13/08/2026
KUNSZT POLSKIEGO ORĘŻA: Uderzenie główne siły pana Komendanta trafi więc doskonale, a lepiej że dopiero jutro rano ten atak wyruszy, byle był party silnie naprzód wypoczętymi siłami – raportował Rozwadowski do Piłsudskiego.
I znów, i znów rozgrzeją spory o to kto wygrał Bitwę Warszawską? Piłsudski, czy Rozwadowski, a może Weygand? My nie mamy wątpliwości, ale wiemy, że raczej nie przekonamy opornych. Oddajmy, więc głos samym zainteresowanym.
Józef Piłsudski: Z ciężarem tym najwięcej miałem do czynienia, gdym wieczorem 5-go sierpnia i w nocy na 6-ty, nie na jakiejś naradzie, lecz samotnym pokoju w Belwederze, przepracowywałem siebie samego do wydobycia decyzji. Istnieje cudowne określenie największego znawcy duszy ludzkiej na wojnie – Napoleona, który mówi, że gdy postępuje do dania ważnej decyzji na wojnie, jest jak dziewczyna, która rodzi. […] w tej męce trwożliwej nie mogłem sobie najwięcej dać rady z nonsensami założenia dla bitwy, nonsensem pasywności dla gros moich sił, zebranych w Warszawie. Kontratak, zdaniem moim, z Warszawy i Modlina prowadzony być nie mógł. Wszędzie uderza on frontalnie na przeciwnika, na jego główne siły, w całości (…) Zestawiwszy po kilka razy wszystkie próby rachunku, zdecydowałem dwie rzeczy: wycofać ku południowi większą część naszej 4-ej armii i zaryzykować osłonę południową, wyciągając z niej dwie dywizje. Gdy 6-go rano zameldował się u mnie po rozkazy gen. Rozwadowski, wszedł do mego gabinetu ze szkicem, jako jeszcze jedną propozycją czy kombinacją. Szkic właściwie przedstawiał próbę rozstrzygnięcia, co z 4-tą armią robić, gdy cofać się ona musi widocznie na odcinek Wisły bez mostów i bez szybkiej możności przekroczenia tej szerokiej przegrody. W tym szkicu próbował gen. Rozwadowski wykorzystać wsteczny ruch 4-ej armii, by ją, jak sobie przypominam, w okolicach Garwolina w liczbie paru dywizji skoncentrować, a przypuszczając, że nieprzyjaciel zgromadza swoje siły wyraźnie na Warszawę, uderzyć tą skoncentrowaną grupą ku północy, tzn. ku Warszawie. Odrzuciłem od razu ten projekt i tę myśl, mówiąc, że wątpię by w tych warunkach nawet koncentracja mogła się udać. Nieprzyjaciel, który dotąd ma przewagę, z łatwością nie dopuści do zmiany frontu i wtedy koncentrująca się grupa musi albo zmykać do Warszawy, albo – co gorsze – rzucaną będzie ku Wiśle, co może skończyć się dla niej katastrofą. Wskazałem mu też od razu, że 4-ta armia w swojej większości musi odejść bardziej na południe, by tam się skoncentrować i przejść do kontrataku.
Tadeusz Rozwadowski: Koncept rozkazu był mi przedłożony przed południem 6 sierpnia i że zmiany w nim zanotowane przez płk Piskora nakazane były przez mnie w czasie omawiania wydać się mających zarządzeń. Mam wrażenie ogólne, że cała akcja rozwija się bardzo korzystnie i że właśnie co do czasu mamy korzystne warunki, tak jak je p. Komendant przewidział. Dotychczas obawiałem się, że nas bolszewicy nie zaatakują dość serio, aby móc liczyć na wydatne uderzenie z flanki. Tymczasem wypadki pod Radzyminem widocznie ich zachęciły, a umyślnie ociąganie się Sikorskiego również ośmieliło. Uderzenie główne siły pana Komendanta trafi więc doskonale, a lepiej że dopiero jutro rano ten atak wyruszy, byle był party silnie naprzód wypoczętymi siłami. (…) Więc i tutaj zupełnie w myśl rozkazu pana Komendanta wykonanie jest już w toku. Skoordynowanie akcji 4 i 3 Armii uważam za bardzo szczęśliwie pomyślane (…) Uzgodnienie akcji 4 Armii z 1 doskonale p. Komendant przygotował.
Maximie Weygand: To zwycięstwo, które jest powodem wielkiego święta w Warszawie, jest zwycięstwem polskim. Przewidujące operacje wojskowe zostały wykonane przez generałów polskich na podstawie polskiego planu operacyjnego. Moja rola, jak też rola oficerów z misji francuskiej, ograniczyła się do wypełnienia kilku braków w szczegółach wykonania. Współpracowaliśmy z najlepszą chęcią w tym zadaniu. Nic ponadto. To bohaterski naród polski sam się uratował. Francja ma dosyć własnej chwały wojennej i nie ma roszczeń do chwały przyjacielskiej Polski.
Piłsudski o Rozwadowskim: W tym ciężkim dla nas okresie niemałe położył zasługi. Wybrałem go jako szefa sztabu nie dlatego, by był do tej funkcji najlepszym, lecz dlatego, że stanowił szczęśliwy i zaszczytny wyjątek pomiędzy większością ówczesnych starszych generałów. Nie tracił nigdy sprężystości ducha, energii i siły moralnej; chciał wierzyć w nasze zwycięstwo.
Piłsudski, wyjeżdżając do Puław w celu objęcia dowództwa nad grupą manewrową, przekazał premierowi Witosowi swoją dymisję, przewidując w razie klęski, że Ententa będzie żądała, by ustąpił. Witos schował dokument do sejfu. Jednocześnie tuż przed opuszczeniem stolicy Komendant - polecił gen. Sosnkowskiemu i płk Piskorowi pilnować bardzo skrupulatnie gen. Rozwadowskiego, aby ten nie robił w tej dziedzinie jakichś nieobliczalnych w skutkach posunięć.
Ilustracja: Grafika AI na podstawie archiwalnych fotografii.