13/06/2026
Kiwuś ❤️
Pojawił się dosłownie znikąd. Na chwiejących się nóżkach, zapłakany, zagubiony, błąkający się po gospodarstwach w okolicach Warty.
Był skrajnie wychudzony i całkowicie proludzki. Dorosły, około roczny kocurek a ważył zaledwie 2,5 kg. Dosłownie zasuszony wiórek...
Pani Agnieszka zauważyła go, gdy był przeganiany z podwórka sąsiada. Widząc, w jak opłakanym stanie się znajduje, nie przeszła obojętnie. Zabezpieczyła kocurka w budynku gospodarczym i skontaktowała się z nami. A potem zgodziła się być domem tymczasowym 🥹
Dziś wiemy, że Kiwuś zawdzięcza jej życie.
Bez tej interwencji nie miał najmniejszych szans. Jego schorzenie, które sorawia, że często traci równowagę— hipoplazja móżdżku — praktycznie uniemożliwia samodzielne zdobywanie pożywienia. Na wsi oznacza to często wyrok śmierci...
A przecież Kiwuś to fantastyczny kot.
Ciekawski, wszędobylski, z traktorkiem odpalonym na najwyższych obrotach. Kocha cały świat i bez problemu dogaduje się z większymi dziećmi.
Dziś przeszedł zabieg kastracji. Gdy tylko uporamy się ze wszystkimi sprawami zdrowotnymi, zaczniemy szukać dla niego najlepszego miejsca na ziemi 🫶
Takiego domu, w którym ktoś pokocha go właśnie za to, jaki jest.
Domu z sercem na dłoni. ❤️.
P. S. To właśnie dla kotów takich jak Kiwuś kwestowaliśmy podczas wczorajszego koncertu.
Jeśli macie ochotę powrócić myślami do tych chwil pomogą Wam w tym fantastyczne zdjęcia Paweł Gołąb (dziękujemy!) link do materiału wrzucamy w komentarzach.