Kitek - dom tymczasowy u Jasia i Małgosi - Fundacja KOTangens

Kitek - dom tymczasowy u Jasia i Małgosi - Fundacja KOTangens Dom tymczasowy dla kotów prowadzony przez nas w ramach wolontariatu w Fundacji KOTangens,
Małgorzata Od 2011 roku prowadzimy dom tymczasowy dla kotów.

A wszystko to z miłości do kotów :)
Dlatego mamy swoich pięć: Zuzię, Jagódkę, Szpilkę, Guzika i Kołka. Leczymy, małe odchowujemy, a wszystkim szukamy nowych domów. To działalność wolontariacka, obecnie w ramach Fundacji KOTangens. Będziemy wdzięczni za wsparcie naszych podopiecznych:

Fundacja Kotangens
ul. Ogarna 85/86
80-826 Gdańsk
nr konta 14 2030 0045 1110 0000 0264 0290 z dopiskiem: dla kotów

u Jasia i Małgosi
lub paypal: [email protected]

Od 2013 do 2020 prowadziliśmy też Hotel dla Kotów Kitek.

Żyjemy.Z pozytywów: koty mają się całkiem dobrze (odpukać!). A za oknem mamy taki piękny widok 🌨️Jasiek ciężko zniósł op...
13/02/2026

Żyjemy.
Z pozytywów: koty mają się całkiem dobrze (odpukać!). A za oknem mamy taki piękny widok 🌨️

Jasiek ciężko zniósł operację wycięcia guza na śliniance, wydało się zakażenie 😢 Już jest ok, wynik histopatologi też dobry. Teraz jesteśmy na etapie wycinania dwóch brzydkich zmian na głowie. Walczymy z jego miażdżycą, póki co lekami ale być może potrzebne będą stendy.
Niestety, ale cały czas Jasiek ma nawracające problemy z tarczycą. Przy ilości psychotropów które musi brać ten problem nie zniknie :( Przez jakiś czas był spokój, teraz znów duża niedoczynność. Bez badań było wiadomo, że źle się dzieje. Zawsze wtedy drastycznie pogarsza się jego wzrok i słuch, pojawia się lekko bełkotliwa mowa, niezborne ruchy.

Ze mną też nie najlepiej. Od dwóch miesięcy prawie "jadę" na sterydach i naprawdę ciężko to znoszę. Kuracja sterydami to na małopłytkowość. Jeśli parametry krwi się w końcu nie poprawią, to nie będę mogła mieć wymienionego biodra. A jest już tak źle, że nawet w mieszkaniu chodzę przy pomocy kuli 😭

W ogóle to nigdy bym nie przypuszczała, że aż tak będziemy musieli się leczyć. Bywają dni, że rano np ja jestem u lekarza, a w południe Jasiek u innego. A z apteki wychodzę z całą siatką leków :(

Wsparcie osób niepełnosprawnych to jakaś kpina. Jeśli pamiętacie, to pod koniec 2024 wystąpiłam o rentę (odmowa). No i już jestem po pierwszej rozprawie w sądzie i po badaniu przez biegłego lekarza sądowego. Tyle dobrego, że lekarz od razu mi powiedział, że napiszę, że jestem całkowicie niezdolna do pracy i w ogóle był bardzo zdziwiony, że Zus mi odmówił renty.
Ponad rok temu wystąpiłam też o osławione dodatkowe wsparcie dla niepełnosprawnych. I już w styczniu tego roku byłam na komisji :/ Wciąż czekam na decyzję.

No i tak sobie żyjemy. Od jednej wizyty u lekarza do kolejnej. Jeździmy od Wejherowa po Gdańsk, kupujemy tony leków i usiłujemy żyć. Ciężko jest.
Czasem brakuje na paliwo, czasem na leki, często po prostu na jedzenie.
A ja po prostu nie mam siły już na nic.

