.
Pokrzywdzonym w tej sprawie jest Marcin Byczkowski.
🔴 CZY OD POCZĄTKU CHODZIŁO O USUNIĘCIE BYCZKOWSKIEGO?
Sprawa dotyczy wydarzeń z grudnia 2021 roku.
Według ustaleń będących podstawą zarzutów Jacek P. miał próbować doprowadzić do tego, aby Marcin Byczkowski zrezygnował z mandatu radnego powiatowego oraz przysługujących mu świadczeń związanych z zatrudnieniem.
Jeżeli Byczkowski nie zgodziłby się na przedstawione warunki, do opinii publicznej – w tym Rady Powiatu – miały zostać przekazane materiały mogące go skompromitować, a sprawa miała trafić do prokuratury.
Byczkowski odmówił.
Co więcej, sam miał zaproponować przekazanie sprawy organom ścigania, twierdząc, że kierowane wobec niego oskarżenia są nieprawdziwe.
Później został zwolniony. Zawiadomienie trafiło do prokuratury. Mandatu radnego jednak nie złożył.
❓ Czy był to mechanizm nacisku mający zmusić Byczkowskiego do określonego zachowania?
To pytanie nabiera dzisiaj szczególnego znaczenia, skoro prokuratura zdecydowała się przedstawić Jackowi P. zarzut także z art. 191 k.k.
I pojawia się pytanie jeszcze poważniejsze:
🔥 Czy rzeczywistym celem wydarzeń rozpoczętych w 2021 roku było wyjaśnienie jakichkolwiek nieprawidłowości, czy przede wszystkim doprowadzenie do zawodowego, politycznego i wizerunkowego zniszczenia Marcina Byczkowskiego?
Bo konsekwencje tego, co wydarzyło się później, były potężne.
📺 PUBLICZNY WYROK ZAPADŁ, ZANIM SPRAWĘ WYJAŚNIŁA PROKURATURA
Pojawiły się publikacje. Pojawiły się oskarżenia.
Sprawa wyszła poza Skarszewy i trafiła do mediów ogólnopolskich, w tym do głośnego reportażu TVN.
Nazwisko Byczkowskiego zostało wystawione na publiczny osąd.
A razem z nim konsekwencje ponosiła jego rodzina.
Tego rodzaju publikacji nie da się później po prostu „wyłączyć”. Zostają w internecie, wyszukiwarkach i ludzkiej pamięci. Uderzają w reputację, pracę, relacje społeczne i życie rodzinne.
⚡ TYLE ŻE BYCZKOWSKI NIE USŁYSZAŁ ZARZUTÓW
Postępowanie prowadzone w związku z zawiadomieniem zostało umorzone przez Prokuraturę Rejonową w Gdyni.
Marcin Byczkowski nie usłyszał zarzutów karnych.
Za to w toku kolejnych postępowań zaczęły pojawiać się zupełnie inne ustalenia.
🚨 ZARZUTY USŁYSZAŁA BOHATERKA REPORTAŻU TVN
Kobieta, która oskarżała Byczkowskiego o gwałt i była jedną z głównych bohaterek reportażu TVN, sama usłyszała szereg zarzutów.
Według ustaleń śledczych miała m.in. fałszować dowody i wysyłać samej sobie anonimy – a istotnym materiałem dowodowym w tej sprawie miały być również wyniki badań DNA.
Miała także kilkukrotnie składać fałszywe zeznania oraz zawiadomić organy ścigania o przestępstwie, które – według ustaleń prokuratury – nie zostało popełnione.
Kolejny wątek dotyczy ingerowania w korespondencję prowadzoną za pośrednictwem komunikatorów. Zmienione wiadomości miały służyć stworzeniu materiału prowadzącego do ścigania Byczkowskiego.
Za zarzucane jej czyny może grozić wieloletnia kara pozbawienia wolności.
❗ Co więcej, pozostałe oskarżenia innych osób również nie doprowadziły do przedstawienia Byczkowskiemu zarzutów.
W przygotowywaniu oświadczeń potencjalnie pokrzywdzonych miał natomiast pomagać jeden z ówczesnych naczelników Urzędu Miejskiego w Skarszewach.
