13/05/2026
W ciągu trzech pierwszych tygodni kwietnia trafiło pod nasza opiekę aż 11 psów: Pszonka, Gaja, Miszka oraz Sonia i 7 jej szczeniąt. Gaja i Miszka z objawami babeszjozy - wdrożono leczenie, na szczęście skuteczne i psiaki wróciły do zdrowia. Dwa szczenięta Soni, znalezione w złym stanie w miejscu oddalonym o kilkaset metrów od "miejscówki" matki i pozostałych maluchów, natychmiast trafiły do przychodni weterynaryjnej. Chłopczyk w stanie agonalnym, z silną anemią, wymiotami - nie przeżył, jego siostrze się udało i do dziś Zolka czuje się dobrze.
Problemy pozostałych psiaków rozpoczęły się 1 maja. Najpierw zachorowała Pszonka - wymioty, krwiste biegunki od razu wskazywały na parwowirozę, a test tylko ją potwierdził. Pszonka słabła z dnia na dzień, ale po 5 dniach nastąpił przełom. Mamy nadzieję, że pokonała chorobę, choć wyniki krwi nie są jeszcze na tyle zadowalające, byśmy mogli ogłosić zwycięstwo. Przez kilka tygodni sunia bedzie przyjmować żelazo i leki wspomagające odbudowę jelit.
Kiedy cieszyliśmy się, że Pszonka wraca do zdrowia, objawy parwowirozy pojawiły się u szczeniąt. Pierwsza zachorowała Mika - niestety dwa dni temu odeszła :). Jako drugi do szpitalika trafił Benio - on też przegrał walkę z parwowirozą i odszedł dziś. Aktualnie od 11 maja w szpitaliku przebywają Sonia, Bercik i Bella. Ich stan jest bardzo poważny, a rokowania ostrożne. Bardzo martwimy się o te maluchy. One mają tylko 3 miesiące i zerową odporność. Parwowiroza jest dla nich śmiertelnym zagrożeniem. Każdego dnia obawiamy się, że dostaniemy kolejną smutną wiadomość: "nie udało się" .
Jesteśmy zmartwieni i załamani tym, że te bezbronne czworonogi już u progu swojego życia muszą o nie walczyć, że jakiś podły człowiek skazał ich matkę na bezdomność i tułaczkę, nie zadbał o jej bezpieczeństwo, nie wykastrował...
Byliśmy tak bardzo szczęśliwi, że udało się Sonię odłowić i zabezpieczyć jej dzieci. Ogłaszaliśmy maluszki, nawet dla 3 już mieliśmy domki...
Dziś zależy nam jedynie na tym, by szczenieta przeżyły, by znów były radosnymi szkrabami. Domki i przyszli opiekunowie poczekają.
Dotychczasowe leczenie Pszonki i szczeniąt sięga już kilku tysięcy złotych. Kiedy do tego doliczymy leczenie babeszjozy u Miszki i G*i oraz zabiegi związane z profilaktyką naszych podopiecznych, okazuje się, że sami nie udźwigniemy kosztów. Dlatego zwracamy się do Was z wielką prośbą o finansowe wsparcie.
Nigdy nie zostawiliście nas samych, zawsze przychodziliście z pomocą, za co bardzo dziekujemy. Ufamy, że i tym razem pomożecie nam zawalczyć o zdrowie i życie Braci Mniejszych.
Już teraz serdecznie dziękujemy za pomoc ❤️
Link do zbiórki:
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/walczymyozyciebracimniejszych