Dziś jedziemy do Gdyni, Jasiek na zmianę opatrunku a ja na pobranie krwi. 17.02 mam kolejną wizytę u hematologa, w Gdyni. Nie wiem jak dojedziemy, bo na dziś paliwa jeszcze wystarczy, na wtorek już nie. I tak to się plecie 😢

Gdyby ktoś chciał i mógł mnie wspomóc grosikiem na paliwo, będę ogromnie wdzięczna

Numer konta: 54249000050000400053044780

Małgorzata Wołosiuk
Ul. Długa 1B/51
84-240 Reda

lub:
BLIK: 788 572 836

lub:

https://pomagam.pl/dty3yd

Nasze małżeństwo to od jakiegoś czasu związek pt "wiódł ślepy kulawego" :( I niby ja jestem tą silniejszą psychicznie......
14/11/2025

Nasze małżeństwo to od jakiegoś czasu związek pt "wiódł ślepy kulawego" :( I niby ja jestem tą silniejszą psychicznie...
Jaś w szpitalu, podobno operacja ma być o 7.30. Bardzo, bardzo chciałabym pojechać do niego chociaż dzisiaj. A operacja będzie trwać 3-4 godziny. Po operacji zostanie w szpitalu kilka dni, mam nadzieję, że wróci na początku przyszłego tygodnia.
Jest 3.35 nad ranem a ja nie mogę spać, coraz bardziej się boję.

Transport publiczny odpada. Nie ma szans, przecież nawet do przystanku nie dam rady dojść. A do szpitala w Redlowie to byłyby dwa autobusy i SKM. Nie ma szans.

Dlatego bardzo, bardzo proszę o pomoc w opłaceniu Ubera. W jedną stronę to koszt pomad 100 zł, nie mam takich pieniędzy 😢

Numer konta: 54249000050000400053044780

Małgorzata Wołosiuk
Ul. Długa 1B/51
84-240 Reda

lub:
BLIK: 788 572 836

A na zdjęciu ukochana kotka Jaśka ♥️

Wszystko nam się zdrowotnie chrzani.Poszłam do szpitala prawie tak, jak było planowane. Prawie, bo do szpitala nie dotar...
12/11/2025

Wszystko nam się zdrowotnie chrzani.
Poszłam do szpitala prawie tak, jak było planowane. Prawie, bo do szpitala nie dotarła na czas moja endoproteza. A że moja miała mieć nietypowy rozmiar, to przyjęcie do szpitala się przesunęło. Na szczęście tylko o dwa dni. Przyjęcie w czwartek, w piątek o 10.00 miałam mieć operację. Po premedykacji zawieźli mnie na salę operacyjną i wtedy zaczął się cyrk. Okazało się, że nie da się oznaczyć u mnie krzepliwości krwi. Krew miałam pobieraną kilka razy, zawieźli mnie nawet do laboratorium, żeby na miejscu pobrać i zbadać krew. Nic to nie dało. Wróciłam na oddział, a po południu dostałam wypis.
Teraz czekam na wizytę u hematologa. Ma być 18.12,to na cito. Jak ogarnę problem z krwią, to do szpitala przyjmą mnie już bez kolejki. Póki co żyję dzięki tramalowi :/
Jasiek miał mieć operację pod koniec października, ale też mu przesunęli. Do szpitala, o ile się znowu nie zmieni, ma iść jutro. Jaś znów ma problem z tarczycą, internistka straszyła go, że może być problem, bo z takimi wynikami mogą nie chcieć go operować. Z drugiej strony to jednak nowotwór, a i tak bardzo długo się to ciągnie.

Źle to wszystko znoszę. Nawet nasz psychiatra, który zawsze bardziej przejmował się stanem Jaśka, tym razem zajął się mną. Pozmieniał mi dawki leków, dodał nowe.

A Jasiek od wczoraj puszcza sobie Marsz Żałobny Chopina.

Do szpitala Jaś ma transport. Bardzo chciałabym z nim jechać ale nie mogę, bo nie miałabym jak wrócić. Musiałby to być Uber, a na to nie mam kasy. W piątek, w dzień operacji też nie pojadę, z tego samego powodu. Uber w jedną stronę to ponad 100 zł, a ja mam 80 zł na koncie 😢

Nam jest o tyle lepiej, że wystarcza na rachunki i jedzenie. Na takie fanaberie jak odwiezienie Jaśka do szpitala, gdy on jest przerażony operacją, nie mamy.

Bardzo, bardzo proszę o pomoc ♥️

Numer konta: 54249000050000400053044780

Małgorzata Wołosiuk
Ul. Długa 1B/51
84-240 Reda

lub:
BLIK: 788 572 836

lub:
https://pomagam.pl/dty3yd

GuziczekTakim go zapamiętamy.Dziś musiałam podjąć bardzo trudną decyzję. Zrobiłam to, co wydawało mi się, było najlepsze...
13/10/2025

Guziczek
Takim go zapamiętamy.