⚖️ W OBU SPRAWACH BYCZKOWSKI JEST POKRZYWDZONYM
I tutaj pojawia się jeden z najważniejszych faktów całej historii.
W postępowaniu dotyczącym zarzutów przedstawionych Jackowi P. Marcin Byczkowski posiada status pokrzywdzonego.
Tak samo jest w postępowaniu dotyczącym zarzutów przedstawionych bohaterce reportażu TVN.
Również tam Byczkowski występuje jako pokrzywdzony.
A więc człowiek, który kilka lat temu znalazł się w centrum medialnych oskarżeń i którego nazwisko zostało publicznie napiętnowane, dzisiaj w dwóch postępowaniach karnych ma status osoby pokrzywdzonej czynami objętymi zarzutami prokuratury.
To fundamentalnie zmienia perspektywę tej historii.
Byczkowski nie usłyszał zarzutów w sprawie, która wywołała medialną burzę. Postępowanie zostało umorzone.
Tymczasem zarzuty usłyszały osoby znajdujące się po drugiej stronie tej historii, a Byczkowski w obu postępowaniach występuje jako pokrzywdzony.
🔥 Trudno o bardziej wymowny zwrot w tej sprawie.
🔴 BOHATERKA REPORTAŻU NADAL W STRUKTURACH GMINY
Mimo przedstawionych jej poważnych zarzutów bohaterka reportażu TVN nadal ma być zatrudniona w strukturach gminy i mieć kontakt z dziećmi.
Jacek P., mimo posiadanej wiedzy o jej sytuacji procesowej, według posiadanych informacji nie zdecydował się na zastosowanie wobec niej konsekwencji dyscyplinarnych.
Dlaczego?
Dlaczego osoba, której prokuratura stawia tak poważne zarzuty dotyczące m.in. dowodów i składanych zeznań, nadal pozostaje w strukturach gminy?
Do tego dochodzi informacja, że w przygotowywaniu oświadczeń osób występujących przeciwko Byczkowskiemu miał pomagać jeden z ówczesnych naczelników Urzędu Miejskiego.
🔴 PRZYPADEK CZY WSPÓLNY CEL?
I właśnie dlatego trzeba zadać pytania, które jeszcze kilka lat temu mogły wydawać się nie do pomyślenia:
❓ Czy działania Jacka P., bohaterki reportażu oraz innych osób były całkowicie niezależne?
❓ Czy istniał między nimi przepływ informacji albo współpraca?
❓ Czy wiedzieli wzajemnie o swoich działaniach?
❓ Czy łączył ich wspólny cel – doprowadzenie do usunięcia Byczkowskiego z urzędu i życia publicznego?
Tego na obecnym etapie nie można przedstawiać jako ustalonego faktu.
Ale po tym, co wydarzyło się w kolejnych postępowaniach, są to pytania, które wymagają rzetelnego wyjaśnienia.
🎙️ BO JEST JESZCZE NAGRANIE
Rozmowa z grudnia 2021 roku, podczas której miała być wywierana presja na Byczkowskiego, została nagrana.
Nagranie trafiło do Prokuratury Rejonowej w Sopocie.
Po długotrwałym śledztwie, 3 września prokuratura przedstawiła Jackowi P. zarzuty z art. 231 oraz art. 191 Kodeksu karnego.
A zatem sprawa dotyczy już nie tylko zarzutu przekroczenia uprawnień przez osobę sprawującą funkcję publiczną.
Prokuratura postawiła również zarzut odnoszący się do zmuszania pokrzywdzonego do określonego zachowania.
Pokrzywdzonym jest człowiek, którego wcześniej zwolniono z pracy i którego próbowano – według zarzutów – doprowadzić do rezygnacji z demokratycznie uzyskanego mandatu radnego.
🔥 To stawia wydarzenia z 2021 roku w zupełnie innym świetle.
🔥 KTO W TEJ HISTORII NAPRAWDĘ POWINIEN SIĘ TŁUMACZYĆ?
Przez lata tłumaczyć musiał się Byczkowski.
Dzisiaj osoby znajdujące się po drugiej stronie tej historii same usłyszały zarzuty, a Byczkowski w obu postępowaniach posiada status pokrzywdzonego.
