05/06/2026
Na północnym stoku Ostrego Wierchu stoi samotny kamienny filar.
Dziś tkwi pośród traw, jako jeden z nielicznych śladów schroniska, które niegdyś tętniło życiem.
Większość turystów mija go bez zatrzymania. A przecież wystarczy na chwilę uruchomić wyobraźnię.
Jest sierpień, połowa lat 30.
Dzień wcześniej dr Mieczysław Orłowicz przyjechał pociągiem do Sianek.
Noc spędził w nowym schronisku Ligi Popierania Turystyki – prawdziwym „pałacu turystycznym”, który stał się symbolem rozwoju turystyki w Beskidach Wschodnich.
Budynek z wieżą, elektrycznością, telefonem i centralnym ogrzewaniem robił ogromne wrażenie na przybyszach docierających w ten odległy zakątek II Rzeczypospolitej.
O świcie Orłowicz wyrusza na szlak, który dzięki jego inicjatywie został oznaczony jako czerwony Główny Szlak Wschodniobeskidzki. Tego dnia celem jest Pikuj.
Wędruje przez Karpaty, które nie są jeszcze zapomnianym pograniczem, lecz jednym z najprężniej rozwijających się regionów turystycznych II Rzeczypospolitej.
Po kilku godzinach marszu dociera do schroniska pod Pikujem.
Nie jest to mała górska chatka, lecz okazały budynek mogący pomieścić blisko 100 osób. Urządzony w stylu huculskim, z przestronną jadalnią, sufitem z drewnianych kasetonów oraz sypialniami na parterze i na piętrze.
W samym 1936 roku udzielono w nim aż 836 noclegów.
Być może Orłowicz siada tu na chwilę przy kawie i kawałku szarlotki. Być może wychodzi na kamienne schody, by spojrzeć na karpackie pasma ciągnące się aż po horyzont.
Dziś nie ma już ani schroniska w Siankach, ani schroniska pod Pikujem.
Pozostały fotografie, wspomnienia i ślady ukryte w krajobrazie.
Właśnie takich miejsc poszukujemy, realizując projekt „Karpaty Wschodnie – szlakiem dawnych schronisk”.
Chcemy opowiadać historię dawnej Polski na Kresach poprzez pamieć o miejscach i ludziach, których ślad jest odciśnięty w karpackim krajobrazie do dziś.
Tekst: Magda Lenart
Zdjęcia wspolczesne: Tomasz Prucnal
Zdjęcia archiwalne NAC oraz Internet