Dziś musiałam podjąć bardzo trudną decyzję. Zrobiłam to, co wydawało mi się, było najlepsze dla niego 😢

Wszystkie moje myśli i działania krążą teraz wokół naszych operacji.Powiem Wam, że naprawdę trzeba mieć zdrowie, cały og...
25/09/2025

Wszystkie moje myśli i działania krążą teraz wokół naszych operacji.
Powiem Wam, że naprawdę trzeba mieć zdrowie, cały ogrom czasu i dużo kasy, by się leczyć na nfz :/
W każdym razie 30.09 idę do szpitala. Na zdjęciu to, czego nfz nie zapewnia, czyli kule ortopedyczne. Musiałam sama kupić, dziś kurier dostarczył.
Prawie dokładnie za miesiąc, 29.10 do szpitala idzie Jasiek. Będą mu wycinać guza. Całe pół roku trwała kołomyja z kolejnymi skierowaniami, badaniami itp. Dobrze, że to nie rak trzustki, bo przez ten czas mogłoby już być po człowieku :/

Jeździmy od Gdyni po Wejherowo. Jeszcze jutro Gdynia i Rumia. Paliwo leje się strumieniami. Większość badań na nfz, ale dentystę (zaświadczenie o tym, że nie ma stanu zapalnego) muszę załatwić prywatnie. Kolejki na nfz są takie, że szans nie było, by zmieścić się w terminie.

Bardzo, bardzo się boję. Co prawda ortopeda w szpitalu nastraszył mnie, że mogę tego nie przeżyć, ale jakoś nie wierzę, by tak się stało. A boję się bólu :(

Będę ogromnie wdzięczna za pomoc w zatankowaniu auta, opłaceniu dentystki, dwie nadchodzące operację nas zrujnowały 😢

Numer konta: 54249000050000400053044780

Małgorzata Wołosiuk
Ul. Długa 1B/51
84-240 Reda

lub:
BLIK: 788 572 836

lub:
https://pomagam.pl/dty3yd

No i mamy trzeciego kotka bez zębów. Tym razem zabiegowi został poddany Łatek. Fizycznie Łateczek zabieg zniósł bardzo d...
11/09/2025

No i mamy trzeciego kotka bez zębów. Tym razem zabiegowi został poddany Łatek. Fizycznie Łateczek zabieg zniósł bardzo dobrze, ale psychicznie to była kocia tragedia. To bardzo wrażliwy kocurek a do tego to jednak mały dzikusek, każda wizyta u weterynarza to dla niego ciężkie przeżycie. Ale już jest dobrze 😊

Jeśli chodzi o nas, to kiepsko. Jasiek 16.09 ma konsylium na onkologii, pewnie wyznaczą mu w końcu termin operacji. Od marca to się ciągnie, taka szybka ścieżka w przypadku nowotworu :/
W moim szpitalu na ortopedii odwołali wszystkie planowane operacje, w tym i moją. A wczoraj zadzwoniła sekretarka oddziału, że jednak będę miała operację, termin na 30. 09. Ze względu na stan mojego biodra będę ostatnią osobą operowaną planowo w tym roku.

Tak więc czekają nas dwie poważne ooeracje. Jaśkowi grozi paraliż połowy twarzy. A mnie zastępca ordynatora uprzedzał, że moj stan jest tak poważny, że to nie będzie jedna operacja ale dwie albo i trzy. I mam być świadoma, że mogę umrzeć....

Póki co nie mamy samochodu 😢 Zbieramy na remont naszej starej skody, bo bez auta to zupełnie nie damy rady z niczym

Za każdą pomoc bedziemy ogromnie wdzięczni ♥️

Numer konta: 54249000050000400053044780

Małgorzata Wołosiuk
Ul. Długa 1B/51
84-240 Reda

lub:
BLIK: 788 572 836

lub https://pomagam.pl/c3t4y8

Jak to było (i w sumie to dalej jest) z Kółkiem. Będzie długo. Jak pewnie pamiętacie Kołek cierpi na plazmacytarne zapal...
18/08/2025

Jak to było (i w sumie to dalej jest) z Kółkiem.
Będzie długo.