Dlatego trzeba zapytać wprost:
❓ Czy wydarzenia rozpoczęte w 2021 roku były rzeczywiście próbą wyjaśnienia sprawy?
Czy też uruchomiono mechanizm, którego efektem miało być zwolnienie Byczkowskiego, odebranie mu mandatu radnego, zniszczenie jego reputacji i wyeliminowanie go z życia publicznego?
❓ Czy kolejne wydarzenia były tylko zbiegiem okoliczności, czy elementami większej historii?
❓ Kto wiedział, w jaki sposób powstawały materiały, które później trafiły do organów ścigania i mediów?
❓ I czy ktokolwiek przewidywał, jak ogromną cenę za tę historię zapłaci nie tylko sam Byczkowski, ale również jego rodzina?
Bo skutków tej historii nie poniósł wyłącznie jeden człowiek.
Poniosła je również jego rodzina, która przez lata musiała żyć z konsekwencjami publicznie rozpowszechnianych oskarżeń.
📺 A CO Z MEDIAMI?
Marcin Byczkowski zapowiada wysokie roszczenia wobec TVN oraz „Wieści z Kociewia” w związku z wcześniejszymi publikacjami.
Tymczasem sprawą mają interesować się kolejne ogólnopolskie media, w tym Kanał Zero, który zdaje się działać na zamówienie Jacka P.
Pozostaje więc pytanie:
❓ Czy tym razem dziennikarze najpierw dokładnie przeanalizują dokumenty, decyzje prokuratur i materiał dowodowy, a dopiero później przedstawią historię swoim odbiorcom?
Bo historia ze Skarszew pokazuje jedno:
📺 medialne oskarżenie i ustalenia organów ścigania to nie zawsze ta sama historia.
🚨 CZY JACEK P. MA JESZCZE MANDAT ZAUFANIA DO KIEROWANIA SKARSZEWAMI?
I wreszcie dochodzimy do pytania, którego nie da się już pominąć.
Mówimy o osobie pełniącej obowiązki burmistrza, której prokuratura przedstawiła zarzuty dotyczące nie tylko przekroczenia uprawnień z art. 231 k.k., ale również zmuszania z art. 191 k.k.
Pokrzywdzonym w tej sprawie jest jego były podwładny i jednocześnie ówczesny radny powiatowy.
Burmistrz nie zarządza prywatną firmą.
Sprawuje władzę publiczną. Dysponuje publicznymi pieniędzmi. Kieruje urzędem i ludźmi. Podejmuje decyzje dotyczące mieszkańców.
Taka funkcja wymaga szczególnego zaufania.
⚖️ O odpowiedzialności karnej Jacka P. rozstrzygnie sąd. Zarzuty nie są wyrokiem i obowiązuje zasada domniemania niewinności.
Ale odpowiedzialność polityczna, standardy sprawowania władzy i społeczne zaufanie to zupełnie inna kwestia.
Dlatego mieszkańcy mają pełne prawo zapytać:
❓ Czy Jacek P. może nadal wiarygodnie kierować Gminą Skarszewy?
❓ Czy może wymagać najwyższych standardów od swoich pracowników, kiedy sam musi odpowiadać na zarzuty dotyczące sposobu wykonywania władzy publicznej i zmuszania innej osoby do określonego zachowania?
❓ Czy w tych okolicznościach posiada jeszcze polityczny i moralny mandat zaufania potrzebny do dalszego sprawowania funkcji burmistrza?
Naszym zdaniem przedstawienie zarzutów z art. 231 i art. 191 k.k., przy takim charakterze sprawy, bardzo poważnie podważa jego mandat zaufania do dalszego kierowania Gminą Skarszewy.
Jacek P. powinien stanąć przed mieszkańcami i odpowiedzieć na te pytania. Nie za pomocą kolejnego komunikatu wizerunkowego, lecz konkretnych faktów.
⚖️ O winie zdecyduje sąd.
🔥 Ale o tym, czy Jacek P. ma jeszcze polityczny i moralny mandat do kierowania Skarszewami, mieszkańcy mają pełne prawo dyskutować i oceniać już dzisiaj.