12/03/2026
Sytuacja rynku ropy i gazu na świecie dotyka każdego z nas bezpośrednio lub pośrednio. Nic, a nic nie dzieje się w oderwaniu od całości. Szukamy odpowiedzi na egzystencjonalne pytania, z którymi kluczowe dziedziny nauki nie są w stanie sobie poradzić. Być może ekonomia eksperymentalna jest tym czego teraz potrzebujemy. Oparta na twardych faktach i energetycznych oddziaływaniach planet na wydarzenia na Ziemi może być innowacyjnym narzędziem, które w rękach naukowca/badacza wskaże nam możliwe scenariusze. Czy po nią sięgniemy? Zespól Instytutu SILK ROAD podejmuje od lat badania w tym niezwykle złożonym kierunku.
Dziś słów kilka na temat ostatnich ważnych wydarzeń, które utrudniają nam dostęp do podstawowych surowców: ropy i gazu, na których oparta jest przecież cała gospodarka światowa. Na energetycznym niebie Bliskiego Wschodu uwagę przyciągają planety: Mars (symbolizujący Energię) i Saturn (Ograniczenia). Od chwili wybuchu wojny Izrael, USA kontra Iran, dają one główny impuls do dalszej eskalacji konfliktu i twardą barierę logistyki. Układ 6. planet w jednej linii, częściowe zaćmienie Słońca oraz całkowite zaćmienie Księżyca w tle, stanowią niejako preludium dla rozwoju groźniejszej sytuacji geopolitycznej na świecie.
Od końca lutego UKMTO raportuje znaczącą aktywność militarną, zakłócenia AIS/GPS i ataki na statki, a EIA pisała 10 marca, że na moment finalizacji prognozy Cieśnina Ormuz była de facto zamknięta dla większości ruchu.
To ma znaczenie systemowe. Według IEA przez Ormuz przechodzi średnio ok. 20 mln baryłek ropy i produktów dziennie, czyli ok. 25% światowego handlu ropą drogą morską. Tą samą trasą płynie też ponad 112 bcm LNG rocznie, niemal 20% globalnego handlu LNG. Dlatego każdy incydent w tym wąskim gardle działa jak natychmiastowy podatek od ryzyka: winduje ceny, fracht i ubezpieczenia, nawet zanim pojawi się realny deficyt surowca.
Mój wniosek jest paradoksalny: krótkoterminowo rynek ropy i gazu na Bliskim Wschodzie pozostanie drogi i nerwowy, ale średni termin nie daje prostego scenariusza trwałej hossy. Bank Światowy nadal zakłada średni Brent na poziomie 68 USD/bbl w 2025 i 60 USD w 2026, bo fundamentem pozostają rosnąca podaż i słabszy popyt. Innymi słowy: Ormuz może wywołać szok, lecz nie musi unieważnić logiki nadpodaży.
Dla Europy ryzyko jest bardziej cenowe niż fizyczne. Eurostat pokazuje, że w III kw. 2025 USA dostarczyły 59,9% LNG do UE, Rosja 12,7%, Algieria 7,7%, a Katar 6,0%. Europa jest więc mniej zależna od Ormuzu niż Azja, ale i tak zapłaci premię przez globalny benchmark.
W języku ekonomii: więcej zmienności niż równowagi. W języku astrologa: rynek wszedł w sezon koniunkcji strachu (Pluton w Wodniku) z logistyką (Merkury w Retrogradacji), a zbliżające się koniunkcje Marsa z Merkurym, Saturnem, Neptunem i Wenus mogą zapowiadać „Przedwiosenne Burze" i dalsze ograniczenia.