Jak pewnie pamiętacie Kołek cierpi na plazmacytarne zapalenie dziąseł. Z tego powodu ma wyrwane wszystkie zęby i to na długi czas pomogło.
Jakoś tak rok temu pojawiło się zaczerwienienie z lewej strony, głęboko, prawie na gardle. Najpierw podawałam mu Sporimune a gdy przestało działać, to Kołek przeszedł na steryd. Pomogło ale tylko na chwilę. Potem nagle dziąsło zrobiło się bardzo czerwone, pojawiła się narośl.
Wyglądało to na rak płaskonabłąkowy ale na szczęście wyszło w badaniu że to "tylko" plazmocytarne zapalenie dziąseł. Po wycięciu tej narośli Kołek dostawał antybiotyk i wyglądało, że jest ok.
Nagle pewnego dnia Kołek zaczął się ślinić. Ale tak mega, cały był w ślinie, pyszczek, cała głowa. Próbował się tego pozbyć pyszczka, więc trząsł głową i ślina ładowała na całym futrze. Przestał jeść i pić. Miał apetyt, próbował jeść ale każda próba kończyła się tym, że wypluwał jedzenie czy wodę zmieszane ze śliną. Dokładnie tak: nie wymiotował tylko wypluwał. Czasem podczas jedzenia, czasem tuż po. W krótkim czasie zrobił się z niego cień dawnego Kołka :(
Ratowaliśmy go długo, bardzo długo. Podawałam antybiotyki i leki przeciwbólowe w zastrzykach. Robiłam kroplówki nawadniające i wzmacniające po trzy razy dziennie. W pewnym momencie nasz pan doktor zaczął się poddawać, bo Kołek się zaglodził i prawie już zaczął nam odchodzić. Duży kocur a ważył 3 kg i chwiał się na łapkach...
Po dwóch tygodniach lekko zaczęło się poprawić i Kołek zaczął nieśmiało jeść. Na początku większość jedzenia wypluwał ze ślina, ale pomału coraz więcej zostawiło w brzuszku. Jadł tylko paszteciki dla kociaków, Baby Kitten.

Antybiotyki podawałam przez ponad miesiąc. Silne leki przeciwbólowe przez trzy tygodnie. Teraz dostaje tylko Sporimune.

Jak jest teraz? Dziąsło ciągle trochę zaczerwienione ale już nie ma ognia w pyszczku. Kołek je, przytył, zaczyna pomału wyglądać i zachowywać się jak normalny kot.

Koleczek nie je suchej karmy, tak sam z siebie. Po prostu sucha karma nadal podrażnia dziąsło, powoduje ból i ślinotok. Je tylko mokrą karmę dla kociąt. A i to jeszcze muszę dokładnie rozgniatać ją widelcem. No ale je, żyje.

Kołek nie jest zdrowy, nie wyleczyliśmy go ale tylko zaleczyliśmy chorobę. Ale póki co jest silnym, wesołym staruszkiem i oby tak zostało jak najdłużej! Mój ukochany Koleczek żyje. A życie, po raz kolejny, zawdzięcza doktorowi Pawłowi.

Ponieważ fortunę wydaję na puszki dla Kołka, chciałabym bardzo prosić o pomoc dla niego, parę złotych na puszeczkę :) Bardo chętnie przyjmiemy też dobre, mięsne puszki. Idą nam dwie, czasem nawet 3 puszki dziennie. A to już naprawdę za duże obciążenie finansowe dla nas.

Pomoc dla Kitków:

Numer konta: 54249000050000400053044780

Małgorzata Wołosiuk
Ul. Długa 1B/51
84-240 Reda

lub:
BLIK: 788 572 836

lub:

https://pomagam.pl/ce6f3m

Za pomoc dla Kołka z góry dziękujmy :)

Pisałam całkiem niedawno, że nasza sytuacja powinna się poprawić. Znacie takie powiedzenie, że jak chcesz rozśmieszyć Pa...
14/08/2025

Pisałam całkiem niedawno, że nasza sytuacja powinna się poprawić. Znacie takie powiedzenie, że jak chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to opowiedz mu o swoich planach? No to chyba mi się nieźle to udało.

Przez dwa miesiące walczyliśmy o życie Kołka. Kroplówki, antybiotyki, kontrole co chwilę. W pewnym momencie wyglądało to naprawdę źle. Teraz chyba mogę napisać, że kryzys minął (odpukać!). Opiszę dokładnie później.

