21/04/2026
Gdy znajdziesz skarb 💎 to chcesz się podzielić tym odkryciem ze wszystkimi😍
Nie dla każdego będzie to skarb 💎 dla niektórych może to być śmieć do wyrzucenia 🧹
Ten skarb to odnalezione stare listy z II wojny światowej, pisane przez kolegę ze studiów z Sosnowca do koleżanki w Sandomierzu.
List wybrany, dopasowany do obecnej, uroczej pory roku.
🌿🌸🌿
Może ten post będzie początkiem serii?
"Listy w jedną stronę "
Sosnowiec 19 kwietnia 1942
Oleńko Droga!
I znów jest niedziela, jedna z tych które minęły w okresie wojny.
Jedna ze stu prawie, a jednak taka jakaś inna jak te, które już mamy poza sobą.
Wstałem niedawno. Jest rano, słońce dopiero co wdarło się do mego pokoju i zajmuje coraz to większą przestrzeń.
Mimo woli też, pod wpływem tych pierwszych promieni wiosennego słońca serce napełnia jakaś dziwna, nieuzasadniona dzisiaj radość, nabiera człowiek sił które jednak nie ma gdzie zużytkować, pragnie się cieszyć, lecz trudno zapomnieć o tym co było wczoraj, ma chęć śpiewać, lecz trudno przypomnieć mu sobie dwa lata niesłyszanego już szlagieru.
Mimo to jednak cieszę się choć nie mam z czego, cieszę się jedynie z tego, że jest niedziela i że mam czas wspomnieć sobie te dawne radosne, beztroskie dni wiosenne.
W tym też uśmiechu wiosny chciałbym wołać - wołać do wszystkich tych z którymi było mi dawniej dobrze z którymi cieszyłem się i weseliłem.
Wziąłem też pióro i piszę do Ciebie, aby myślą być jak najdłużej przy Tobie Oleńko. Trudno jest jednak pisać tak samo jak śpiewać, czy weselić się , bo chociaż serce raduje się na widok wiosny, myśli są bardzo smutne, dalekie od uroku życia,
a ostatnio u nas myśli wszystkich są już "wisielcze".
Słowo to raz można było użyć nie tylko jako przenośnia , gdyż obecnie określa ono dokładniej nasz stan duchowy.
Wszyscy tutaj jesteśmy wisielczo nastrojeni,wisielcze mamy humory i wisielczy wygląd, bo jakże można inaczej myśleć gdy wieszanie ludzi nie jest opowiadaniem, tylko stale powtarzającym się faktem. W ubiegłym tygodniu zawisło czterech Żydów w Sosnowcu i czterech w Będzinie i z bliskich naszych ...Zresztą po co pisać. Nie mam już nawet do tego siły bo to przecież są rzeczy o których całe dnie się powtarza i o nich się myśli.
Dziś jest święto, chciałoby się gdzieś dalej uciec myślami, odpocząć nerwowo, lecz nie można, bo każdy jaśniejszy weselszy ruch otoczy w koło jak pajęcza nić, niezliczona ilość myśli i spraw które wczoraj jeszcze były tak świeże.
I oczywiście, że choć wstałem pełen radości i uśmiechu, to jednak krótko to potrwa i gdy wrócę z kościoła trudno będzie odszukać tej weselszej myśli w mym wyglądzie.
Bo rzeczywiście trudno czegoś szukać jeśli wiemy że czegoś niema, i gdyby jednak ktoś bardzo się uparł to zamiast humoru odnalazłby wśród wielu myśli błądzącą nadzieję, wiarę w to co najukochańsze i w to wszystko co bliskie memu sercu.
Znalazłby też właśnie nadzieję jaką mam gdy piszę ten list do Ciebie, nadzieję i wiarę, że Ty napiszesz także do mnie i opiszesz o sobie, abym się nie martwił, lecz cieszył wiedząc że jesteś zdrowa i mimo wszystko wesoła ,a czego ja ci bardzo bardzo życzę.
Pa - Witek.
Zdjęcie powojenne. Od lewej Oleńka, Witek. Janka- siostra Oli , żona Witka ❤️ taka niespodzianka.
Uśmiechnięci, bosi, w letnich ubraniach.
Jakby chcieli powiedzieć: „Przeżyliśmy. I teraz jest normalnie.”To jeden z najpiękniejszych wątków, z tamtych lat – przyjaźń, która nie zginęła w wojnie, a potem stała się rodziną...