23/06/2026
Dwa lata czekania dla zwykłego pacjenta.
Trzy tygodnie dla pani poseł.
I to jest właśnie ten moment, w którym kończą się piękne hasła o „standardach”, „równości” i „państwie prawa”, a zaczyna się brutalna rzeczywistość.
Według medialnych ustaleń posłanka Małgorzata Pępek miała dostać się na badanie w szpitalu w Żywcu znacznie szybciej niż zwykły obywatel. Pomóc miała znajoma pracująca w szpitalu, związana politycznie z tym samym środowiskiem.
Ale najbardziej bulwersujące jest to, co miało wydarzyć się później.
Gdy szpital zwrócił uwagę, że nie wolno wpychać się przed kolejkę, bo takie badanie nie powinno być rozliczone z NFZ, zamiast pokory miały pojawić się pisma, interpelacje i polityczna presja na placówkę.
Czyli chory człowiek może czekać miesiącami.
Starsza osoba może czekać w bólu.
Rodzina może żyć w strachu.
Ale polityk z dobrymi kontaktami ma wejście bocznymi drzwiami?
Nie.
Poseł nie jest od tego, żeby stać ponad obywatelem. Poseł jest od tego, żeby obywatela chronić przed taką patologią.
Jeżeli potwierdzi się ten mechanizm, to nie mamy do czynienia z „nieporozumieniem”, tylko z pokazem arogancji władzy: najpierw przywilej, potem oburzenie, że ktoś śmiał ten przywilej zakwestionować.
Polska nie potrzebuje świętych krów.
Polska potrzebuje jednej kolejki dla wszystkich.
Bo choroba nie pyta, czy masz legitymację partyjną.
Ból nie czeka na decyzję polityka.
A zwykły obywatel nie może być traktowany jak człowiek drugiej kategorii.
Dwa lata dla pacjenta. Trzy tygodnie dla posłanki.
Zapamiętajcie ten obrazek, gdy znowu będą mówić o „przyzwoitości”.