Zdrowotnie z nami kiepsko. Operację mam mieć pod koniec września, ale wyniki krwi mam tak kiepskie, że boję się, że mnie do operacji nie dopuszczą.
Nadal walczymy z nowotworem Jaśka. Przy założonej karcie onkologicznej pierwsza wizyta w szpitalu będzie 04.09. Do tego Jasiek ma skierowanie do szpitala na oddział endokrynologiczny bo niedoczynność tarczycy nie chce dać się ujarzmić lekami. No i wciąż brakuje mi kasy by wysłać go prywatnie do chirurga naczyniowego, (na NFZ wizyta za 2 lata).

Kompletnie rozwalił się nam samochód. I to jest już zupełna tragedia finansowa 😢

A z dobrych wiadomości to udało mi się przedłużyć umowę na mieszkanie o kolejny rok. Nasza choinka żyje, przetrwała przesadzanie i ma się dobrze. No i najważniejsze: Kołek żyje!

Trasę Wejherowo - Reda - Gdynia pokonujemy po kilka razy w tygodniu. Lejemy paliwo do baku i modlimy się, by auto nie stanęło na drodze.
A ja osobiście modlę się, by znów się nie rozsypać...

Na zdjęciu nasza jedyna roślinka :)

Gdyby ktoś mógł nas wesprzeć groszem na leki i paliwo, będę ogromnie wdzięczna. Bo bak pusty i recepty nie wykupione, a w piątek kolejna wizyta u kolejnego lekarza.

Numer konta: 54249000050000400053044780

Małgorzata Wołosiuk
Ul. Długa 1B/51
84-240 Reda

lub:
BLIK: 788 572 836

lub:

https://pomagam.pl/3yy6br

Kochani, wiem, że proszę o bardzo dużo. Ale naprawdę jesteśmy w tragicznej sytuacji. Dlaczego ostatnio jak coś się złego...
25/05/2025

Kochani,
wiem, że proszę o bardzo dużo. Ale naprawdę jesteśmy w tragicznej sytuacji.
Dlaczego ostatnio jak coś się złego dzieje, to zawsze jest to w maju albo w czerwcu?
W każdym razie już wiem, że za miesiąc nasza sytuacja finansowa się nieco poprawi. Nie będzie idealnie ale może spokojniej. Ten rok był tragiczny, często stawałam przed wyborem: jedzenie albo lekarstwa. A teraz jeszcze doszły dwie nowe choroby Jaśka. Jestem kompletnie załamana.
Moje lekarstwa kosztują ca 200 zł miesięcznie (Pregabalin 25, Pregabalin 50, Asertin 50, Asertin 100, Trittico, Letrox 50, Polprazol 20, Kalipoz Prolongatum, Glucophage 1000 XR, Zaranta, Nebiletin, Captropil 25, Sudexa 75+25). Jaśka leki to ca 480 zł (Pregabalin 150 – 2 opakowania, Pralex 20, Pralex 5, Letrox 150, Letrox 175, Lipanthyl, Jardance, Glucophage 500 XR, Kwetaplex 300 – 2 opakowania, Deprexolet, Captropil 25, Nebilet, Polocard, Ozempic 0,5). Na szczęście dla cukrzyka i siedemdziesięciolatka Ozempic jest za 0 zł.
Mamy 3,6 tys miesięcznie, za mieszkanie płacimy około 2,5 tysiąca (1850 wynajem plus administracja, media). Leki moje i Jaśka to prawie 700 zł (wszystko na receptę!). I jak to ma wystarczyć i na leki, i na jedzenie?
Jasiek jest po rezonansie magnetycznym głowy, dziś mamy kolejną wizytę u otolaryngologa w Gdyni. Teraz już chyba będzie skierowanie do szpitala na operację. Przy okazji zrobię sobie w Gdyni RTG bioder (mam skierowanie, ale w Rumi i w Wejherowie nie mają umowy z przychodnią, w której wystawiono mi skierowanie. Muszę jechać więc do Gdyni). I znowu koszty paliwa (żadne z nas nie da rady poruszać się komunikacją miejską).
W Gdyni też znalazłam chirurga naczyniowego. Kolejny wyjazd i tym razem płatna wizyta u lekarza (oby skończyło się na jednej!)
Dlatego jeszcze raz bardzo, bardzo proszę o pomoc!
Numer konta: 54249000050000400053044780
Małgorzata Wołosiuk
Ul. Długa 1B/51
84-240 Reda
lub:
BLIK: 788 572 836
lub:
https://pomagam.pl/3yy6br
Zdjęcie Diabełki dla uwagi 🙂

