21/04/2026
Wychowujemy pokolenie pączków w maśle. Wychowujemy pokolenie, które nie zna słowa „dziękuję”. Pokolenie, które wchodzi do życia jak do ekskluzywnej restauracji – siada wygodnie i czeka, aż ktoś je obsłuży.
Brzmi brutalnie? Może. Ale jeszcze bardziej brutalna jest prawda.
Dzieci coraz częściej zachowują się tak, jakby wszystko im się należało. Szkoła? Obowiązek innych. Szacunek? Opcjonalny. Wysiłek? Niepotrzebny. A przecież życie nie działa jak aplikacja – nie da się go przewinąć, ominąć trudnego momentu ani kliknąć „pomiń”.
Najbardziej boli jednak to, skąd to się bierze.
Z domów.
Z przekonania, że dziecko nie może się zmęczyć, zestresować, poczuć dyskomfortu. Że trzeba mu wszystko ułatwić, podać, załatwić. Że „ma prawo do wygód”. Tylko że wychowując dzieci bez granic, bez odpowiedzialności i bez konsekwencji, robimy im ogromną krzywdę.
Bo świat nie będzie się do nich dopasowywał.
Nagle okazuje się, że poza bezpieczną bańką nikt nie klaska za samą obecność. Nikt nie spełnia życzeń na zawołanie. Nikt nie traktuje ich jak „paniska”.
I wtedy zaczyna się zderzenie z rzeczywistością.
Szkoła powinna uczyć nie tylko wiedzy, ale też szacunku, pracy i odpowiedzialności. Problem w tym, że coraz częściej musi nadrabiać to, czego zabrakło wcześniej.