Dostałam decyzję o stopniu niepełnosprawności - jest znaczny.Znaczny stopień niepełnosprawności to najwyższy. Kłóci się ...
22/05/2025

Dostałam decyzję o stopniu niepełnosprawności - jest znaczny.
Znaczny stopień niepełnosprawności to najwyższy. Kłóci się to z orzeczeniem Zus. Teraz wstąpiłam o naliczenie punktów poziomu wsparcia, na to czeka się trzy miesiące. Z naliczonymi punktami, o ile naliczą więcej niż 40,trzeba wystąpić do ZUS o przyznanie wsparcia.
Jeździmy od lekarza do lekarza, od urzędu do urzędu, bo Jasiek też wystąpi do przyznanie wyższego stopnia niepełnosprawności. Teraz ma średni, ale od tego czasu stan jego zdrowia bardzo się pogorszył.
A z lekarzami to jest np tak: karta onkologiczna wystawiona przez lekarza POZ musiała zostać anulowana, bo laryngolog musi wystawić swoją, żeby mógł dalej kierować na badania. To nie wina lekarzy tylko NFZ. Bareja normalnie. Ale skończyło się to tym, że do Gdyni musieliśmy jechać dwa razy. Jasiek jest już po mamografii głowy, z wynikiem w poniedziałek do laryngologa czyli kolejny wyjazd do Gdyni. I tak dalej...

Żeby się leczyć, trzeba mieć zdrowie i pieniadze. A my nie mamy ani jednego ani drugiego.
Czekają nas kolejne wyjazdy, od Gdańska po Wejherowo. Muszę np zrobić zdjęcie rtg bioder, ale w Gdyni. Bo w Rumi nie mają podpisanej umowy z przychodnią w której wystawiono mi skierowanie :/
A czeka nas jeszcze płatna wizyta u chirurga naczyniowego (bo na nfz najwcześniej za półtora roku).

Leki dla nas to 500 zł miesięcznie :(

Dla tego bardzo proszę, błagam wręcz o pomoc.

Numer konta: 54249000050000400053044780

Małgorzata Wołosiuk
Ul. Długa 1B/51
84-240 Reda

lub:
BLIK: 788 572 836

lub:

https://pomagam.pl/3yy6br

Kwadratura koła – błaganie o pomoc!Wizyta Jaśka u otolaryngologa umówiona w Gdyni na 15.05. A ja mam 2,92zł na koncie i ...
11/05/2025

Kwadratura koła – błaganie o pomoc!

Wizyta Jaśka u otolaryngologa umówiona w Gdyni na 15.05. A ja mam 2,92zł na koncie i pusty bak w aucie. Paliwa nie wystarczy na dojazd do Gdyni :(
Diagnoza miażdżycy została potwierdzona, niestety. Jasiek dostał skierowanie do chirurga naczyniowego. I tu poległam całkowicie. Najszybszy termin jaki nam zaproponowano to październik 2026 w Szpitalu Miejskim w Gdyni. Wyszukiwarka NFZ z kolei wskazuje terminy wizyt w 2027 roku!
Jestem przerażona. Mój tato umarł z powodu powikłań związanych właśnie z miażdżycą w wieku 72 lat. Jasiek w czerwcu skończy 70 lat.... Jestem przerażona.

Mam zablokowane połączenia wychodzące w telefonie, nie zapłaciłam rachunku żeby ogarnąć te wszystkie problemy z Jaśkiem, ale to nie wystarczyło. Nie mamy już czego sprzedać.

Bardzo, bardzo proszę o pomoc. To naprawdę dwie poważne choroby. Jasiek jest bardzo schorowanym facetem, ale do tej pory udało się ogarnąć problemy psychiatryczne, niedoczynność tarczycy, cukrzycę i nadciśnienie. Ale teraz już naprawdę stanęłam po ścianą :(

Powinnam zająć się swoim zdrowiem, przygotować się do bardzo poważnej operacji. Nie mam już na to siły.
Numer konta: 54249000050000400053044780
Małgorzata Wołosiuk
Ul. Długa 1B/51
84-240 Reda
lub:
BLIK: 788 572 836
lub:
https://pomagam.pl/3yy6br

Adres

Podleśna 47/12
Reda
84-240

Telefon

+48788572836

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kitek - dom tymczasowy u Jasia i Małgosi - Fundacja KOTangens umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Kitek - dom tymczasowy u Jasia i Małgosi - Fundacja KOTangens:

Udostępnij